Facebook Google+ Twitter

Wielka Wojna: potworne kalkulacje hegemonistów i głupców. Cz. 2

W latach 1907-14 Imperium Brytyjskie znalazło się w niekorzystnej sytuacji. Wywołanie wojny z Niemcami mogło się wydawać dobrym wyjściem z trudności społeczno-gospodarczych. Zwolennicy pokoju przegrali walkę o władzę w Londynie.

Reklama niemieckich gramofonów sprzedawanych w Kanadzie. Zima 1913/14. / Fot. Edmonton Journal

Angielska choroba Imperium Brytyjskiego



Reformy przeprowadzone w 1907 przez rząd Partii Liberalnej (wprowadzenie powszechnych ubezpieczeń emerytalno-rentowych oraz powszechnego głosowania do Izby Gmin wszystkich dorosłych mężczyzn; ograniczenie uprawnień Izby Lordów) nie zapewniły Anglii i jej wielkim koloniom osadniczym spokoju. W przeciwieństwie do Rzeszy Niemieckiej, gdzie podobne reformy Bismarcka, a następnie zezwolenie (na polecenie cesarza Wilhelma II) na jawną działalność socjalistyczną, spowodowały iż robotnicy wielkoprzemysłowi poczuli się zaspokojeni i rzadko urządzali strajki, robotnicy angielscy uznali to za bodziec do podjęcia ostrej walki klasowej.

Bezustanne strajki i towarzyszące im bezgraniczne żądania płacowe, na zaspokojenie których nie było stać gospodarek narodowych metropolii i dominiów, zmagających się z coraz ostrzejszą konkurencją towarów i usług niemieckich oraz amerykańskich, prowadziły do dalszego pogorszenia sytuacji w walce z tą konkurencją. Na tym nie koniec, ponieważ pojawiło się jeszcze groźniejsze niebezpieczeństwo. Ówczesna prasa australijska pisała:

„Związkowcy zatrudnieni w przemyśle budowlanym w Londynie podjęli radykalne działania w celu przyhamowania nieustających strajków robotników niewykwalifikowanych. Rozgoryczeni, jak powiadają, bezustannym zastraszaniem, zerwali umowę o współdziałaniu ze związkami zawodowymi, wiążącą 150 tysięcy ludzi. Majstrzy na budowach żądają przerwania dzikich strajków, a także utworzenia funduszu gwarancyjnego, fundowanego przez obie strony [tzn. pracodawców i pracobiorców - G. W.], z którego można byłoby ściągać kary umowne za strajki i lokauty [tzn. wyrzucenie z pracy wszystkich strajkujących za samo tylko podjęcie strajku]. Żądają także, aby władze związkowe nie pozwalały na podejmowanie strajku przed przedstawieniem przedmiotu sporu rządowej komisji pośredniczącej.

[…] Nastały takie czasy, że zwłaszcza w naszym kraju ludzie zaczynają się skarżyć, że nie wolno tu pracować na chleb nie zapisawszy się do związków zawodowych. Skoro zaś ktoś się zapisał, odkrywa, że musi płacić wysoką składkę, aby co miesiąc było z czego wspierać propagandę socjalizmu oraz rozmaite formy polityki rewolucyjnej. W tym stanie jest wielu członków związków zawodowych posiadających liberalne zapatrywania polityczne, ale - ze względu na twardą konieczność zarabiania pieniędzy - zmuszonych łożyć na forsowanie doktryn politycznych wywołujących ich obawę.” (Unionism in England, “The Brisbane Courier", 12 I 1914, s. 6)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Czytam właśnie "The Age" - gazetę ukazującą się w 1914 w Melbourne (Australia). Wielkie nieba! Na czym oni tam drukowali i jaką farbą?! Litery wyglądają jak postrzelane przez karabiny maszynowe względnie usiłlujące uciec przed kulami i ani jednej ilustracji. Na dodatek są to ogromne płachty zadrukowane maczkiem i z symbolicznymi wręcz marginesami. Dobrze, że przez Google News Archive razy Opera można to sobie powiększać, ale i tak jest to poważny wysiłek. Zresztą pamiętam jak parę lat temu przeglądałem "Timesa" z 1938, przekładając papier w bibliotece naukowej. Dokładnie to samo!

