Facebook Google+ Twitter

Wielkie zamieszanie a mistrzem jednak Bjoerndalen

Po trzy godzinnych obradach jury na mistrzostwach świata w biathlonie sędziowie zdecydowali, że jednak odwieszą wcześniej nałożona karę czasową na czołowych zawodników.Sikora powrócił w ten sposób na czwarta lokatę a zwycięzcą został Norweg

 / Fot. Daniel Dal Zennaro/PAPPrzed rozpoczęciem zawodów większość kibiców zastanawiała się, czy „uzbrojona armia czerwona” jak nazwały drużynę Norwegii szwedzkie media, będzie w stanie powtórzyć sukces z biegu sprinterów. Polscy kibice liczyli głównie na poprawę pozycji Tomasza Sikory, ale chyba mało osób wierzyło, że może on aż tak awansować.

Nasz zawodnik wyruszył jako szesnasty ze stratą prawie półtorej minuty do Ole Einara Bjoerndalena i do pierwszego strzelania przystąpił na takiej właśnie pozycji. Bezbłędne strzelanie pozwoliło Tomkowi przesunąć się na 9. pozycję. Na pierwszym strzelaniu nie mylił się również wczorajszy zdobywca tytułu mistrza świata, do którego Sikora nadal tracił ponad 1, 5 minuty.

Na drugie strzelanie Tomasz Sikora przybiegł jako siódmy, a trafienia w pozycji leżącej zapewniły mu awans na 5 lokatę ze stratą 48 sekund do dwukrotnie pudłującego Bjoerndalena.

Wielka loteria rozpoczęła się podczas trzeciej wizyty na strzelnicy. Z czołowej dziesiątki tylko Bjoerndalen trafił wszystkie krążki. Polak, pomimo dwóch niecelnych strzałów, przesunął się na 4 pozycję. Niestety, strata do trzeciego Alexandra Osa wynosiła prawie minutę. Podobna różnica była między drugim Maksymem Czudowem a fenomenalnym Norwegiem.

Decydujące strzelanie nie zmieniło już pozycji czołowej trójki. Nie zmieniła się również lokata Tomasza Sikory, który zanotował jedno pudło i utrzymał czwartą pozycję. Na mecie Polak zameldował się ze stratą ponad półtorej minuty do króla biathlonu Ole Einara Bjoerndalena. Po zakończeniu biegu okazało się jednak, że niektórzy zawodnicy, w tym niestety również Tomasz Sikora, pomylili trasę. Zazwyczaj w takich wypadkach stosuje się dyskwalifikacje, tym razem sędziowie ukarali zawodników dodaniem minuty do czasu w jakim ukończyli bieg. Takie rozwiązanie powodowało, że zwycięzcą biegu zostałby ostatecznie Maksym Czudow, druga pozycja przypadłaby Aleksandrowi Osowi, a "zwycięzca" biegu Ole Einar Bjoerndalen musiałby się zadowolić brązowym medalem. Po proteście ukaranych zawodników jury apelacyjne postanowiło jednak uznać pierwotne wyniki,bez nakładania kar. Te mistrzostwa z pewnością przejdą do historii i to nie tylko dzięki wyczynom wspaniałego Norwega, ale również dzięki koreańskim organizatorom, których zaniedbania mogą być przykładem jak nie należy organizować mistrzostw.
Wyniki:
1.Ole Einar Bjoerndalen
31:46.7
(0+2+0+2)
2.Maxim Tchoudov
+41,7
(0+0+1+2)
3.Alexander Os
+52,8
(0+0+2+1)
4.Tomasz Sikora
+1:33,4 (0+0+2+1)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Kurcze, ale o 19 aktualizacja to trochę późno jednak :P

Sewerynie nie wiem dokładnie o ile, ale nie więcej niż kilka sekund - tak czy siak medale pozostałyby bez zmian ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A o ile tak właściwie Bjoerndalen, Sikora i spółka skrócili sobie tę trasę? Nie widziałem zawodów, a wiele by to wyjaśniało. Bo skoro pierwotne wyniki zostały ostatecznie przywrócone, to wnioskuję, że skrócili niewiele.

W każdym razie dobrze, Paweł, że do końca pilnowałeś tematu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hehe, mistrzowie, z resztą sami powiedzieli o tej kasie za MŚ.
Rach-ciach-ciach...

Może w końcu ktoś zmieni arta?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masz rację. Jedynym ratunkiem dla tych mistrzostw jest barwny komentarz Tomasza Jarońskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego - mistrzowie w swoim fachu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.02.2009 17:28

dla mnie to wszystko, co się dziś stało w Pyeongchang, to jedna, wielka paranoja...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, ale tam była pojedyncza wpadka, a tutaj:
- fatalne trasy, śniegu jak na lekarstwo, sporo zawodników upadło, np. liczący się Rosjanin Czerezov,
- słabe oznaczenia, nie są to normalne trasy, tylko jakieś labirynty z trójkącików,
- wariujące komputery, pokazujące co chwilę coś innego, że to prowadzi jakiś Koreańczyk, że to Mołdawianin, że Berger atakujący pierwsze miejsce ma czas pozwalający walczyć o 107. lokatę
- zero publiczności, to co cechuje biathlon, czyli barwna publiczność...

Aż się oglądać nie chce...ale cóż, kto więcej da ten zorganizuje...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ehhh, no tak to bywa, ale na ostatnich mistrzostwach świata też był jakiś "wałek". Przed samą metą zawodnicy się gubili i m.in. nasza Magda Gwizdoń źle pobiegła i musiała się cofnąć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Organizacja MŚ w Korei jest skandalicznie żenująca...nigdy więcej takiej imprezy na takim "biathlonowym zadupiu".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bjoerndalen jednak mistrzem :). Koreańczycy sami nie wiedzą, o co im chodzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ole jednak mistrzem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.