Facebook Google+ Twitter

Wielki Czwartek - powołanie urojone?

W Wielki Czwartek obchodzimy pamiątkę ustanowienia sakramentu kapłaństwa oraz eucharystii przez Chrystusa w religii chrześcijańskiej. Czy "powołanie do kapłaństwa" nie jest czasem czymś wyimaginowanym?

Jedna z dróg, która wiedzie do kościoła... / Fot. Robert ButkiewiczCzłowiek powołany to człowiek wyróżniony, specjalnie wybrany przez Boga, który dostępuje niezwykłej łaski, godnej nielicznym... Ile tego powołania jest we współczesnych księżach? Czy mając dostęp do tylu najrozmaitszych pokus, obchodząc prawo kanoniczne, a czasem wykorzystując wiarę ludzi, nie sprzeniewierzają się swoim zasadom? Warto zastanowić się nad tym tematem, ponieważ "powołanie" to nie tylko piękne słowa, ale też poważny obowiązek i cel do realizacji w życiu każdego człowieka...

Charyzmatyczny ksiądz potrafi w dobry sposób wpłynąć na ciebie i twój rozwój; nawrócić, "wpoić katolickie zasady", wartości itp. (dzięki temu ministranci, młodzież i dzieci w różnych ruchach mają pewne zasady i bardziej rozwiniętą moralność). Ma to jednak też swoje minusy, ponieważ ktoś słaby, a szczególnie młody i z chłonnym umysłem, może zbyt dosadnie odebrać i poddać się temu, co ksiądz mówi. Szczególnie, gdy wykracza poza bezpieczne granice. "Słowo Boże" staje się wtedy wyrafinowanym narzędziem manipulacji oraz indoktrynacji. Duszpasterz zna też w pewnym stopniu środowisko kandydata, jego rodzinę i potrafi "zarazić kapłaństwem", umocnić w rozterkach, problemach, dylematach, odpowiedzieć na pytania, opowiadające się na korzyść "powołania". Te wpływy oraz ogólnie ruchy katolickie, zdecydowanie pomagają zrodzić się myśli o powołaniu.

Również rodzina, w której taka osoba się wychowuje i przejmuje pewne wartości, poglądy, ma jeden z największych wpływów. W niej "wyrabia się" pierwsze zdanie o świecie, sprawach, rzeczach, religii czy różnych zjawiskach. Wychowywanie w religijnej, bogobojnej rodzinie może skończyć się fałszywym przekonaniu o powołaniu.
Silna indoktrynacja, gdy taka osoba nie jest w pełni świadoma, tego co się dzieje i dlaczego, jest destrukcyjna. Tylko decyzje, wynikające ze świadomych przemyśleń i silnych postanowień, mają szansę powodzenia.

Człowiek, który ma szlachetny cel służenia Bogu i ludziom, styka się nieraz ze sprzecznymi i nie tak szlachetnymi praktykami swoich przełożonych. A gdy taka osoba "wleciała między wrony, musi krakać tak jak one" i może odejść od swoich ideałów, zepsuć się na kanwie doświadczeń i praktyki. Co gorsza, są i tacy ludzie, co bez "powołania idą do seminarium", traktując "bycie księdzem" jako dobry zawód - co ma jednak destrukcyjne skutki dla nich i wspólnoty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.