Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

24445 miejsce

Wielkie czy małe rzeczy czyli Greckie wybory

Grecy wybierali wczoraj swoją nową władzę, która może być inna niż wszystkie inne, a tak naprawdę co my o tym wiemy? Ilość informacji o tym wydarzeniu przekonuje nas iż to mało ważny temat, a czy tak jest w rzeczywistości?

 / Fot. https://revosocialistmedia.wordpress.com Wczoraj w Grecji odbyły się wybory parlamentarne, które wygrała lewicowa, populistyczna SYRIZA. Przywódca SYRIZ-y Aleksis Tsipras obiecał Grekom niemal wszystko co mógł zdobywając ich poparcie, a przede wszystkich chyba nadzieję na poprawę ich ciężkiej sytuacji.

Co wiemy na temat Grecji?



Cofnijmy się trochę. Od 2010 r. byliśmy zalewani informacjami jak kiepska jest sytuacja niemal bankrutującej Grecji i jak jej bankructwo może zagrozić stabilności Unii, euro i nam wszystkim. W czasie kiedy sytuacja była najgorsza na każdym kroku słyszeliśmy o ich tragedii, a ich problemy odbijały się negatywnie na całej Unii jak i na nas samych. Mówiono ciągle o rozpadzie Unii, nasza waluta niby traciła przez ich sytuacje, a nawet pojawiły się gdzieś głosy, że gdzieś tam w Polsce jakiś zakład upadł, ktoś tam stracił pracę itp. Przez ostatnie lata mogliśmy się praktycznie utożsamić z Grekami i mieć odczucie, że to problem prawie nas samych, gdyż gdzieś blisko w Polsce, ktoś traci pracę . Pseudo eksperci wypowiadali się szeroko i wytykali winnych zaistniałej sytuacji. Nas Polaków Grecja tak naprawdę mało interesuje i tylko dlatego, że media wcisnęły nam ich sytuacje to możemy coś na ten temat powiedzieć i mamy wyrobione jakieś zdanie.

Przeciętny Polak uważa, że Grecy są sami sobie winni. Uchylali się od płacenia podatków, mieli wielkie emerytury nie współmierne do przeciętnych zarobków i siły gospodarki, wydawali kasę lekką ręką, byli nieefektywni w pracy itp itd. Więcej negatywów jesteśmy w stanie wymienić w stosunku do przeciętnego Greka niż w stosunku do ich rządu. Jest w tym sporo prawdy, ale czy to tak naprawdę doprowadziło Grecję tam gdzie jest teraz?

Od czego to się zaczeło?



Cofnijmy się jeszcze kawałek na chwilkę. Zasadniczym pytaniem powinno być, jak to możliwe, że kraj strefy euro wpadł nagle w takie kłopoty? Początkiem tej historii jest tak naprawdę euro, które zostało przyjęte w Grecji na nie do końca jasnych, a co ważniejsze właściwych zasadach. Euro w Grecji zostało przyjęte tak naprawdę dla prestiżu i był to raczej polityczny "deal" coś za coś niż realna potrzeba czy siła gospodarki tego kraju. W 2010 podniosły się głosy, że Grecy ukrywali przez kreatywną księgowość swoje długi i gdy wyszły one na jaw, gdyż nie dało się ich dłużej ukrywać wybuchła u nich finansowa bomba. Światowe banki i politycy EU udają oczywiście, że o niczym nie wiedzieli i winą obarczają samych Greków umywając ręce. Jest to długi i złożony temat raczej na osobny artykuł niż na rozwijanie się przy okazje wyborów stąd przeskoczmy troszkę dalej.

Najbardziej na całym zawirowaniu ucierpieli Grecy, którym zostały narzucone prawa i obowiązki, aby spłacać Greckie długi. Świat został przekonany, że mają to na co sami zapracowali, bo jakby nie byli oszustami i elity i zwykli obywatele to by do tego nie doszło. Rząd zdymisjonował kilka ważnych osób, a na ich miejsce obsadził ludzi, którzy w teorii byli najlepszymi do takich zadań. Tak naprawdę w Grecji po cichu dokonał się zamach stanu. Najważniejsze stanowiska w państwie zostały obsadzone przez ludzi, których wybrała jakaś wąska grupa, a nie obywatele. Co najważniejsze jak spojrzeć w ich biografie to okazuje się, że praktycznie wszyscy powiązani byli w przeszłości z największymi bankami świata i można domniemać, iż wcale się to nie zmieniło. Ludzie Ci w krótkim czasie przyjęli bolesne społecznie plany naprawcze państwa ucinając emerytury, podnosząc podatki itp itd. UE twardo pomagało i negocjowało z Grekami zasady pomocy im i gdy cel został osiągnięty, a spójność Unii, Euro oraz sama Grecja zostały uratowane temat przeszedł do historii.

A jaka jest prawda?



Gdy Grecja była na skraju bankructwa jej dług wynosił ok 82 MLD Euro, teraz wynosi 322 mld !!! z czego 240 mld !!! to pomoc Unii w latach 2010-2014. Czy tylko dla mnie te liczby są porażające? Dla jakiego dobra obywatele Grecji cierpią? Przez lata kiedy żyło im się dobrze narobili sobie długów na 82 mld, a należy pamiętać iż Grecy po II WŚ zostali pod wpływem zachodu i nie byli częścią ZSSR. W 4 lata "pomocy" Grecja stała się zadłużona do granic możliwości, można powiedzieć Grecy zostali sprzedani wraz ze swoim państwem banką.

