Facebook Google+ Twitter

Wielki policyjny piknik w Łodzi

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2009-07-18 07:36

Policja obchodzi 90. rocznicą powstania. Toasty za pomyślność mundurowi zapewne wzniosą podczas festynu „Stuknęła nam 90., czyli policja na wesoło”, który rozpocznie się w niedzielę (19 lipca) o godz. 15 przed Komendą Miejską Policji w Łodzi przy ul. Sienkiewicza. Nie powinno zabraknąć atrakcji.

Poszukiwacze niecodziennych wrażeń będą mogli posiedzieć w prawdziwej celi, a nawet zrobić sobie pamiątkową fotkę w stroju aresztanta. Publiczność wybierze także miss i mistera policji 2009 roku. W programie jest pokaz mody policyjnej, zaprezentują się najwyższy i najniższy policjant w Polsce. Będzie można również obejrzeć funkcjonariuszy i ich koleżanki w niecodziennej roli – piosenkarzy i muzyków grających na oryginalnych instrumentach.

Wśród najlepszych

Jak na jubileusz przystało, podsumowano wyniki pracy. Podinsp. Magdalena Zielińska, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji mówi, że w Łodzi i województwie odnotowuje się coraz mniej przestępstw. W pierwszym półroczu tego roku stwierdzono ich 36.660 (o 1.599 mniej niż w tym czasie w roku ubiegłym). Poprawiła się też skuteczność działań stróżów prawa. Z policyjnych statystyk wynika, że przed obliczem Temidy stanęło 72,5 proc. osób, które popadły w konflikt z prawem (wcześniej 68 proc.).

– Obecnie województwo łódzkie pod względem najmniejszej liczby wszczynanych postępowań karnych zajmuje trzecie miejsce w kraju – chwali się pani rzecznik.

Światowy rekordzista

– W swojej dwudziestokilkuletniej służbie niejedno widziałem, ale nie żeby ktoś miał 12,3 promila alkoholu we krwi. A tak właśnie było z rolnikiem z podskierniewickiej wsi, który po libacji alkoholowej wracał do domu na piechotę – opowiada mł. insp. Witold Kozicki o zdarzeniu, które najbardziej zdziwiło policjantów Garnizonu Łódzkiego.

Ten wciąż niepobity rekord picia alkoholu padł na początku grudnia 2004 r. Wtedy po zapadnięciu zmroku 45-latek o własnych siłach maszerował środkiem drogi. Nie dotarł jednak do celu. Został potrącony przez samochód i wylądował w szpitalu z potrzaskanym podudziem. Nie był w stanie dmuchać w alkomat. Pobrano mu więc krew. Rolnik dopiero następnego dnia, gdy nieco doszedł do siebie, powiedział, jak się nazywa. Specjaliści twierdzą, że zdarzył się cud. 45-latek przekroczył bowiem śmiertelną dawkę alkoholu aż trzy razy!

Więcej na ten temat czytaj w " Expressie Ilustrowanym"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.