Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19601 miejsce

Wielkoduszny urzędnik - recenzja filmu "Konsul z Bordeaux"

Wczoraj w ramach IX Festiwalu Kultury Żydowskiej "Warszawa Singera" można było obejrzeć premierowy pokaz filmu "Konsul z Bordeaux". Przybyło na niego wiele znanych osobistości.

Duża scena Teatru Żydowskiego zapełniła się widzami chcącymi obejrzeć "Konsula z Bordeaux". / Fot. Kamila KruczyńskaTytułowy konsul to Aristides de Sousa Mendes - człowiek, który nie bacząc na konsekwencje, udzielał wiz wszystkim chętnym w czasie II wojny światowej. Premier Portugalii, Antonio de Oliveira Salazar, wydał rozporządzenie, które zakazywało Żydom emigracji do jego kraju. Konsul w Bordeaux wierzył, że to wynik nieprzemyślanego działania, pochopnej decyzji, której postanowił zupełnie nie respektować. Przecież Portugalia miała zachować neutralność, więc Salazar nie mógłby świadomie wspierać Hitlera!

Konsul Mendes dostrzegł sens swojego życia w ratowaniu innych. Nie zwracał uwagi czy ludzie, którym pomaga, to Żydzi czy może Portugalczycy, którzy zawieruszyli się we Francji. W 1940 r. podpisał się ok. 30 tys. razy, by umożliwić cywilom ucieczkę przed hitlerowcami. Wydłużył godziny pracy konsulatu, znalazł chętnych, którzy pomagali mu w pracy i zupełnie nie obawiał się stawiać czoła swoim przełożonym. Po prostu nie przyjmował do wiadomości, że ktoś jest w stanie przerwać jego misję.

Wydźwięk filmu jest wzmocniony nastrojową muzyką skomponowaną przez Henriego Serokę. W tę atmosferę wprowadziła widzów orkiestra, która wykonała utwory z "Konsula z Bordeaux" na żywo przed pokazem. Niestety, niski budżet nie pozwolił dopracować każdego elementu tak jak muzyki - dziwi, że na ulicach Bordeaux wszyscy rozmawiają po portugalsku (nawet Żydzi w dyskusjach w swoim gronie). Efekty specjalne również pozostawiają wiele do życzenia. Widać, że twórcy skupili się przede wszystkim na treści, a nie formie swojej produkcji.

"Konsul z Bordeaux" to opowieść niemal bajkowa. Trudno wyobrazić sobie ogromne poświęcenie, jakiego podjął się Aristides de Sousa Mendes. Ryzyko było przecież wielkie - zagrożona była nie tylko jego kariera konsula, ale również... życie, skoro zdecydował się zadrzeć z wielkimi tego świata. Ta historia smuci, bowiem pokazuje, że bohaterskie czyny rzadko są opłacalne - konsul zmarł w biedzie, w szpitalu dla ubogich...

Na szczęście w późniejszych latach dostrzeżono heroizm Mendesa. Został on odznaczony tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Organizatorzy "Warszawy Singera" również uczcili tę postać, organizując premierę filmu i zapraszając na nią wiele znanych osób, m.in. Marka Borowskiego, Adama Rotfelda, Annę Samusionek, Jakuba Sienkiewicza czy Szewacha Weissa. Gościem honorowym był Zygmunt Rolat, którego wsparcie finansowe umożliwiło dokończenie produkcji "Konsula z Bordeaux".

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.