Facebook Google+ Twitter

Wielkanocny savoir-vivre

Zbliżają się święta, które są czasem miłych spotkań w gronie rodziny i przyjaciół. Co zrobić, aby chwile spędzone przy świątecznym stole stały się nie tylko ucztą dla ciała, ale również dla ducha. Oto kilka propozycji.

 / Fot. Fot. Tomasz Morawiec-Lanckoroński/Savoir-vivre: sztuka dyplomacji i dobrego tonu.Gość w dom, buty do szafy
Czy należy ściągać buty i zakładać kapcie? Nie. Zasada jest prosta – nie należy niczego wymuszać na gościach, również zdejmowania butów, które są dopasowaną do całości częścią garderoby. Działa to również w drugą stronę, jeżeli gość chcę zdjąć buty, pozwólmy mu na to. Możemy, rzecz jasna, zasygnalizować, że nie ma takiej potrzeby, ale nie powinniśmy nalegać. Jako gospodarze uszanujmy wolę gości, jako goście – bądźmy uprzejmi dla gospodarzy.

Sukienka czy spodnie?
Obecnie kobiety ze względów praktycznych wolą nosić spodnie. Święta są okazją ku temu, aby zamienić ten codzienny strój na coś bardziej eleganckiego – sukienkę lub spódnicę. Nie chodzi w tym wypadku o ograniczanie prawa do swobodnego ubierania się, lecz o zwykłe względy estetyczne. Kobieta w sukience po prostu lepiej się prezentuje. Delikatny makijaż, podkreślający urodę, oraz piękne uczesanie dają najlepszy efekt w zestawieniu z sukienką.

Krawat czy mucha?
Zazwyczaj mężczyźni w okresie świątecznym ubierają garnitur, do którego aż się prosi gładka koszula i krawat. Najlepszy efekt daję zestaw gładki garnitur (granat, grafit), gładka koszula (biała, niebieska) i jedno lub dwukolorowy krawat. Nie zapomnijmy o ciemnych butach i skarpetach (w kolorze butów lub spodni). Pasek do spodni powinien być dopasowany kolorystycznie do butów, podobnie skórzane rękawiczki.

Alkohol i dania
Proponujemy, częstujemy, ale nie namawiamy do picia alkoholu. Tradycyjne „ze mną się nie napijesz” jest częstym powodem rezygnacji z kolejnej wizyty w domu, w którym od stołu się wstaje w stanie upojenia. Udane spotkanie nie mierzy się ilością wypitego alkoholu. To samo dotyczy posiłków – proponujemy, częstujemy, ale nie zmuszamy. Aby nie doprowadzić do kłopotliwej sytuacji, przygotujmy dania tradycyjne – znane i lubiane przez większość z nas.

Tematy rozmów
Święta są czasem odpoczynku. W gronie rodzinnych rozmawiamy o wszystkim, jak to w rodzinie, ale pamiętajmy o zachowaniu rozsądnych proporcji. Polityka, religia i zdrowie nie powinny być tematami przewodnimi, ponieważ zawsze prowadzą do sporów. Te z kolei psują atmosferę świąt i prowadzą do waśni, zwłaszcza po spożyciu alkoholu. Nie mówmy za dużo o pracy i – co najważniejsze – nie narzekajmy, a wtedy będziemy naprawdę odpocząć.

Wyjść po angielsku
W dobrym towarzystwie czas leci szybko, ale zawsze nadchodzi chwila, kiedy trzeba sprawnie zakończyć spotkanie. O tym, czy zostać, czy też nie, zawsze decydują goście, nawet ci uciążliwi. To ich święte prawo. Prawem i obowiązkiem gospodarzy jest zadbać o dobre samopoczucie gości. Dlatego gospodarze nie powinni ani zatrzymywać gości, ani sugerować, że siedzą zbyt długo. Staropolskie powiedzenie: gość w dom, bóg w dom niejako potwierdza wyższość gości nad gospodarzami i zarazem nadaje kierunek tradycyjnej polskiej gościnności.

Życzę Państwu uprzejmych gości i miłych gospodarzy :).
Autor poradnika pt.: Savoir-vivre: sztuka dyplomacji i dobrego tonu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (38):

Sortuj komentarze:

My tutaj dyskutujemy o savoir-vivre, ludzie biznesu odmieniają go przez wszystkie przypadki, a zasady dobrego wychowania i postępowania mają w głębokim poważaniu... Reklamy na tym portalu stają się coraz bardziej bezczelne i natrętne. Wyskakują i już nie znikają po kilku sekundach, jak to drzewiej bywało, tylko sterczą utrudniając czytanie. Ot, savoir-vivre biznesu! Możemy się tutaj ugadać po łokcie i nic z tego nie będzie...

