Facebook Google+ Twitter

Wielki spektakl w wykonaniu Barcelony

Nikt, kto oglądał w poniedziałkowy wieczór Derby Europy, nie zaprzeczy, że piłka nożna na najwyższym poziomie jest dziedziną sztuki wymagającą ponadprzeciętnego talentu i zmysłu, dzięki któremu artyści odróżniają się od tłumu.

GNU Free Documentation License / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/21/FC_Barcelona_B.JPGByła to piąta z rzędu wygrana Barcelony z Realem. Gdy dwa sezony temu Katalończycy upokorzyli "Królewskich" na Santiago Bernabeu zwyciężając 6:2, mało kto przypuszczał, że triumf w podobnych rozmiarach może mieć miejsce w nieodległej przyszłości. To przecież tamto traumatyczne spotkanie zadecydowało o tym, że Florentino Perez sprowadził do Madrytu m.in. Ronaldo, Kakę i Benzemę, by nigdy więcej nie przeżywać kompromitacji w tak prestiżowym meczu. Kompromitacji udało się uniknąć, ale nowi zawodnicy ponownie ustąpili miejsca Katalończykom. W ostatnim oknie transferowym prezes Realu rzucił wszystko na jedną szalę zatrudniając Jose Mourinho.

Próbując wyjaśnić przebieg 208. spotkania najbardziej utytołowanychi zespołów Primera Division, należałoby się jednak skoncentrować na Barcelonie. Za jego rezultat bowiem odpowiada w większym stopniu siła Dumy Katalonii niż słabość Realu.

Barcelona Guardioli określana bywa jako Barcelona III. I była drużyna Johanna Cruyffa z pierwszej połowy lat 90. Holenderski szkoleniowiec nakreślił wówczas niepowtarzalny, ultraofensywny styl gry drużyny, który stał się bazą dla przyszłych pokoleń trenerów i piłkarzy na Camp Nou. II Barcelona to team Franka Riijkarda z lat 2004-2006, którego największym osiągnięciem była wygrana w Lidze Mistrzów w sezonie 2005/2006.

Barca 2006 a 2010, mimo stosunkowo krótkiej perspektywy czasowej, to jednak zupełnie inna drużyna. Przed czterema laty gra 20-krotnych mistrzów Hiszpanii była zmonopolizowana przez będącego w życiowej formie Ronaldinho, który w największym stopniu decydował o obliczu zespołu. Rola egzekutora przypadła Samuelowi Eto'o. Pierwszą instancją defensywy byli nieprzebierający w środkach van Bommel i Edmilson. Do drużyny wchodzili dopiero Iniesta i Messi, ale w najważniejszych meczach pucharowych zwykle brakowało dla nich miejsca w wyjściowej jedenastce. Rola Xaviego była dość zmarginalizowana, bowiem w środku pola do spółki ze wspomnianym Ronaldinho operował Deco. Z linii defensywnej ostał się do tej pory jedynie Carles Puyol. Pozostali obrońcy (np. Oleguer) nie należeli do wyróżniających się zawodników na swoich pozycjach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Znakomity tekst. Znakomity.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.