Co innego gazety amerykańskie i kanadyjskie z tego samego okresu. Technika drukarska sto lat do przodu! Macie zresztą Państwo wszyscy próbkę jako ilustrację tytułową w tej części artykułu. Należy się domyślać, że Kanadyjczycy korzystali z amerykańskich maszyn drukarskich i ich półautomatycznego składu. Gazety niemieckie i austriackie przedstawiały się nieco gorzej, ale druk tam równy, jak najbardziej czytelny (o ile zna się pismo gotyckie).

To jest namacalny dowód tego, co się stało ze starą, dobrą Anglią i co ją pchało do samozagłady oraz przygotowania mechanizmu bloków, które uruchomiły wojnę światową.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niech sobie trolluje na zdrowie. Każdy ma takie rozrywki na jakie go stać. Ten serwis jest tak zaprojektowany, że gwałtowna opozycja wobec tez jakiegoś autora dodatkowo wzmacbia jego pozycję. Tu się wsiada na rydwan ognia i jedzie korzystając z paliwa gromów oburzenia. Oczywiście można też unikać tzw. kontrowersji, ale... Nad pewnymi sprawami naprawdę trzeba dyskutować zamiast przyjmować do wierzenia uświęcone przez kogoś tam pewniki, a krytyka w każdą stronę jest dobroczynna, o ile choćby w miarę rzeczowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Grzegorz Laskowski Ponury schemat każdej przewlekłej wojny już od czasów starożytnych jest dość prosty i łatwy do zrozumienia. W miarę jej trwania niewygody, robactwo, śmierć towarzyszy broni, głód. chłód itd. tak dają się we znaki mężczyznom i młodzieńcom na linii walk, że wyzuwają ich ze wszelkich uczuć ludzkich. Pozostaje już tylko jedno: nienawiść do wroga, przez którego muszą się z tym wszystkim zmagać i chęć jego całkowitego zniszczenia, aby raz na zawsze pozbyć się zagrożenia powtórką tego wszystkiego z jego strony.

Wpływ Dziesięciu Przykazań, rycerskiego kodeksu honorowego, a następnie hasel wielkiej rewolucji we Francji (prawa człowieka i obywatela) spowodowały, że przez ponad sto lat starano się prowadzić wojnę w sposób przynajmniej w miarę cywilizowany. Zdobyte twierdze nie szły z dymem, a ich obrońcy i nieuzbrojeni mieszkańcy pod nóż, nie równano całych miast z ziemią ogniem artylerii, nie palono domów. Wprowadzano zawieszenia broni, aby umożliwić zebranie rannych i zabitych z pola bitwy, a następnie orzewiezienie pierwszych na tyły, a godne pochowanie drugich. Ruch Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca starał się pogłębić te odruchy i nadać im formę prawa międzynarodowego o prowadzeniu wojny. Zostało to uwieńczone powodzeniem w postaci konwencji haskiej o zasadach prowadzenia wojny oraz konwencji genewskiej o jeńcach wojennych na kilka lat przed pierwszą światową.

