Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12154 miejsce

Wielkanocne zwyczaje na Śląsku

Przed nami Wielki Tydzień, czyli w tradycji chrześcijańskiej okres poprzedzający Wielkanoc. Ludność na Śląsku zgodnie z tradycją obchodziła to największe święto chrześcijańskie w sposób szczególny.

Wielki Tydzień to w kościołach chrześcijańskich okres upamiętniający ostatnie dni życia Jezusa Chrystusa. Jest to również okres przygotowań do obchodów Święta Zmartwychwstania, największego święta chrześcijaństwa.

Ludność na Śląsku godnie obchodziła to największe święto chrześcijańskie. W Wielki Czwartek, a w niektórych dzielnicach również w Wielki Piątek, o wczesnej porze, wszyscy mieszkańcy Śląska, od starców do dzieci, udawali się do pobliskich potoków, aby myć w nich nogi. Był to zwyczaj upamiętniający Jezusa, który przed spożyciem wspólnej wieczerzy z uczniami, mył im nogi.

Tuż przed uroczystościami Zmartwychwstania, zazwyczaj przed kościołem starsi gospodarze, układali stos drzewa, który zapalano a ksiądz w otoczeniu wiernych modląc się, poświęcał go. Od poświęconego ognia, zapalano następnie przy śpiewach i modłach dużą świecę Zmartwychwstania, którą ksiądz wnosił w procesji do kościoła. Z kolei wierni odpalali od świecy Zmartwychwstania małe i duże świece tzw. gromnice. Poświęcony ogień zabrany do domu miał uchronić ich od pożaru domostw i od zgaśnięcia ciepła ogniska domowego.

W czasie nabożeństwa ksiądz poświęcał również przyniesione przez wiernych małe koszyczki wypełnione: jajkami, szynką, „kołoczym” i innych specjałami, które w niedzielę Zmartwychwstania, gospodyni stawiała na stole i w czasie uroczystego śniadania wszyscy domownicy się nimi delektowali.

Symbolika „święcenia" potraw ma długą tradycję. Początki tego obrzędu sięgają już VIII w. Na Śląsk został on przyniesiony przez myśliwych przybyłych z Zachodu, natomiast w Polsce jego pierwsze praktyki odnotowano w XIV w. Początkowo, gospodyni na Śląsku piekła z mąki maleńką figurkę baranka, wkładała do wiklinowego koszyczka parę gotowanych jajek i szła przed świętami do księdza, prosząc go o błogosławieństwo i poświęcenie figurki i jajek. Potem dodawano zależnie od zamożności domu, kolejno: ser, masło, olej, szynkę, ciasto i wino. W końcu kosz został wzbogacony jajkiem i pozostałymi pokarmami, które stanowią tradycyjna "święconkę".

Należy wspomnieć ze dobór potraw w koszyku nigdy nie był przypadkowy. Skąd wziął się u nas zwyczaj, że potraw w koszyku mogło być więcej, niż wymagała tradycja? Na to pytanie mogą odpowiedzieć tylko etnografowie. Jednakże na Opolszczyźnie oraz w okolicach Jeleniej Góry wkładano do koszyczka siedem pokarmów, które miały symbolizować treść chrześcijaństwa. I tak: chleb- symbolizował Ciało Chrystusa, ser symbolizował symbiozę człowieka z przyrodą, szynka - symbolizowała baranka złożonego na stole ofiarnym, chrzan – siłę fizyczną, wino- krew Chrystusa, ciasto- umiejętności gospodyni. Koszyczek, w którym noszono potrawy do święcenia wykonany był zazwyczaj z wikliny, wyścielony siankiem i nakryty białym lnianą serwetką.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

To lubię!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.