Wiadomości24 > Cywilizacja > Historia > Wielki Głód na Ukrainie, oczyma mojego dziadka

Historia

Dodaj do:

Zmniejsz rozmiar tekstu Powiększ rozmiar tekstu

Wyślij Drukuj

Wielki Głód na Ukrainie, oczyma mojego dziadka

2008-11-22 12:02, aktualizacja: 2008-11-25 20:12:03

9 12 7053 Wielki Głód Ukraina Kolonia Niwna 1932 1933 ZSRR zbrodnia świadectwo wspomnienia

Dzisiaj, w ostatnią sobotę listopada na Ukrainie obchodzony jest Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu i Represji Politycznych. Niewiele osób, pamięta wydarzenia z lat 1932-1933. 75 lat, po jednej z największych tragedii w dziejach ludzkości, przywołuję świadectwo mojego dziadka.

 / Fot. Wikimedia commons. Zdjęcie umieszczone w domenie publicznej.Do dzisiaj szacunkowe dane, o liczbie ofiar Wielkiego Głodu są rozbieżne. Wahają się w granicach od 3,5 mln, do nawet 10 mln. Ukraina, przez wieki był uznana za spichlerz Europy. W latach 30. XX wieku władze Związku Radzieckiego głód wywołały sztucznie.

Kolonia Niwna

„W 1917 do władzy doszły ruskie. Zależało im aby zniszczyć bogatych. Wojsko zaczęło grabić kułaków. Zabierali im majątki. Od 1929 z zarekwirowanych ziem powstawały kołchozy. Chłopi byli zmuszani do wstępowania do nich. Jeśli ktoś był oporny, płacił wysokie podatki. Głód się zaczął w 1932, a nasilił w 1933. Trwał do 1934” – opowiada uczestnik opisywanych wydarzeń, mój dziadek.

Urodził się i wychował na terenach ówczesnej Ukrainy. Jego Kolonia Niwna, należąca do Gminy Marianówki, położona była pomiędzy Żytomierzem, a granicą przedwojennej Polski. Wieś zamieszkiwali Polacy, Niemcy, Czesi i Ukraińcy. Ojciec dziadka osiedlił się w Kolonii Niwna, po I wojnie światowej. Przez Finlandię uciekł z niewoli niemieckiej. Zbiegło się to z rewolucją październikową. Jego gospodarstwo obejmowało ok. 6 hektarów ziemi ornej i 2 hektary łąki. Rodzina liczyła siedem osób. Hodowali krowy, konie, świnie. Do czasu Wielkiego Głodu żyło im się dobrze.

Pierwsze represje, handel na stepie

Władze radzieckie chciały, aby ojciec dziadka wstąpił do kołchozu. Kiedy się nie zgodził, zaczęły nakładać na niego, od 1929 roku podatki. Od krowy, od konia. Ludzie, którzy nie zapłacili tracili wszystko. Nie mieli potem, czym uprawiać pola. Dziadek, w latach 1932-1933 chodził jeszcze do szkoły. W jego rodzinie nie przelewało się, ale dzięki zaradności ojca, jakoś wiązali koniec z końcem. Mieli trochę zapasów. Aby zdobyć jedzenie, we dwójkę jeździli na wsie położone na stepie. Prowadzili tam handel. Z huty, w swojej Koloni brali szklanki, kieliszki, talerze, garnki i je wymieniali. Na stepie płacono im zbożem, jajkami, czasem kurami. Tam pożywienia było trochę więcej.

Na początku głodówki, milicja zniszczyła im żarna do mielenia zboża, na mąkę: „Przyszła milicja. Potłukli je. My szybko zrobiliśmy nowe, drewniane. Na dębowy kloc nabiliśmy żeliwny garnek, i na górę założyliśmy kamień.”

W miastach z ludzi robiono kiełbasy

Nie każdy radził sobie tak dobrze. Dużo ludzi umierało z głodu, chorób i zimna. Władze radzieckie celowo niszczyły zboże, topiąc je w rzekach. Tłumaczyli, że było zatrute. Jeśli ktoś zachował jakieś ziarna, to chował w beczki i zakopywał. Milicja często nękała bogatszych, wchodziła do domów i wszystko zabierała. Biednych zostawiali raczej w spokoju. Oni nic już prawie nie mieli.