Wielka Wojna przekreśliła to nie na sto procent, ale coś koło tego. Ludzie w okopach i w walkach na morzu poszaleli, zrzucili z siebie kilkanaście wieków pracy wychowaczej chrześcijaństwa i humanizmu, zamieniając się z powrotem w krwiożercze bestie z zamierzchłej przeszłości. Otóż po prostu po raz pierwszy od czasu najazdów ludów stepowych (Hunowie, Turcy, Mongołowie, Tatarzy) do wnętrza Europy, prowadzono wojnę na zasadzie: wszystko albo nic. Anglosasi chcieli hegemonii światowej, Niemcy hegemonii w Europie oraz części kolonii francuskich i brytyjskich (te cele pojawiły się w Berlinie w czasie wojny), Rosja władzy nad wszystkimi Słowianami, większością Azji i powalenia Niemców na wieki. Dlaczego? To przedstawię już wkrótce, a przynajmniej się postaram.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyż nie dziwi fakt, że wiele osób walczyło dla walki? Czyż nie lepszy pokój od wojny?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Mutra, mociumpanie... Ani ja ani czytelnicy tego portalu nie dowiadujemy się niczego godnego uwagi z tych pana komentarzy prócz tego, że waszmość pan nałogowo łamie słowo. Proszę podwyższyć swój poziom albo przenieść swoje pole bitwy gdzie indziej. W tej chwili już za późno, ale od jutra rano czeka piaskownica. Na dalsze pańskie trzy po trzy szkoda mi już czasu. Dokładne studiowanie prasy z 1914 w trzech językach wymaga go naprawdę sporo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

*języka polskiego

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Wasiluk, Pan naprawdę uważa, że zaliczyłem Pana do brytyjskiej rodziny królewskiej?
Widzi Pan, właśnie podobne wnioski wyciąga Pan z informacji, które stara się On interpretować po swojemu.
Poza tym chciał Pan chyba powiedzieć, że erudycja nie dorównuje elokwencji.
Wówczas ma to sens.
Z tym "wulgaryzmem" też się nich Pan nie kompromituje.
Proszę zajrzeć na str. 410 w "Słowniku etymologicznym słownika polskiego" A. Bruecknera, a przekona się Pan, że czasem zbyt pochopnie ocenia sytuację.
Ja wykropkowałem słowo w obawie, że nie do końca jest Pan zorientowany o jego ludowym charakterze i słusznie jak się okazuje.

Kurczę, sprowokował mnie Pan do kolejnej odpowiedzi.
Niesłowny jestem. Przepraszam! :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wybitna elokwencja przedmówcy najwyraźniej nie dorównuje jego eurdycji, bo ta pozwoliłaby mu docenić przynajmniej wybitną doniosłość zasobów anglojęzycznej Wikipedii w dzeidzinie badania historii krajów anglosaskich. Mogłem się dowiedzieć, o co chodziło w następujłących sparwach poruszanych przez prasę amerykańską, kanadyjską i australijską w 1914: lord Strathcona, British Railways, cardinal Gibbons, Aldrich-Vreełand Act, Revenue Act of 1913.

Gdyby jednak ktoś chciał w oparciu o to źródła badać dzieje np. Rosji w tym samym okresie, to rzecz jasna możnaby tylko "pogratilować"-

No i jeszcze jeden dowcip z życia wzięty. Studentka anglistyki rozmawia w tramwaju z Angielką. Angielka wychodzi, a do anglistki zaczyna się zalecać pan spob budki z piwem. Zaczyna rozmowę od retorycznego pytania: "To umie pani szprechać?"

Za zaliczenie mnie do grona brytyjskiej rodziny królewskiej (tak naprawdę niemieckiej cesarskiej dynastii Welfów) oraz za udział w promowaniu moich artykułów dziękuję. Chociaż właściwie jeden z komentarzy porzedmówcy powinien zostać skasowany za wulgaryzm. Nie chce jednak mi się być sędzią we własnej sprawie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Roman Koźmiński

Autor powyższych tez ma prawo do zarozumialstwa i tego jestem skłonny nie dostrzegać w jego komentarzach pod moim adresem, ale nie należy zmieniać faktów historycznych na podstawie własnej interpretacji zawartych w źródłach wiadomości, choć raz jeszcze zaznaczę, że Wikipedia nie jest źródłem rzetelnym, a to właśnie do Wikipedii Pan Wasiluk mnie odsyłał wcześniej.

Złamałem słowo, ale to już naprawdę był ostatni komentarz.
Pan wybaczy Panie Wasiluk :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.