Partia SYRIZA z ich przywódcą Aleksisem Tsiprasem obiecała renegocjacje długów Greckich, podniesienie emerytur, obniżenie podatków itd, można rzec mało jest obietnic, które nie padły. Teraz troszkę łagodzi swoje wypowiedzi, ale dalej jest bardzo niewygodna. Po latach męczenia nas Grecją i jej problemami nagle coś tak dużego jak wybory tam i to nie byle jakie zostają przemilczane. Osobiście nie zajmuję się Grecją i tak naprawdę do wczoraj nie miałem pojęcia co tam się teraz dzieje. Moje zainteresowanie i jak się okazuje uzasadnione wzbudził fakt tak niewielu informacji o teraźniejszej sytuacji.
Nasze media wysyłają korespondentów w każdy niemal zakątek świata i relacjonują wybory w bardzo wielu krajach, dlaczego zatem nie relacjonują wyborów naszego nie dalekiego sąsiada, członka Unii Europejskiej, członka strefy euro i kraju o którym mówiło się ciągle ostatnimi laty?

Dlaczego powinniśmy się całej sprawie przyjrzeć?



Uderzyło mnie wczoraj, że w naszych największych stacjach TV w głównych wydaniach serwisów informacyjnych, były tylko wzmianki. Na jednym z kanałów pojawił się lekko obszerniejszy reportaż, ale za korespondenta robił dziennikarz radiowy używający do komunikacji łącza internetowego. W każdym oglądającym zostało wzbudzone poczucie, że ta sprawa jest tak błaha iż nawet nie opłaca się wysyłać tam ekipy telewizyjnej, a i Grecja to taka wiocha, że szczytem technologii jest byle jakie połączenie internetowe z byle jakiej kamerki w laptopie. Większy nacisk kładzie się na to jak szkodliwy dla strefy euro może być Aleksis Tsipras niż na to co proponuje i chce zrobić. On już w mediach został uznany za winnego, jeszcze nie wiadomo czego ma być winny, ale już na pewno to jego wina.
Dziś nie zagłębiając się zbytnio, przeglądając tylko główne strony największych portali internetowych w Polsce nie znalazłem praktycznie nic o Grecji. Jedynie na jednym z portali w dziale finansowo-gospodarczym pojawiła się krótka wzmianka, kto wygrał i jakie problemy jakoby to może oznaczać bardziej dla strefy euro, a na końcu i tak się uspokaja, że SYRIZA spuszcza z tonu.

Czy prawda może być niewygodna?



O co tak naprawdę chodzi w tym zamieszaniu, którego świadkiem nie możemy być, gdyż efektywnie się nas od tych faktów odcina. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, a bardziej o zdeprawowany świat pieniądza.
Aleksis Tsipras czy wprost czy miedzy wierszami zamierza walczyć o swój kraj różnymi sposobami w tym takimi z górnej półki czyli ujawniając światu skale przekrętów banków i bankierów w jego państwie jak i na świecie. Jest to bardzo niebezpieczna postawa podobna do tej, która miała miejsce na Islandii kilka lat temu. Na marginesie czy mieliście pojęcie, że Islandia zbankrutowała kilka lat temu i orzekła, że nie spłaci długów które w sumie zrobili bankierzy, a nie obywatele kraju? Zapewne większość nie ma pojęcia o tym co tam się stało, bo tak samo jak teraz z Grecją media odcięły nas od tego co tam się działo. Problem w tym, że Grecja to dużo większy kraj, członek UE i strefy euro, a brudy które maga wypłynąć będą znacznie trudniejsze do ukrycia przed światową opinią publiczną niż w przypadku 300 tys Islandii leżącej gdzieś praktycznie na skraju świata.

Spróbujmy sobie wyobrazić sytuacje, kiedy Aleksis Tsipras ujawnia te całe wredne mechanizmy zadłużania krajów i otworzy ludziom oczy na to co tak naprawdę dzieje się na około nas. W każdym kraju te mechanizmy wyglądają praktycznie tak samo, a my obywatele nie do końca chcemy to widzieć. Problem w tym, że jeżeli świadomość społeczeństwa na niektóre tematy znacznie się podniesie może to oznaczać duże kłopoty dla władzy. W każdym kraju znajdą się ludzie, którzy zaczną tematy drążyć i je kontrolować. Obywatele zaczną bardziej patrzeć władzy na ręce i co pewien czas znajdzie jakiś społecznik, który może porwać za sobą tłumy i co najgorsze może okazać się nieprzekupny.
Trzeba sobie uświadomić jedną rzecz Aleksis Tsipras będąc nieugiętym i głosząc zbyt niewygodną prawdę może doczekać się nawet zamachu na swoje życie. I gdzieś za chwilę może się okazać, że tak naprawdę Aleksis Tsipras i jego partia ugnie się jednak pod naciskiem finansjery i ukrytej władzy, ale widać strach jaki on jednak wzbudza.

Cała ta sytuacja powinna być dla nas lekcją i sygnałem, że coś tu jest nie tak. Jak przeanalizujemy całą tą zagrywkę z zamęczaniem nas sprawami Grecji i wmawianie nam, kto zawinił aby na końcu zamiatać sprawę pod dywan to możemy sobie dopasować ten cały mechanizm do spraw z naszego podwórka lekarze, górnicy, nauczyciele itp.

Tak naprawdę nie trzeba być ekspertem w danej dziedzinie, aby mieć swoje zdanie. Wystarczy troszkę szerzej otworzyć oczy, a wiele spraw zauważymy mimochodem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.