Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20323 miejsce

Wierszem Fredry przez komórkę. "Śluby panieńskie" Bajona

8 października 2010 roku wszedł na ekrany polskich kin (w tym także ostrowieckiej Etiudy), najnowszy film Filipa Bajona zrealizowany na podstawie utworu Aleksandra Fredry, "Śluby panieńskie". I jeśli dzieło pana hrabiego zwane jest komedią wszechczasów, to film twórcy "Wahadełka" czy "Wizji lokalnej 1901", śmiało może się ubiegać o tytuł gniota dekady.

Plakat do filmu "Śluby panieńskie". / Fot. materiały reklamoweTakie tu panuje niezrozumiałe światów pomieszanie. Z wypowiedzi Filipa Bajona i aktorów biorących udział w tym przedsięwzięciu wiem, że twórcy chodziło o uwspółcześnienie tej, nieco już ramotowatej i banalnej historii o dwóch panienkach, które przyrzekły sobie nigdy nie zadawać się z mężczyznami, a już nie daj Boże wstępować w związek małżeński i o dwóch panach, z których jeden zwłaszcza (Gustaw) postanawia złamać tytułowe "śluby panieńskie". Co, jak łatwo przewidzieć, wszak to komedia, uda mu się w pełni - po wykonaniu paru zręcznych intryg i podstępów. Nie wiedziałem jednak, że reżyser tej klasy, co Filip Bajon, ucieknie się do sposobów wziętych jako żywo z przedstawień amatorskich teatrzyków i pseudo - eksperymentatorów. Jednym z "gadżetów" odgrywających w tej filmowej adaptacji niepoślednią rolę jest ... telefon komórkowy, przez który porozumiewają się bohaterowie. Nie jestem ortodoksyjnym zwolennikiem realizacji adaptacji wielkiej literatury "po bożemu", ale jeśli wprowadza się do dzieła takie elementy, jak wyżej wspomniany (oprócz tego jest jeszcze caravaning, wypasiony samochód terenowy, krowy z oznaczeniami Unii Europejskiej, a matrona Dobrójska okazuje się być gwiazdą, o której pisze na okładce plotkarski magazyn "Blask"), to po jakie licho w napisach początkowych informować widza, iż rzecz się dzieje w 1825 roku w majątku Radosta?

Podobnie jest z prawdopodobieństwem psychologicznym. Panienki Klara i Aniela w sytuacjach stresowych raczą się piwem pitym z gwinta lub po prostu wódą i popalają fajkę. A potem idą razem do łoża (wspólnego). Nazajutrz na golasa kąpią się w rzece i radują się z faktu iż podstarzały Radost je podgląda. Ot, nowatorskie odczytanie lektury szkolnej! Z całej tej reżyserskiej koncepcji obronną ręką wychodzi jedynie Anna Cieślak. Jej Aniela mogłaby, jak mniemam, z równym powodzeniem żyć w XIX wieku, jak i w naszych czasach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

hanka
  • hanka
  • 24.02.2011 22:33

moim zdaniem film jest świetny, uśmiałam się a to było celem bo to przecież komedia. Dobrze, że Bajon nie zrobił klasycznej nudy!

Komentarz został ukrytyrozwiń
nati ptop
  • nati ptop
  • 16.10.2010 22:23

Nie wiem, co to miało być - miałam chwile, że myślałam, że to wersja robocza jeszcze niezupełnie zmontowana. Nie opuszczało mnie wrażenie, że pojawiają się kulisy filmu w trakcie trwania właściwej fabuły - coż za innowacyjność. "Uwspółcześnienie" w efekcie jest żenujące, ale właśnie z tego powodu się uśmiałam jak mało kiedy. W trakcie widz pyta sam siebie "WTF?". Biedny Stuhr - szkoda jego talentu na takie teatrzyki. Biedny Fredro - szkoda jego talentu na takie adaptacje.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kasia
  • Kasia
  • 16.10.2010 16:07

rozczarowanie...niestety....film przekombinowany.

Komentarz został ukrytyrozwiń
tiruriru
  • tiruriru
  • 14.10.2010 12:32

a moim zdaniem film nie jest taki zły. ;] poprostu szanowny pan Bajon bardzo uwspółcześnił sztukę Fredra. Pokazać jak zmieniły się czasy XIX. Jak teraz ludzie użalają się nad własnymi boleściami. Moim zdaniem film warty uwagi. ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
mig
  • mig
  • 13.10.2010 15:25

masakra do kwadratu...szkoda rzeczywiscie i pieniedzy i czasu...aktorzy ok ale jsk widac nawet taka obsada nic nie pomoze przy tak kiepskim dialogu...:/

Komentarz został ukrytyrozwiń
ania
  • ania
  • 12.10.2010 21:25

Właśnie wróciłam z kina i sadze ze to najgorszy film jaki widziałam;/

Komentarz został ukrytyrozwiń
Dorota Bestrzyńska
  • Dorota Bestrzyńska
  • 12.10.2010 20:03

Straszny film! Bełkot. W połowie filmu przestałam się wysilać, aby coś zrozumieć. Wielu wychodziło w trakcie projekcji. Biedny Fredro, tym filmem można obrzydzić uczniom (szkoły prowadzą dzieci na film obowiązkowo) polską klasykę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
alex fred
  • alex fred
  • 11.10.2010 22:55

wielkie gowno moglem kase za bilety wydac na piwko przynajmniej by mi nerki przefiltrowalo a tak tylko "powywracalo mi bebechy"

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jacek Wójtowicz
  • Jacek Wójtowicz
  • 10.10.2010 20:31

Nie zgadzam się z przedmówcami, że jest to gnot dekady, ponieważ jest to GNIOT STULECIA, jeśli chodzi o adaptację naszej klasyki literatury. Fredro przewraca się w grobie. Ubolewam, iż organizowany jest spęd szkół na tę szmirę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek Gieruszczak
  • Marek Gieruszczak
  • 10.10.2010 19:02

Gniot dekady to trafne określenie tego filmu. Pierwszy raz w tej dekadzie wyszedłem z kina. Szkoda mi Szyca , ze musiał z siebie zrobić pajaca. Żenada.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.