Facebook Google+ Twitter

Wielki sukces polskiej siatkówki klubowej

Wszystkie cztery kluby(dwa męskie i dwa żeńskie), które przystąpiły do fazy grupowej siatkarskiej Ligi Mistrzów, awansowały do play-offów. Mało tego, Skra Bełchatów będzie gospodarzem Final Four i zagra tam bez potrzeby dodatkowego grania.

Zawodnik Jastrzębskiego Węgla Patryk Czarnowski P atakuje po bloku Marcina Możdżonka C z Mlekpolu AZS Olsztyn podczas meczu ligowego siatkarzy. / Fot. PAP/Monika KaczyńskaO tym, że nasze reprezentacje zaliczane są do ścisłej światowej czołówki, wiemy od dawna. Natomiast polskie kluby – mimo że paradoksalnie uważane są za trzecią siłę na starym kontynencie – już od dawna nie odnosiły poważnych sukcesów w europejskich pucharach. Ostatnim, i zarazem jedynym zespołem, który odnosił takie sukcesy, był Mostostal Azoty Kędzierzyn Koźle. Kędzierzynianie dwukrotnie grali w Final Four Ligi Mistrzów i zajęli tam odpowiednio czwarte (2001/02) i trzecie miejsce (2002/03). Od tamtego czasu na sukcesy na niwie międzynarodowej panowało zupełna posucha.

Jednak już teraz – choć to dopiero początek play-offów – wiemy, że wyczyn Mostostalu zostanie przynajmniej powtórzony. Skąd ta pewność? Zarząd mistrza Polski, Skry Bełchatów, oficjalnie ogłosił, że klub ten będzie organizatorem najbliższego Final Four i wystąpi tam z urzędu. Decyzja ta dziwić nie może. Polska już od dawna słynie ze świetnej organizacji dużych imprez siatkarskich, a na każdy mecz komplet – często nawet nadkomplet – widzów. - To dla nas duże wyróżnienie. Długie negocjacje z FIVB przyniosły skutek – cieszy się prezes bełchatowian Edward Maruszak. - Jestem pewien, że wszystko będzie dopięte na ostatni guzik.

W dalszej fazie LM zagra także Jastrzębski Węgiel. Wicemistrzowie Polski przegrali wprawdzie swój ostatni mecz grupowy z belgijskim Knackiem Randstad Roeselare 1:3, ale ten jeden wygrany set zapewnił im awans. Losowanie nie było jednak dla Jastrzębian zbyt łaskawe – zmierzą się z Dinamem Kazań, gdzie grają m.in. Lloy Ball, Clayton Stanley, Siergiej Tietiuchin czy Aleksander Kosariew. - Pod względem sportowym to było dla nas po prostu złe losowanie, bo Dynamo może być faworytem tych rozgrywek – mówi Robert Prygiel. - Logistycznie też wyszło nam to nie najlepiej, do Kazania czeka nas bardzo długa podróż. Wydaje mi się, że przejście tej drużyny będzie graniczyło z megasensacją, ale w sporcie wszystko jest możliwe.

Dinamo to obrońca tytułu mistrza Rosji. W fazie grupowej Ligi Mistrzów nie mieli sobie równych, przegrywając tylko jeden mecz. Był to zresztą pojedynek o przysłowiową pietruszkę, gdyż Rosjanie już wcześniej zapewnili sobie awans z pierwszego miejsca. W składzie mają kilku reprezentantów Rosji oraz dwóch graczy, którzy stanowią o sile reprezentacji USA – są to wspomniani już Ball i Stanley.

Choć zdecydowanym faworytem są Rosjanie, Jastrzębski Węgiel nie stoi na straconej pozycji. Ostatnie zwycięstwa ze Skrą Bełchatów czy Mlekpolem Olsztyn na pewno dodały im wiatru w żagle. - Czujemy się mocni i znamy swoją wartość – mówi przyjmujący Dawid Murek. Inny zawodnicy również są pełni optymizmu i wierzą, że Dinamo Kazań można pokonać.

Tak samo dobrze spisały się kluby żeńskie. Zarówno Winiary Kalisz, jak i Farmutil Piła awansowały dalej. Pierwsza z wymienionych drużyn w ostatnim meczu grupowym pokonała tureckie Fenerbahce Acibdaem Stambuł, Pilanki natomiast nadspodziewanie łatwo rozprawiły się z wicemistrzyniami Włoch – Vini Montechiavo Jesi. Trenerzy włoskiego zespołu uważają, że Jesi to zespół, który ma walczyć o zwycięstwo w całej Lidze Mistrzów. I nie są to tylko pobożne życzenia. Grają tam przecież jedne z najlepszych zawodniczek na świecie, z Rinieri, Togut i Jacqline na czele.

Rywalem Farmutilu w pierwszej rundzie play-off będzie natomiast rosyjskie Zarechie Odincowo, czyli zespół, który miały w swojej grupie siatkarki Winiary Kalisz. Kaliszanki przegrały oba mecze, jednak nie może to dziwić. Zarechie składa się w całości z zawodniczek pochodzących z Rosji, a połowa z nich gra w reprezentacji. A czym charakteryzują się Rosjanki, wie chyba każdy – świetny blok, atak i zagrywka. Najsłabszym ogniwem jest za gra w przyjęciu i obronie. I to właśnie w tych dwóch elementach siatkarskiego rzemiosła Pilanki powinny upatrywać swoje szanse. - Fakt, jeśli wzmocnimy serwis i atak, mamy szansę na zwycięstwo – przyznaje trener Jerzy Matlak.

Zdaję się, że dużo większe szanse na awans do kolejnej rundy mają Winiary. Ich rywalem będzie Dela Martinus Amstelveen, a więc klub, gdzie grają tylko i wyłącznie reprezentantki Holandii. To pomysł trenera żeńskiej kadry „Oranje”, który chciał, by najlepsze holenderskie siatkarki reprezentowały barwy jednego klubu. Powodem była chęć jak najlepszego zgrania, które pomogłoby w awansie na Igrzyska Olimpijskie. Jak się później okazało, plan spalił na panewce, a przyczyniły się do tego m.in. Polki.

Sukcesy polskich klubów siatkarskich wyraźnie wskazują na to, że jesteśmy potęga nie tylko w rozgrywkach reprezentacyjnych, ale także klubowych. A teza mówiąca o tym, że mamy zespoły, które są trzecią siłą w Europie, zdaje się potwierdzać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.