Facebook Google+ Twitter

Wielkanocne jaja

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-02-16 14:41

Z okazji nadchodzącej Środy Popielcowej, początku Wielkiego Postu, czyli oczekiwania na Święta Wielkanocne, naszła mnie, a raczej powróciła ubiegłoroczna refleksja.

W katolickiej Polsce Święta Wielkanocne są hucznie obchodzone przez niemal wszystkich obywateli. Każdy stara się duchowo przygotować do nich najlepiej jak potrafi, aby przeżyć je głęboko, jak nakazuje jego wiara.

Pierwszym dniem jest Wielkie Sprzątanie. Żona sumiennie myje okna, szoruje podłogi, eliminuje każdy pyłek kurzu, ufnie i z nadzieją oczekując idącego za tym katharsis. Szanowny małżonek w tym czasie stara się medytować w absolutnej ciszy, aby nie zostać ugodzonym ścierką, czy też nie doznać innej kary za swe grzechy. Jednak w razie, gdyby to już nastąpiło - pokornie nadstawia drugi policzek, jak przystało na praktykującego katolika. Ten wielki dzień uważany jest za przeżyty właściwie, jeśli wszyscy domownicy już padną krzyżem ze zmęczenia, ale oczywiście tak, żeby w nowo powstałym domowym muzeum nie nabrudzić.

Drugi dzień to Wielkie Zakupy. Całe rodziny tłumnie zjawiają się w supermarketach czy też innych konsumpcyjnych świątyniach, gdzie kapłanem jest sprzedawca, a bogiem pieniądz. Rytuał ten musi być odpowiednio celebrowany, co wiąże się również ze składaniem ofiar, zgodnie z przykazaniem „zastaw się a postaw się”. Wyjątkowo gorliwi w wierze pozbywają się tego dnia większości środków materialnych, aby po owych świętach żyć w ubóstwie, zgodnie z nauką św. Franciszka. Wszyscy natomiast z konsumpcyjnych świątyń wychodzą przepełnieni wiarą, nadzieją, szczęściem oraz całą litanią produktów mniej lub bardziej „made by tesco”.

Dzień trzeci to Wielkie Gotowanie. W tym dniu wszyscy cieszą się i radują, bo bliskie jest królestwo przepysznych potraw i wypieków. Jednak dostąpienie go poprzedzone być musi wielogodzinnym czuwaniem w okolicach kuchni, w czasie których niejeden wierny wątpi, załamuje się w swej wierze. Ale kiedy już wytrwają, wszyscy z radującym się sercem mogą krzyknąć „Alleluja!”.

Obrządki te znane i praktykowane są w naszym kraju niezmiennie od wielu lat. Stały się nieodłączną częścią przeżywania atmosfery i gorączki świątecznej. A w Wielkim Tygodniu, aby czcić te ważne dni, tłumnie zjawiają się w Kościołach wszyscy katolicy. Niech Bóg da, aby przychodzili tam duchowo i moralnie przygotowani, a nie jedynie z pustym portfelem i zmęczoną twarzą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.