Pozycja materiału w rankingach:
Przyszli, przeszli i poszli. LPR, PO i PiS prezentowały się dziś w Warszawie w trzech konkurencyjnych demonstracjach. Dla demokracji to lepiej, dla kierowców gorzej, sporo wielkich słów, a co płynie z tego dla Polaków?
Jest co prawda sprawą dyskusyjną, czy wynik 11 tys. demonstrantów na wiecu PO, 8 tys. na wiecu PiS i 2 tys. na demonstracji LPR (choć Roman Giertych twierdził, że było to około 11 tys. - czyżby pilnowało ich 9 tys. policjantów, których szef LPR wliczył do puli...? Raczej jednak próba dodania prestiżu) to sukces, czy porażka. Z pewnością nie są to liczby zawrotne, w dodatku szumne zapowiedzi polityków PO o wielkiej woli zmian, obecnej wśród Polaków, w porównaniu z poparciem dla drugiej strony, wypadły dość blado.
Roman Giertych mówił o Tusku i Rokicie do słuchających go zebranych – Pozdrawiamy ich tradycyjnym polskim gwizdem. Nie wiem w jakiej Polsce żyje wicepremier, ale rzuca się w oczy, że poznawaliśmy chyba inne tradycje. Giertych odważył się także na wyraźną krytykę rządu i wątpliwe, by przeszła ona bez echa. Lider LPR-u przed wyborami samorządowymi musi się w jakiś sposób odróżnić od PiS-u. Mówił zatem, że jeżeli wyborcy nie chcą, by kupczono stanowiskami, to powinni głosować na jego partię. Ba, że każdy prawicowy wyborca powinien głosować właśnie na nią.
Szczególnie zaskakujące wydały się jednak słowa krytykujące brak działań ze strony rządu i PiS w najważniejszych sprawach, a skupianie się jedynie na postulatach propagandowych. W tym momencie Giertych igra z ogniem. Z obecnym poparciem nie pozostaje mu jednak nic innego. - Od dziś LPR wstaje z kolan - powiedział. Podkreślał chęć zmian i moralne prawo Ligi do ich wprowadzania. Nie obyło się przy tym oczywiście bez deklaracji ideologicznych, a przede wszystkim hasła "Balcerowicz musi odejść". Zabrakło za to hasła, wypowiedzianego wczoraj w TVN przez pewną starszą panią, która z entuzjazmem mówiła o partii wicepremiera "Super partia, k..., super partia!".
Na wiecu PO z kolei, niewiele po tym, jak Jan Rokita z pomocą tłumu ustalił, że choć są tu wprawdzie w wyniku dezaprobaty dla rządu, to jednak przede wszystkim w poparciu dla własnej wizji Polski i z potrzeby dbania o jej dobro, kamera pokazała dość niesmaczny transparent: "PiS. Tego się nie leczy, to trzeba wyciąć".
Przemówienie Rokity było jednak wykonane nieźle, zakończone udanym akcentem, w którym podziękował grupie "pięknych dziewcząt", za przybycie na wiec z transparentem "Kocham Polskę". Nie obyło się też naturalnie bez sprawy Renaty Beger, przy okazji której Rokita kilkakrotnie powtórzył słowo "korupcja".
Donald Tusk z kolei, w swym pierwszym przemówieniu, wymieniwszy wszystkie regiony, z których przyjechali demonstranci, wołał do Jarosława Kaczyńskiego: "Tu nie jest ZOMO, tu jest Polska!". Następnie, już na Placu Zamkowym, przedstawił 5 marzeń dla Polski, w których poza znanymi deklaracjami, nie było żadnych konkretów.
Można wręcz było odnieść wrażenie, że poza uczciwością w polityce i niższymi podatkami, PO nie ma za wiele do zaoferowania (choć być może i to niemało...). Zaskoczyło jedynie marzenie numer 3, a zatem szczególna dbałość o bezpieczeństwo socjalne osób starszych, które to hasło nie zabrzmiało w tym momencie zbyt autentycznie i trafnie. Tym bardziej, że postulaty socjalne cały czas podkreśla PiS.
