Facebook Google+ Twitter

Wielka konspiracja

WSI nie opanowały mediów. Ale są na najlepszej drodze, aby opanować umysły niektórych dziennikarzy i polityków.

Stała się rzecz bez precedensu. Po miesiącach żmudnych badań Antoni Macierewicz i jego ludzie doszli do wstrząsającego wniosku, że Wojskowe Służby Informacyjne miały w polskich mediach ponad stu agentów „na kluczowych stanowiskach” i dzięki nim chciały opanować media, zwłaszcza telewizję. Obwieścił o tym specjalny program TVP, co jest kolejnym dowodem na to, że telewizja została przynajmniej mentalnie opanowana przez WSI.

Ale informacja nasunęła mi od razu kilka wątpliwości: Czy warto było likwidować instytucję, którą cechowała taka wielka skuteczność? SB miała po kilkaset tysięcy tajnych informatorów i agentów, ale nigdy jej się nie udało opanować kraju do końca. Biskupi i księża byli tajnymi informatorami – ale kościół uchodził w komunizmie za ostoję oporu przeciwko komunistom. A tu jakaś setka rozsianych po redakcjach ludzi zmierzała do opanowania mediów. WSI inspirowały artykuły, kontrolowały elektroniczny przekaz informacji w telewizji? I to wszystko tajne, z ukrycia?

Jeśli WSI wśród dziennikarzy werbowały agentów do zadań w kraju, nie związanych z obronnością, to byłby to skandal. Taki sam jak w Szwajcarii, gdzie wywiad zakładał kartotekę o pisarzach, politykach i intelektualistach, których poglądy nie podobały się szefom wywiadu.

Jeśli dziennikarz przejmował zlecenia od oficera WSI, albo ujawnił mu poufne informacje (na przykład nazwiska swoich informatorów), to powinien się pożegnać z tym zawodem. Ale spisek? Opanowanie mediów? Kto wie, jak funkcjonują media, może to spokojnie włożyć między bajki. Na tym rynku panuje taka konkurencja, że każda manipulacja i każde przeinaczenie faktów jest natychmiast podchwycone i zdemaskowane przez konkurentów. Manipulować i sterować można w hierarchicznych instytucjach, opartych na posłuszeństwie i rozkazie, choć przykład Kościoła pokazuje, że nawet tam to nie jest łatwe. Manipulować, opanować media, to równie trudne jak manipulować i ręcznie sterować giełdą.

Ale to nie jest pierwszy raz, że Antoni Macierewicz i jego ludzie mylą skomplikowane, wielowarstwowe i nie dla każdego przejrzyste mechanizmy ze spiskiem. Jeśli czegoś nie rozumieją, to musi to być spisek. Takie podejście ma tę zaletę, że pozornie wyjaśnia każde wydarzenie i zjawisko. Teorie spiskowe nie potrzebują dowodów. Brak dowodów w mniemaniu zwolenników teorii spiskowych nie dowodzi, że nie było spisku, tylko pokazuje, że ten spisek jest tak chytry, że spiskowcy nie zostawili żadnych śladów. Tak myślą ludzie, których przerasta dynamika zmian gospodarczych i społecznych. Teorie spiskowe dają im złudne wrażenie, że panują nad tym, co się wokół nich dzieje, że staje się to znów zrozumiałe dla nich – jako wielka konspiracja. Tacy ludzie chętniej niż inni głosują też na partie „silnej ręki” i na polityków, którzy ich utwierdzają w przekonaniu, że wokół wszyscy, zwłaszcza lepiej sytuowani, spiskują przeciwko nim.

Antoni Macierewicz jest takim politykiem. Dlatego, obawiam się, spisek zmierzający do opanowania mediów przez WSI nie będzie ostatnim, który zdemaskuje. Parę następnych mogę mu podpowiedzieć: Próba byłych oficerów służb i aparatczyków partyjnych, aby w latach 80-tych i 90-tych opanować handel zagraniczny i banki, próba SB, aby przez agenturę opanować episkopat. Do demaskowania polecam też próbę pewnych warszawskich intelektualistów z Lechem Wałęsą na czele, którzy pod koniec lat 80-tych starali się opanować rząd i infiltrować PZPR. To się, jak wiadomo, nie udało, bo PZPR się rozpadła, ale spisek to spisek. Na końcu polecam jeszcze międzynarodową sieć powiązań, taki układ, który łączy biznesmenów, polityków, włoskich mafiosi, służby specjalne Rosji, agentów CIA, katolickich biskupów, oczywiście też oficerów i agentów WSI, dyplomatów i praktycznie wszystkich dziennikarzy, jak i wielu z nas, mimo, że wcale nie musimy być tego świadomi. Ta sieć jest niezmiernie skuteczna, ona zmieniła życie nas wszystkich, manipuluje nami, uzależnia nas od siebie. Zdaje się, że Antoni Macierewicz jej jeszcze nie zdemaskował. Dlatego podaje tu nazwę tego tajemniczego układu, na razie bez adresu, bo z ustaleniem adresu miałem kłopoty. Układ ten jest bowiem dość kosmopolityczny. Pewnie dlatego nazywa się „internet”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Żenujące, jakbym czytał GW. To tylko może trafiać do wykształciuchów, twórców i odbiorców GW. Autor też może by mógł się tam drukować - taki konformizm byłby tam, oj! mile widziany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co jeśli jakaś część mediów w danym kraju znajduje się w posiadaniu jednego właściciela? Czy on nie jest w stanie nimi manipulować?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor jest super! Plus! Nie dość, ze mieszka w Polsce, to jeszcze tak ładnie pisze po polsku? Sam, bez pomocy? Przecież tu wiekszość to Polacy, a jak piszemy, to sami widzimy - nie ma bodaj artykułu bez błedu. A jak to robi p. KB? Może nam odsłoni rąbka tajemnicy? No i nie dość, że pisze po polsku, to już myśli po naszemu i rozszyfrowywuje sprawy. Brawo, p. KB!
Asen - temat z owymi urzednikami jest niezręczny dla KB. Lepiej niech nie pisze, bo beda animozje. Niech rządy w to wchodzą; dlaczego mamy się kłócić z sympatycznymi cudzoziemcami? Wystarczą nam wewnętrzne utarczki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.