Facebook Google+ Twitter

Wielkie emocje w Stargardzie – 20. zwycięstwo Spójni!

Wielkie emocje w Stargardzie Szczecińskim. Po zaciętym spotkaniu lider tabeli gr. B II ligi koszykarzy - zawodnicy stargardzkiej Spójni - pokonali na własnym parkiecie Open Basket Pleszew 73:69 (21:18, 21:15, 13:13, 18:23 ).

Kibice w Stargardzie liczą na awans do I ligi. / Fot. Paweł MajchrzakGospodarze przystąpili do spotkania osłabieni - przez kontuzje z gry wykluczeni byli Andrzej Molenda, Marcin Zarzeczny oraz Arkadiusz Soczewski, a przed spotkaniem na drobne urazy narzekali również Jerzy Koszuta, Hubert Mazur oraz najbardziej doświadczony koszykarz Spójni – Wiktor Grudziński.
Jerzy Koszuta na pełnej prędkości. / Fot. Paweł MajchrzakPierwsza kwarta meczu to otwarta wymiana ciosów w ofensywie, zarówno Basket, jak i Spójnia nie postawiły na ostrą obronę. Goście grali bez kompleksów z dużo wyżej notowanymi gospodarzami, stargardzianie zaś kontrolowali przebieg spotkania. Trzy przewinienia szybko popełnił lider Spójni Hubert Mazur, co mogło oznaczać spore kłopoty dla gospodarzy w dalszej części meczu. Pierwszą odsłonę wygrali stargardzianie 21:18. Z początkiem drugiej kwarty goście próbowali odrobić trzypunktową stratę i po czterech minutach na tablicy widniał wynik remisowy – 26:26. Z czasem jednak swój rytm gry zaczął odnajdywać Mazur, dzięki czemu lider ponownie odskoczył koszykarzom z Pleszewa. II kwartę również na swoją korzyść rozstrzygnęli gospodarze, którzy wygrali ją 21:15, ustalając wynik do przerwy - 42:33. Prowadzenie faworyta do awansu było w pełni zasłużone. Gra Spójni wydawała się bardziej ułożona, a ciężar zdobywania punktów wziął na siebie głównie Mazur (100 proc. skuteczność z gry – 7/7, 2/2 rzuty osobiste), zdobywca 17 punktów w pierwszych dwudziestu minutach meczu.

Rozgrywający Spójni - Michał Trypuć / Fot. Paweł MajchrzakPo przerwie podopieczni Marka Śmiłowicza ponownie zabrali się za odrabianie strat. Było to możliwe, gdyż gospodarze rozpoczęli bardzo nerwowo i ze słabą skutecznością. Ewidentnie brakowało na parkiecie Mazura, któremu trener Major dał chwilę wytchnienia. Gdy wydawało się, że goście doprowadzą do remisu, pięć punktów z rzędu zdobył Jerzy Koszuta, kończąc akcję pięknym wsadem, a za chwile zdobywając punkty zza linii 6,25 m. Oba zespoły zdobyły w III odsłonie zaledwie po trzynaście punktów i przed decydującą kwartą gospodarze mieli przewagę dziewięciu "oczek" nad Pleszewem (55:46). W tym momencie nic jeszcze nie zapowiadało emocji, jakie czekały zgromadzonych widzów w ostatniej odsłonie meczu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.