Przemówienia Tuska podobać mogły się przede wszystkim jego zwolennikom. Nie porwały jednak i choć ludzie reagowali na nie niezwykle entuzjastycznie (demonstranci byli tu chyba najbardziej aktywni), to raczej nie przeciągną na stronę PO wielu wyborców.
Na wiecu PiS-u, bodaj najczęściej spośród trzech, podkreślano potrzebę łagodności i odrzucenia wrogości w polityce, co wypadło dość groteskowo. Zresztą, wszyscy twierdzili, że należy szanować adwersarzy, a chwilę później zapewniali, że prawda jest tylko po ich stronie (swoista walka o monopol na nią - kto zatem kłamie?).
Znakomicie w tym kontekście wypadł prowadzący wszystko Michał Kamiński, który porównał Jana Rokitę do wykrzykującego puste hasła Pokemona czy zapoczątkowywał okrzyki w rodzaju "Przestańcie kłamać!" (a więc to PO kłamie).
W międzyczasie podziękował jeszcze "ciężko pracującemu ludowi" (rzuca się w oczy charakterystyczna retoryka, różniąca się na każdym z wieców "wolnościowa" u PO, "propaństwowa" u PiS-u i "religijno-narodowa" u LPR-u) za przybycie, a nieco później na scenę wszedł Jarosław Kaczyński.
Kaczyński unikał tym razem ostrych słów. Mówił o tym, że "Polska potrzebuje spokoju". Wypada się zdecydowanie zgodzić i przypomnieć premierowi, kto prowadzi ostatnio kraj od kryzysu do kryzysu i w ogniu werbalnych starć. Mogło się wręcz wydawać, że szef PiS przedstawił projekcję jakiejś równoległej rzeczywistości, w której PiS to bezbronny baranek, alegoria łagodności w słowach i czynach. Któremu w dodatku wszyscy uniemożliwiają podejmowanie działań, szczególnie zaś ci, których oczywiście szanujemy, ale nie mają racji.
Premier wymienił jednak długi szereg "mimo-wszystko-podejmowanych-działań", z których wiele to chyba niestety wizja przyszłości, albo prezentacja nierealizowanych na razie planów. Taka "rzeczywistość wiecowa" obecna jest zresztą często w przemówieniach premiera, gdy okazuje się, że to, co widzimy na co dzień, to nieprawda. Ponownie dało się też odczuć rozróżnienie, "uczciwi z nami, nieuczciwi przeciw nam", absurdalne w kontekście stwierdzeń o potrzebie jedności. Kaczyński przypominał o konieczności "ujawnienia prawdy ostatnich 17 lat". Premier przyznał też: "Nie boimy się prawdy o naszych błędach". Nie sprecyzował jednak, co z tej świadomości następnie wynika.
Zobacz także:
Artykuły
(66)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.08)
Wiek: 62 | Miejscowość: Olsztyn/Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Cytat na dziś: "Wielka Brytania nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół. Wielka Brytania ma jedynie wieczne interesy." Lord Palmerston
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łukasz Stępień 08.10.2006 23:18
Przykro się patrzyło na przemowę Kamińskiego. Mówcą doskonałym to on nie jest, żart z pokemonem też niezbyt udany, nawet zwolennicy PiS-u nie zareagowali śmiechem ani nawet entuzjazmem, a jedynie pojedynczymi brawami. Ossad - gratuluję poczucia humoru.
Adam Degler 07.10.2006 20:08
Rokita jako Pokemon :-) Ale się uśmiałem!
Autor usunął profil 07.10.2006 19:53
Wiec zdechłych kwiatów, zbrukanych ideałów, pseudoliberałów, dzieci słuchających punka i uważających się za anarchistów, emeryta przeciw adwokatom, miłośników pokoju jeżdżących samochodami na ropę... Warszawa dziś zmieniła się w cyrk. Czy też trafniej ujmując: ludzkie ZOO.
Tomku, a czekać nie musisz długo - co chwila w Warszawie są jakieś demonstracje (mniej lub bardziej ciekawe), których nie inicjują liderzy partii. I nie daj się zwieść słowom Romana G., że jest inaczej ;-)