Facebook Google+ Twitter

Wielka Wojna: potworne kalkulacje hegemonistów i głupców. Cz. 3

W historii świata zdarzały się lata przypominające rozstajne drogi. Jeśli w takim okresie zasypia rozum, a czuwa pycha, dochodzi do upadku na olbrzymią skalę. Tak zdarzyło się w Anglii, ale nie tylko tam w latach 1899-1914.

Niemiecki superpancernik "Friedrich der Große" na paradzie w Kilonii. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Dasmodernedeutsc00lichuoft_0110_-_Foto_Cay_Jacob_Arthur_Renard_(1858–1934).jpg / Fot. Cay Jacob Arthur Renard (1858–1934)

Wyścig zbrojeń morskich i odkurzony plan brytyjskich elit władzy



Na przełomie XIX i XX wieku niemiecka elita polityczna i gospodarcza doszła do wniosku, że jej państwo musi zbudować potężną flotę wojenną jako niezbędne narzędzie, pozwalające zabezpieczyć strefy wpływów i niezbędne dla gospodarki narodowej rezerwy strategiczne, przesądzające o uzyskaniu statusu światowego mocarstwa. Było to bezpośrednio związane z burzliwym rozwojem niemieckiego przemysłu i usług (w tym zwłaszcza przewozów drogą morską), a także z wykorzystaniem gospodarczym niemieckich kolonii. Zgodnie z ówczesną doktryną wojenną (obowiązującą na całym świecie) o być albo nie być wielkich mocarstw przesądzały siły morskie w postaci floty zgrupowanej wokół okrętów liniowych. Ta najpotężniejsza broń ówczesnego świata miała przesądzić losy wojny w toku straszliwej walnej bitwy połączonych eskadr pancerników.

Jeśli ktoś wątpił w słuszność tej teorii amerykańskiego admirała Alfreda Mahana to bitwa pod Cuszimą między połączonymi eskadrami Rosji i Japonii (1905) musiała go o tym przekonać. W wyniku zatopienia floty rosyjskiej wynik wojny carsko-japońskiej w Mandżurii został przesądzony. Strona pokonana na morzu nie była w stanie odciąć dostaw dla nieprzyjacielskich wojsk lądowych ani wesprzeć wojsk własnych.

Wielkie zbrojenia morskie Stanów Zjednoczonych i Niemiec, a także będące odpowiedzią na nie szybkie wzmacnianie sił morskich Francji, Rosji i Japonii postawiły w trudnej sytuacji Wielką Brytanię. Przyjęta tam w 1889 zasada nakazująca utrzymywanie przewagi nad dwoma dalszymi wielkimi mocarstwami morskimii nie była kaprysem. Umożliwiała Anglikom rządzenie w skali światowej, niezbędne z punktu widzenia utrzymania dobrobytu Wysp Brytyjskich, zależnego od handlu morskiego i posiadania kolonii, a także bezpieczeństwa dominiów i dokonanych tam brytyjskich inwestycji.

Wyjściem z sytuacji było doprowadzenie do wielkiej wojny między trzema głównymi mocarstwami kontynentu europejskiego. Francja, żyjąca myślą o odwecie za upokarzającą klęskę lat 1870-71 oraz Rosja, w której wzięly górę mrzonki o zjednoczeniu wszystkich Słowian pod berłem cara, nie odważyłyby się walczyć z Niemcami i ich sojusznikami bez pomocy trzeciego wielkiego mocarstwa. Francja miała na to zbyt słabą armię lądową, Rosja zbyt małe siły morskie. Bez pomocy brytyjskiej w razie wojny Cesarska Siła Zbrojna (Kaiserliche Wehrmacht) znalazłaby się szybko w Paryżu, a Cesarska Niemiecka Marynarka (Deutsche Kaiserliche Marine) naprzeciw pałacu cara w Petersburgu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

No i odnośnie tych stwierdzeń popieram mego szanownego imiennika w stu procentach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jaki z tego morał dla Polaka?

Zapewne taki, że siła państwa leży w sile obywatela a ta powstaje głównie z jego zdrowia, nauki i pracy dlatego o to przede wszystkim należy dbać w kraju nad Wisłą - zwiększenie produkcji rolnej i spożywczej, poprawienie kondycji nauki i zatrudnienie wszystkich chętnych to podstawa do zapewnienia bezpieczeństwa państwa, które zbroić sie może tylko siłami zdrowych, mądrych i pracowitych robotników.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fascynacja

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.