Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

140947 miejsce

Wielkiej Brytanii dryfowanie w Afganistanie

"Dryfujemy" - tak Matthew Parris, dziennikarz The Times, określił 17 października teraźniejszą sytuację Wielkiej Brytanii w Afganistanie.

Gordon Brown / Fot. PAPNiedawna śmierć kolejnego brytyjskiego żołnierza w Afganistanie, leutnanta Ruperta Thorneloe, opisana w gazecie Daily Mail 31.10. br., była o tyle symptomatyczna, że jeszcze za życia napisał on w swoim raporcie o potrzebie przysłania do Afganistanu większej liczby helikopterów, bez których życie służących tam wojskowych jest zagrożone. Przewidując jakoby swoją śmierć zawstydził Gordona Browna, który wcześniej w swoim własnym raporcie zapewnił, że brak helikopterów nie jest niebezpieczeństwem dla jego żołnierzy. Gazeta Daily Express z 30 października pokazała zdjęcie grupy okaleczonych żołnierzy do niedawna służących w Afganistanie, a dzisiaj poruszających się na wózkach inwalidzki, bez nóg, rąk, o kulach lub ze zmasakrowanymi twarzami.

Konserwatywny polityk Adam Holloway z komitetu podległego Ministerstwu Obrony, bazując na swoim własnym doświadczeniu z pobytu w Afganistanie, stwierdza na łamach Daily Mail (31.10. br.), że zwiększenie brytyjskiego kontyngentu w tamtym rejonie nie pomoże wygrać wojny, a tylko zwiększy liczbę zabitych żołnierzy. W podobnym tonie wypowiedział się lider liberalnych demokratów Nick Clegg, który na łamach Daily Mirror (z dnia 3.11. br.) zaapelował o zmianę strategii wojny w Afganistanie. Nie siła militarna ma być kluczem do sukcesu, ale żmudna praca u podstaw z tamtejszą ludnością oraz rozmowy z Talibami w celu odciągnięcia ich od stosowania przemocy.

Jednak problem Wielkiej Brytanii polega na tym, że wycofując się militarnie z konfliktu w Afganistanie, oddaje niejako przysłowiową pałeczkę Amerykanom, którzy są zdeterminowani do wysyłania kolejnych żołnierzy w tamten rejon. I istnieją obawy, które podziela gazeta London Evening Standard z 14 października, że jeśli rząd brytyjski nie wyśle tam kolejnego kontyngentu, to ewentualne zwycięstwo w Afganistanie będzie przypisane Stanom Zjednoczonym, a nie Wielkiej Brytanii. Może dlatego Brown wczoraj zdecydował się jednak wysłać kolejnych 500 żołnierzy w tamte rejony, a plan stworzenia Afgańskiej Armii Narodowej, (która zasili istniejące już w Afganistanie oddziały rządowe) przedyskutowano z USA, ustalając, że odpowiedzialność za tę sprawę biorą po równi Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Napisał o tym dzisiejszy The Times. To jest jakieś wyjście, ale czy znowu nie ewakuacyjne?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.