Facebook Google+ Twitter

Wielka sobota w Premier League!

- Jeśli wygrają trzy kolejne mecze w lidze - zostaną mistrzami - takie zdanie przed kilkoma dniami wygłosił Paul Merson, topowy ekspert telewizji Sky.

Do zrealizowania fantazji byłej gwiazdy Arsenalu potrzeba jeszcze dwóch triumfów, ale zadanie wydaje się piekielnie trudne. W najbliższej kolejce Premier League piłkarze Leicester City jadą bowiem do Manchesteru. Wicelider z City może za jednym zamachem skrócić dystans i zrównać się punktami z podopiecznymi Claudio Ranieriego.

Wtorkowy mecz z Liverpoolem nie idzie nazwać inaczej jak prawdziwym sprawdzianem czy ekipa "Lisów" jest w stanie wciąż tłuc się z bogatszymi i silniejszymi. Pozornie silniejszymi, bo Jamie Vardy po raz kolejny udowodnił, że szybkość nie jest jego jedynym atutem. Facet ma już w tej chwili 18 bramek w Premier League i został liderem klasyfikacji strzelców po dwóch trafieniach z "The Reds". Pierwsze z nich w wygranym 2:0 meczu szybko określono bramką sezonu a'la Van Persie. Daleki przerzut Mahreza i potężny strzał z pierwszej piłki zza pola karnego Vardy'ego. Na uwagę zasługuje fakt, że to w ogóle... pierwsza bramka spoza 16-tki reprezentanta Anglii w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Kilka dni temu działacze podstawili mu umowę na bazie której miałby zarabiać dwa razy więcej. 29-latek jest podobno bliski ostatecznej decyzji o pozostaniu na King Power Stadium, ale... jest łączony z sobotnim rywalem. Trudno jednak zakładać czy temat nie upadnie, skoro w kwestii przyszłości zespołu coraz mniej do gadania ma Manuel Pellegrini.

Ból głowy w kwestii przyszłości Vardy'ego to nie jedyny problem, z którym z kolei musiał zmagać się w ostatnich dniach menedżer "Lisów". Ranieri usiłował za wszelką cenę dopiąć transfer lub chociaż wypożyczenie kolejnego napastnika, po tym jak sam oddał na kilka miesięcy Andreja Kramaricia do Hoffenheim. Kiedy zdawało się, że Loic Remy na pewno dołączy do lidera ligi... nie mógł wylecieć z powodu złych warunków atmosferycznych do Leicester, by sfinalizować umowę. Eder z Sampdorii Genua z kolei ani przez moment nie rozważał przeprowadzki na Wyspy: "Wybór był dla mnie jasny, kiedy miałem do wyboru Leicester i Inter. Musiało paść na tych drugich". Pozostał ostatni wybór - Ahmed Musa z CSKA. Nigeryjczyk był na "tak", ale CSKA Moskwa uparło się, że nie sprzeda go poniżej klauzuli ustalonej w kontrakcie. Leicester proponowało 18,2 miliona funtów, a jedyna opcja brzmiała 22,8...

Ostatecznie z jakościowych zawodników pierwszego zespołu włoskiemu menedżerowi z przodu pozostali tylko do wyboru Okazaki, Vardy i Ulloa. Ten ostatni przekonywał ostatnio: - "Jest dobrze, bo ani na moment nie straciliśmy dynamiki, z którą kończyliśmy poprzednie rozgrywki. Wszyscy skazywali nas na utrzymanie, ale Esteban Cambiasoo non-stop wyliczał, ile brakuje nam do bezpiecznej pozycji".

Cambiasso na King Power Stadium dawno już nie ma, bo na wieść o przyjeździe Ranieriego na Wyspy - rozmyślił się i postanowił podpisać kontrakt z Olympiakosem Pireus. Rolę serca zespołu odziedziczył po nim Wes Morgan. 32-latek rozegrał w tym sezonie wszystkie mecze od pierwszej do ostatniej minuty w lidze i imponuje pewnością w odbiorze piłki. Dominuje także w powietrzu, bo wygrał 59% pojedynków. Co więcej, potrafił skutecznie uprzykrzyć życie Sergio Aguero, Harry'emu Kane'owi i Diego Coscie.

City wiedzą, że wyzwanie jest spore, ale piłkarze mają dodatkową motywację - wyprawić ładne pożegnanie Pellegriniemu. – Jesteśmy tutaj, by zdobywać trofea. Tak samo jak Manuel, z którym chcemy wspólnie to robić – mówił po ostatniej wygranej 0:1 z Sunderlandem Joe Hart. – Jesteśmy za trenerem i kochamy go. Rozumiemy, że mamy do wykonania zadanie, a przyszły sezon jest przyszłym sezonem – dodał. City na papierze ma zresztą wszystko, by ten mecz wygrać. Bukmacherzy, w tym firma Fortuna, typują pewne zwycięstwo gospodarzy po kursie 1.51 (kurs na Leicester wynosi z kolei aż 6.1).

Inna sprawa to Guardiola. Na samą wieść o tym, że przychodzi latem do klubu piłkarze też dostali pewnie kolejny zastrzyk adrenaliny, żeby udowadniać już teraz swoją wartość. No, podcięło to skrzydła co najwyżej Yaya Toure, który zdaniem mediów nie znosi Pepa (ten pozbył się go za czasów współpracy w Barcelonie) i latem spakuje bagaże.

– Jesteśmy tutaj, by zdobywać trofea. Podobnie Manuel, więc wspólnie staramy się robić. Jesteśmy za trenerem i kochamy go. Rozumiemy, że mamy do wykonania zadanie, a przyszły sezon jest przyszłym sezonem – ucinał po wygranej 1:0 z Sunderlandem bramkarz Joe Hart. Tak czy siak, przyjazd do Anglii już teraz wywołał wielką wrzawę. Juergen Klopp przekonuje, że Pep polubi Premier League, a Premier League Pepa. Pellegrini stara się nie zajmować tymi sprawami, choć i tak planuje pozostanie w Anglii. Paradoksalnie, jest jednym z kandydatów na trenera Chelsea. Na liście kandydatów brytyjskie dzienniki wymieniały też... Claudio Ranierego.

Leicester ma jeszcze do rozegrania 15 ligowych meczów, podczas gdy City mogą nabić licznik do 27 spotkań. O ile oczywiście będą wygrywać wszystkie kolejne fazy w drodze do finałów pucharowych rozgrywek, ale w tym momencie „Citizens” nie wydają się jeszcze zmęczeni. W ostatnich 19 meczach u siebie w lidze zdobywali przynajmniej dwie bramki w aż szesnastu z nich. Wiele będzie zależeć od Sergio Aguero, który ma już 13 bramek na krajowym podwórku. Kibice upatrują sukcesów w 19-letnim Kelechim Iheanacho, który już teraz zbiera według wielu ekspertów lepsze recenzje niż... Sterling. Idealną okazję do potwierdzenia swoich możliwości będzie miał już w sobotę o 13:45. O ile wybiegnie w pierwszym składzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.