W miastach dochodziło do przypadków kanibalizmu: „Mówili, że w dużych miastach, to przez ten głód w 1932 i 1933 roku z ludzi robili kiełbasy. Ja tego nie doświadczyłem, ale tak słyszałem” – opowiada dziadek. Ludzie jedli wszystko. Gotowali łobodę, z obierek ziemniaków robili placki. W sklepach był towar, ale bardzo drogi: „Kupowaliśmy głównie naftę, cukier w kostkach. Inne, rzeczy chleb, wędliny robiliśmy sami”.
Sortuj komentarze:

Seweryn Lipoński

Seweryn Lipoński 22.11.2008 12:18

Niektóre z tych wydarzeń aż trudno sobie wyobrazić. Nasze pokolenie i tak nigdy nie zrozumie do końca realiów tamtych czasów, ale tym ważniejsze, że możemy poznać je w formie wspomnień - strasznych, bo strasznych, ale autentycznych - od osób, które w nich uczestniczyły.

Czasem tylko ciarki przechodzą po plecach, gdy pomyśleć, że w gruncie rzeczy - z perspektywy całej historii ludzkości - to wszystko miało miejsce stosunkowo niedawno...

Sylwia Siwek

Sylwia Siwek 22.11.2008 15:38

(+)
ważny temat. Watro pamiętać o historii. Choć pewnie dla świadków wydarzeń wciąż te wspomnienia są bolesne.

Ewa Krzysiak

Ewa Krzysiak 22.11.2008 16:00

samo życie + bo niewiele osób wie, ze tak ludzie musieli życ

Marek Iwaniszyn

Marek Iwaniszyn 22.11.2008 17:40

Jak napisał powyżej Seweryn - dla nas coś niewyobrażalnego...

Ważny tekst. +

Helena Tofi

Autor usunął profil 22.11.2008 22:37

Z głodu, chorób i zimna, umierali nie tyko na Ukrainie((( Należy więc pamiętać o tym...
Ludzie ludziom zgotowali ten los.

Tomasz Moczybród

Tomasz Moczybród 23.11.2008 23:01

Dobrze że są ludzie którzy mówią o takich rzeczach niech wszyscy wiedzą do czego zdolni są ruscy

Dorota Berezowska

Dorota Berezowska 24.11.2008 16:46

Prosty tekst, wiarygodny dzięki wpleceniu relacji dziadka, oszczędny w epatowaniu emocjami. Dzięki temu robi wrażenie. Duży plus

Przemysław Leniak

Przemysław Leniak 10.11.2009 13:28

super tekst
ale nie rozumiem wątku z Niemcami którzy potrafili zabić - chodzi o okres Wielkiego Głodu?

Thadée Thadeck

Autor usunął profil 10.11.2009 13:53

Na Ukrainie byli niemieccy osadnicy, może o to się rozchodzi.
To ludobójstwo komunistyczne nadal jest mało naświetlane.
Do dziś nie mówi się głośno LUDOBÓJSTWO, popełnione przez komunistyczny reżim Sowietów.
Tam kanibalizm był na porządku dziennym,
tam niekiedy nie chowano zmarłych na cmentarzach, tylko zakopywano pod podłogą w domach, aby zwłoki nie zostały zjedzone. I jeszcze co niektórzy na tym forum potrafią przywoływać do porządku osoby mówiące, czy nienawidzące komunizmu!

Marta Jenner

Marta Jenner 10.11.2009 14:51

*5 Tomku, tylko ruscy?
Szefem CzeKa był Polak Feliks Dzierżyński, jego zastępcą - Wiaczesław Rudolfowicz Mienżyński, pochodzący z polskiej rodziny szlacheckiej, który potem stanął na czele GPU/OGPU/. W ścisłym kierownictwie CzeKa obok Rosjan byli: Polak Stanisław Messing, polski Żyd Józef Unszlicht oraz Łotysze - Jakow Peters i Martin Łacis. Na czele NKWD stał Gienrich Jagoda (Herszel Jehuda), farmaceuta z Łodzi. A Ławrentij Beria, urodzony w megrelskiej rodzinie w Abchazji, był ziomkiem Stalina.

Opcje zaawansowane

NaszeMiasto.pl

Copyright 2010 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.