Facebook Google+ Twitter

Wiersze bez słowa czyli kilka słów o zależnościach obrazu i słowa

Długo nie czytałam książek, za to lubiłam oglądać w nich obrazki. One zawsze mówiły do mnie w jednej chwili, której długość przeciągała się niepostrzeżenie o kolejne minuty i godziny zamyślenia.

z książki artystycznej mojego autorstwa, pt. „Ilustracje do niezapisanych wierszy” / Fot. M. KostyłaTekst był dla mnie zamkniętą szarą bramą, którą otwierała przede mną dopiero osoba biegła w umiejętności czytania. Może dlatego, że naturalnie byłam takim marnym czytelnikiem tekstu, pozostałam do dziś zapalonym czytelnikiem i twórcą obrazów.

Czasem tekst i obraz mogą być ze sobą tak ściśle związane, że trudno wyznaczyć między nimi wyraźną granicę. Przykładem jest współcześnie plakat literniczy, w którym same litery tworzą również warstwę obrazową niosąc wspólnie jeden przekaz. W przeszłości symbiozę pisma i obrazu odnajdujemy w sztuce Starożytnego Egiptu, gdzie pismo zawierające obraz w postaci piktogramów i ideogramów płynnie łączyło się z obrazami przedstawiającymi życie i wierzenia ówczesnych Egipcjan. Pismo i malarstwo nie tylko opisywały rzeczywistość, ale tworzyły ją ponieważ pokrywały właściwie wszystko począwszy od przedmiotów codziennego użytku, a na murach świątynnych kończąc. Czy nie przypomina nam to czasów współczesnych? Tak to opisał Henri J. M. Nouwen, w książce „Droga serca”:
„Niedawno jechałem ulicami Los Angeles i nagle doznałem dziwnego uczucia, że jadę przez olbrzymi słownik. Wszędzie gdzie spojrzałem , znajdowały się słowa próbujące odwrócić mój wzrok od drogi.”
Samo pismo ma widzialny, graficzny charakter. W piśmie obrazkowym jest to widoczne wprost, ale także alfabet łaciński z jakiego dziś korzystamy tworzy obrazy graficzne słów. Jeśli przywołam z pamięci słowo „ryba” równie szybko jak obraz ryby mogę zobaczyć zapis graficzny tego słowa i te dwa obrazy są ze sobą ściśle związane i równoznaczne. Grecy mogli traktować pismo z pewną nonszalancją, bo genialny twórca nie musi się martwić charakterem pisma. Przeciwnie Rzymianie naśladując to, co greckie w literaturze i sztuce, sami stworzyli alfabet w doskonałej formie graficznej stosowanej do dziś rzymskiej kapitały. Natomiast rzymscy chrześcijanie ukrywający się w podziemiu ze swą wiarą zrezygnowali z pisma, na rzecz języka obrazowych kodów. W pierwszych literach starogreckiego słowa ICHTYS czyli ryba zobaczyli oni skrót zdania, będącego najkrótszym wyznaniem ich wiary, a brzmiący w tłumaczeniu na polski, Jezus Chrystus Boga Syn Zbawiciel. Narysowany przez chrześcijanina obraz ryby nie jest równoznaczny z zapisem graficznym tego słowa. Obraz i zapisana nazwa współpracowały łącząc się po to by wskazać na rozwiązanie zagadki. Przedłużeniem tego mówienia bez słów były bizantyjskie ikony, obrazy transcendentne, które pisano. Każda poza, gest i kolor miały znaczenie symboliczne niosące za sobą bogatą treść. W średniowieczu pojawiła się Biblia pauperum, której by głosić historie biblijne wystarczał wyłącznie obraz. W tym czasie zaistniała książka w znanej nam do dziś formie, która wiązała tekst z jego ilustracją zamykając całość na prostokątnych kartkach, między okładkami. Pierwsza litera tekstu wyróżniana jako inicjał stawała się pretekstem i rusztowaniem dla fantastycznych i bajecznie kolorowych obrazów. Ten ówczesny drogocenny hand made robi do dziś kolosalne wrażenie. Rzeczą powszechnie znaną jest znaczenie wynalezienia druku w popularyzacji książek. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że w renesansie także graficzne reprodukcje obrazów, zamawianych dotychczas u artystów wyłącznie przez kościół lub ludzi bardzo zamożnych, po raz pierwszy trafiły do szerokiego odbiorcy. W ówczesnej książce tekst drukowany i grafika w formie drzeworytniczej odbitki łączyły się w jedno.

