Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32754 miejsce

Wierszowane dywagacje

– Czas! On w miejscu nie ustoi. Przed jego zębem, nic się nie ostoi. On, odcisk swego piętna odbije, Na tym, co martwe i na tym co żyje.

Góry, lasy, pola i rozległe wody.
Sprawcie, bym poczuł się młody.
Do Was wołam, bo Wy niestrudzenie
Zasilacie od wieków życia korzenie.
To Wasza pierś, niczym stworzyciela,
Życiodajnym tlenem, co żyje, obdziela.
Tak chciałbym, by wielkości siły,
Jak też ich zasoby, mnie nie opuściły.
By prężność członków się utrzymała
I głowa nie była taka ociężała.
Czasem bywa, że w niej coś zaświta.
Wtedy ręka, jak gwoździem przybita
Leży i woli odmawia posłuszeństwa
Niczym rycerz, wyzbyty męstwa.
 
Postępuję, z wolna krok za krokiem,
Patrzę i widzę gołym okiem,
Że wszystko wokół nieruchome,
– Lecz czy wszystko mi widome?
– Czas! On w miejscu nie ustoi.
Przed jego zębem, nic się nie ostoi.
On, odcisk swego piętna odbije,
Na tym, co martwe i na tym co żyje.
Nikt go nie przekupi, ani uprosi.
– Także ten, co nad innych się wynosi.
Na wszystko przyjdzie czas – powiadają.
– Śmierci, też wszyscy się doczekają.
Czyżby Czas był Panem Życia?
– Czas to toczące się koła życia.
 
To by wedle mnie tak wyglądało
Jakby w dużym kole dwa małe siedziało.
Na najmniejsze, dni i noce się nawijają.
Większe znów lata i zimy zliczają.
Podobne to do mechanizmu obiegowego.
Przekładnią planetarną – zwanego.
Mechanicy to znają.
Tyle, że oni filozofią się nie parają.
Całość z Boskiej Woli się toczy
– Jedynie pół obrotu widzą nasze oczy.
O drugim półobrocie wiedzy nie mamy.
– Od zarania w domysłach trwamy.
Co nie przeszkadza ich pomnażaniu
I swego za najlepszy uważaniu.
 
Obiegówka do połowy, w miarę znana
Byłaby do przyjęcia – choć trochę naciągana.
Bo oto, gdy czas przychodzi,
Człowiek ponad niewiedzę wychodzi.
Co prawda małe to i ciągle skrzeczy,
Ale jest na powierzchni widomych rzeczy.
Już od tej chwili wraz z kręgiem się wznosi
I ze swą obecnością naokoło się obnosi.
Jak destrukcji siły, nie przeszkadzają
Jego wszystkie organy się rozwijają.
Oj! – Gdyby one nam nie przeszkadzały,
To cierpienie i ból, by nam nie doskwierały.
My się jednak, na nie ciągle natykamy
I ich, szkodliwym działaniom ulegamy.
 
Także wiele dóbr, od Stwórcy otrzymanych
Zostaje destrukcji wirusem zainfekowanych.
Destrukcja ze sobą niesie wiele zaburzenia.
Z jej łona rodzą się wszelkie zwyrodnienia.
Ona w genetyce dobrze się orientuje
I na etapie genów ład boży rujnuje.
Nie czuje przed nikim respektu, ani obawy.
Atakuje – choćbyś był wzorcowo prawy.
Często się zdarza, że na kogoś się uwzięła.
– Nie ma sposobu, jakiego by się nie jęła,
By takiemu nieustannie zatruwać życie
– O każdej porze dnia i nocy, jak i o świcie.
Niestety, wobec destrukcyjnej działalności
Spolegliwe są ludzkie przypadłości.
 
Choć dwa strumienie przez nas przepływają.
W czas suszy, wzajemnie się nie zasilają.
I dziwić nie sposób się temu
Jako, że jeden przeciwny drugiemu.
Pierwszy życie zasila życiodajnymi płynami.
Drugi podlewa szkodliwymi substancjami.
Stwórca, dopuścił obu występowanie.
– Muszą mieć do wykonania ważne zadanie.
Choć my, jako ludzie uważamy,
Że z tym drugim same kłopoty mamy.
On na drogę życia trudy nanosi.
A na wspólne pola niezgodę roznosi.
Sami wiecie, ile ten pierwszy się napracuje
Zanim to wszystko złe zneutralizuje.
 
Rzec można – Zło i Dobro nami zawiadują.
Reszta, to narzędzia, którymi się posługują.
Czyżby dwie wielkości zantagonizowane,
Przez stwórcę, kreatorami życia zostały obrane?
Gdybym twierdząco odpowiedział na to pytanie,
Zarzucono by mi, prawd wiary przekłamywanie.
Do dziś, za obecność Zła Diabła obwiniamy.
Lecz o jego oddalenie, Dobrego Boga błagamy.
Czyżby Dobry Bóg i Złem dysponował?
To czemu go całkiem z życia nie wyeliminował?
Zdaję się, że muszę przystopować
I za bardzo Dobra, ze Złem nie indagować.
Bo się okaże, jak za głęboko szpadel wbiję,
Niewiadomym będzie, co jest czym i co czyje.
 
Tak! Tak. – Za bardzo się nie dziwujcie.
I mnie, za nadmiar dywagacji nie strofujcie.
Sam wiem, gdy kogoś codziennie spotykamy,
To wydaje się nam, że dobrze go znamy.
Z Dobrem i Złem, też co dzień obcujemy.
– Czy jednak wszystko o nich wiemy?
Niejeden dostrzegłszy moje wątpliwości.
Przypisze mi szukanie dziury w całości.
A czy Zło i Dobro, to jednoznaczne wielkości?
– One mają relatywistyczne skłonności
Bo to, co dobrem będzie dla jednego.
Złem może okazać się dla drugiego.
A w świecie ludzie żyją jeden obok drugiego,
Pewnie temu, w nim, tyleż Złego, co Dobrego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.