W pogoni za zyskiem tracimy człowieczeństwo, niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety ale... wychowanie - edukacja to pewnego rodzaju "tresura". Dobre wychowanie to jak najwięcej przekazanych dobrych wartości, sposobu myślenia i wnioskowania.. Od niemowlęctwa jesteśmy niejako "tresowani" przez środowisku, rodzinę... Nasiąkamy jak gąbka.
Nic na to nie poradzę. Ale chować dzieci a wychowywać dzieci to jednak olbrzymia różnica. Nie mamy "hodowli" rodzaju ludzkiego lecz przekazujemy i "układamy się" w pewne ramy kulturowe, a więc tradycji, zwyczaju i obyczaju i prawnych norm.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Czy nie ogranicza wolności człowieka? Owszem. W takim samym stopniu, jak prawa fizyki i inne prawa naturalne./

Ależ skąd.
Bynajmniej nie "w takim samym stopniu".
Jesśi dziecko ma przykazane, że do tego pokoju za żadne skarby wchodzić nie wolno, to jednak może wejść, gdy się postara.
Z postapieniem przeciw prawom fizyki byłyby już nieco większe problemy ;)

Ten przykładowy pokój można odnieść szerzej, do dowolnego mitu.
W nauce też funkcjonują mity. Pseudonauce. Niemniej różnicę skali można chyba dostrzec...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ to prawda Panie Piotrze, tyle tylko, że to wyjaśnienie odnosi się do słowa "wychowanie". Natomiast określenie "dobre" - dla każdego może oznaczać zupełnie coś innego. Myślę, że niewiele osób przyzna się do złego wychowania. A zatem powstaje pytanie: dlaczego jest tak źle, że aż narzekamy na dzisiejszy upadek "dobrego wychowania"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre wychowanie to określony "kręgosłup" etyczny i moralny w oparciu o który człowiek funkcjonuje w określonej społeczności. Jest "zadane" przez rodziców, rodzinę, przyjaciół, szkołę, kościół, autorytety, małą i dużą ojczyznę czyli przez to wszystko, co kształtuje osobowość człowieka. Czy nie ogranicza wolności człowieka? Owszem. W takim samym stopniu, jak prawa fizyki i inne prawa naturalne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i widzisz? Sam sobie przeczysz. Chcesz strzelać do osobnika, który realizuje NATURALNĄ potrzebę i do tego dostarcza Ci prosto na klomb doskonały organiczny nawóz;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, to są tylko słowa i próba znalezienia odpowiedniego zgrabnego terminu, bo cóż to jest dryl? Mamy dużo jego synonimów: dyscyplina, karby, ryzy, reżim, rygor, musztra, tresura... Ale jest to wciąż nakaz, obowiązek, przymus do wykonania "czegoś". Zgoda, tutaj środki wymuszające są bardziej drastyczne niż w przypadku "wymuszania" np. zasad savoir-vivru.

A w ogóle, cóż to znaczy "dobre wychowanie"? Pytałem już o to, ale jakoś przeszliśmy do porządku dziennego na zasadzie, że: przecież to się wie...! A przecież tu mogą tkwić przyczyny naszej faktycznej bądź pozornej niezgodności.

Poza tym, czy chcemy czy nie, to świat i tak funkcjonuje na zasadzie dominacji, a więc respektowania prawa silniejszego. To tylko my, ludzie, wymyśliliśmy inną regułę, zupełnie niezgodną z prawami funkcjonującymi w naturze. [ Z tym, że ja, na własny użytek tłumaczę tę kwestię na "rzecz" człowieka, gdyż TWIERDZĘ, że skoro człowiek jest częścią natury, to cokolwiek wymyśli i tak zmieści się w pojęciu "naturalizmu" :))) Ale to taka moja osobista filozofia.]

A na pytanie o defekującym facecie odpowiem tak: skorzystałbym z fuzji, ale najpierw nakazałbym mu po sobie posprzątać! :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mówiąc o narzucaniu norm, miałam na myśli tych, którzy uważają, że wszystko jest dozwolone, bo nikt ich nie nauczył poszanowania uczuć i potrzeb innych ludzi. Muszą istnieć reguły, wyznaczające pewne granice, bez nich górę całkowicie wzięłoby prawo silniejszego. Reguły, jak już wspomniałam, powinny być wpajane drogą wychowania. Jeśli jednak to wychowanie zaniedbano i dorosły człowiek zachowuje się jak troglodyta, to nie zostaje nic innego, jak wymusić na nim zmianę zachowania. BTW, jak zareagowałbyś na obcego faceta, defekującego na klombie przed Twoim domem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie, Marku, wojsko to coś zupełnie innego - dobre wychowanie nie ma nic wspólnego z drylem. Jeśli ktoś tak pojmuje wpajanie zasad savoir-vivre'u, to nie rozumie tego pojęcia.
Problemem wojska jest to, że tworzeniem i egzekwowaniem regulaminu zajmują się często ludzie, którzy sami byli przedmiotem tresury, a nie podmiotem wychowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A propos naszej postawy wobec innych.

Przypominam sobie medialne dyskusje o tolerancji na przykład. I głos, nie pamiętam już kogo, że to słowo jest w zasadzie obraźliwe. Bo co to znaczy "tolerować"? Wyrządzać łaskę? Uznawać łaskawie prawo do istnienia? Nie lać od razu po twarzy?

Akceptacja? Też nie, ponieważ wyraża aprobatę, której możemy nie udzielać.

Szacunek? Marek słusznie według mnie twierdzi, że na niego nalezy zapracować.

Więc co? Brakuje odpowiedniego słowa?
W tej dyskusji padło słowo: "poszanowanie". Jako pewien minimalny zbiór cech, przynależny na starcie w relacjach międzyludzkich.
To zarówno poszanowanie praw cudzych, jak i swoich. Abstrakcyjny zestaw, który dopiero konfrontujemy z konkretnym postępowaniem, które oczywiście może, a nawet powinno podlegać ocenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.