Współcześnie choć możliwości techniczne druku są nieporównywalnie lepsze niż 500 lat temu, ilustrowanie tekstu jest właściwe prawie wyłącznie literaturze dziecięcej. Podobnie jak sama czynność rysowania jest zarezerwowana jako naturalna i swobodna wyłącznie dla dzieci. Książki dla dorosłych nie zawierają zwykle nic obrazowego poza okładką. Odbiorca traktowany jest tak, jakby w miarę nauki czytania i rozumienia bardziej skomplikowanych treści tracił gotowość odbioru odpowiednio trudniejszego obrazu. W tej sytuacji tacy jak ja czytelnicy obrazu boleśnie odczuwają brak warstwy graficznej w książkach.

Uważamy za naturalne, że pisarz zwraca się do plastyka z prośbą o zilustrowanie swoich tekstów lub pozostawia tekst niezilustrowany. Tę sytuację można jednak odwrócić, ponieważ nie tylko słowo przyciąga obraz, ale i obraz przyciąga słowo. Obraz jest równie dobrym narzędziem do wyrażania treści co słowo. Są one w równym stopniu manifestacją naszych myśli. Jeden i drugi język ma swoje ograniczenia właściwe jemu samemu oraz człowiekowi, a w końcu światu w ogóle. Operując obrazem rysownik czy malarz możne swobodnie posługiwać się środkami, którymi dysponuje poeta tworząc wiersz: opisem, metaforą, porównaniem, uosobieniem, apozycją, rymowaniem, rytmem etc..I tak jak do jednego wiersza może powstać wiele różnych ilustracji lub ten wiersz może funkcjonować bez ilustracji w ogóle, tak do jednego obrazu może powstać wiele różnych tekstów lub żaden zapisany obok niej. Zawsze te obrazy i słowa pojawią się jednak w głowie odbiorcy, są to jego ilustracje do tekstu, są to jego teksty do obrazów. Nieilustrowanie ma też swoją dobrą stronę nie krępuje wyobraźni odbiorcy narzuconym z góry obrazem. Poza przypadkiem gdy autorem tekstu i obrazu jest ta sama osoba, w ilustrowaniu słowa obrazem czy obrazu słowem dochodzi do spotkania dwóch autorów i następuje interferencja ich wrażliwości, wyobraźni i inteligencji. Warunkiem aby doszło do takiej współpracy i aby jedno dzieło wzmocniło odbiór drugiego jest istniejący jakiś wspólny dla obydwu twórców grunt, na którym mogą stworzyć dopełniające się dzieło. To dzięki wspólnemu duchowi czasu i miejsca dzieła literackie i plastyczne danej epoki najczęściej są do siebie adekwatne.
Czytelnicy słowa w zetknięciu z książką, która zamiast wierszy zawiera wyłącznie obrazy, znajdują się w sytuacji niewygodnej, która jednak daje im szansę poszerzenia percepcji, zyskują bowiem okazję rozwoju podobną jaką mają czytelnicy obrazów czytający tekst. Taki tomik mieści się w konwencji coraz popularniejszej wśród plastyków książki artystycznej. Takie realizacje przybierają różne kształty, ale zazwyczaj marginalizują rolę tekstu, dlatego mogą zrekompensować czytelnikom obrazu te lata, kiedy to byli zapomnianymi przez wydawców odbiorcami. Mam nadzieję, że ta coraz bardziej powszechna forma książki przyjmie się na tyle szeroko, by w bibliotekach pojawiły się zarezerwowane dla niej działy.Twórcy takich książek mogą wykorzystać grunt przygotowany przez kulturę masową.
Odbiorca popkultury przywykły do języka obrazkowego w telewizji, internecie, prasie kolorowej i tabloidach, zasługuje na to by dostać obraz wyższej jakości, który da mu okazję do refleksji, w przeciwieństwie do degenerującej go medialnej papki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciekawy tekst, który zasługuje, żeby być na pierwszej ( głównej) stronie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.