Facebook Google+ Twitter

Wielkie rzeki trzymają się koryt, ale wylewają rzeczki i rowy melioracyjne

Lubuskie. Władze lokalne uspakajają mieszkańców, że główne rzeki regionu nie grożą powodzią. Tymczasem wylewają na potęgę rzeczki i rowy melioracyjne, a to zwiastun niebezpiecznego gromadzenia się wielkiej wody.

Topnieją śniegi. Dodatniej temperaturze towarzyszy padająca mżawka przechodząca w deszcz. Głównymi rzekami Lubuskiego - Odrą, Wartą i Bobrem - przemieszczają się fale związane z nagłymi roztopami. Pocieszający jest fakt, że z tych trzech rzek tylko Warta nadal skuta jest lodem, przez co nie może się rozlać na okolice. 12-cm. pokrywę lodową miały wczoraj lodołamacze „Żbik” i „Lis”. Utknęły jednak na Odrze z powodu gęstej mgły; na pomoc rusza woc kolejne dwa - „Świstak” i „Ogar”.

Wojewoda lubuski Halina Hatka jest dobrej myśli: - Sytuacja nie jest zła, choć stany alarmowe rzek są przekroczone – mówi dla Wiadomości24.pl. - Nie ma zagrożenia dla ludzi – dodaje dyrektor wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie, Waldemar Kaala. - Notowania są duże, ale co chwilę się wahają – zaznacza. Co istotne, Odra - choć niespokojna - utrzymując się w granicach stanów alarmowych może przyjmować do swojego koryta wody z okolicznych dopływów, nawet z Bobru czy Nysy Łużyckiej.

Cała prawda przedstawia się jednak inaczej, niż chcą tego lokalne władze. Na własne oczy widzę, że sytuacja jest zła. W miejscowości, w której mieszkam, lada chwila wystąpią z brzegów wszystkie przepełnione wodą rowy melioracyjne. Na polach i łąkach pojawiły się rosnące z godziny na godzinę rozlewiska. Ziemia absolutnie nie przyjmuje wody.

W niżej położonych domostwach podgruntowa woda stoi nie tylko na podwórkach, ale i w pomieszczeniach. Ta woda również pojawiła się w mojej kotłowni przy obniżonym piecu c.o.; co chwilę jestem zmuszony do jej zbierania. Mieszkam tu od ponad 35 lat, a takiego zagrożenia wodą nie uświadczyłem.

Mieszkańców zaczyna ogarniać strach - od 1945 roku takiego ataku wody nie pamiętają. Przepływający przez wieś rów odpływowy lada moment wyrzuci nadmiar wody na okoliczne posesje; woda nie ma dokąd odpłynąć. Zdesperowany sąsiad Stefan Gaułkiewicz wziął grabie i poszedł udrożnić rów. Powrócił po chwili. - Nie ma żadnego sposobu, aby to zrobić – stwierdził podenerwowany. - Wody w bród, zresztą musiałbym iść rowem aż do samej Odry - dodał. Rów bowiem łączy się z miejscową rzeczką Czarna Struga, która stąd po 12 kilometrach, koło Nowej Soli, wpada do Odry.

Czarna Struga już wylewa. W nowosolskiej dzielnicy Pleszówek ludzie klną. Od ubiegłorocznej powodzi nadal nie naprawiono dwóch 15-metrowych dziur w wale przeciwpowodziowym. Teraz melioranci zaczynają coś tu skrobać. Szefostwo lubuskiej melioracji mówi, że koszt załatania owych dziur to suma blisko 446 tys. zł.

Na światło dzienne wychodzą teraz wieloletnie zaniedbywania w utrzymywaniu drożności wszelkich urządzeń melioracyjnych. Pieniądze szły strumieniem na wały przeciwpowodziowe. Nic nie czyniono w odnawianiu poniemieckiego systemu sieci melioracyjnych.

Nikt upoważniony z lubuskiego kierownictwa meliorantów nie chciał dziś rozmawiać z W24. Może i dobrze; nie chcielibyśmy bowiem słyszeć, że za całe zło odpowiada brak środków finansowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

pływak
  • pływak
  • 15.01.2011 05:46

Spokojnie powodzi nie bedzie jeszcze, parę koryt w rządzie stoi wolnych - kiepską kasę daje Gajowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
biedak
  • biedak
  • 15.01.2011 04:42

Rząd biedactwo łata swoje dziury w kieszeniach,wiosną Eurokołchóz pomoże w łataniu wałów rzecznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.