Facebook Google+ Twitter

Wierzący ateista

Podczas śpiączki farmakologicznej po powikłanym planowym zabiegu operacyjnym kapelan szpitalny w dobrej wierze dokonuje na jego ciele obrzędu namaszczenia chorych. Oburzony pacjent ateista tak przejął się pogwałceniem jego sumienia...

 / Fot. Bankwiedzy.plPodczas śpiączki farmakologicznej po powikłanym planowym zabiegu operacyjnym kapelan szpitalny w dobrej wierze dokonuje na jego ciele obrzędu namaszczenia chorych. Oburzony pacjent ateista tak przejął się pogwałceniem jego sumienia i godności osobistej, że doznał załamania nerwowego. Sprawę skierował do sądu, a za ukojenie swojego sumienia zażądał od szpitala kwoty 90 tysięcy złotych.

Pewien pacjent, którego nazwiska nawet nie chcemy znać, zgłosił się do szpitala klinicznego w Szczecinie, celem wykonania planowej operacji. Po jej przeprowadzeniu stan pacjenta nie był najlepszy. Pozostawał bez logicznego kontaktu, wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. W tej sytuacji szpitalny kapelan w drugim dniu śpiączki farmakologicznej dokonał obrzędu namaszczenia chorych. Stan pacjenta uległ poprawie. Jego oburzenie wywołała analiza dokumentacji medycznej przebiegu leczenia. Stwierdził, że kapelan szpitalny wykonał sakrament namaszczenia chorych bez jego zgody, co godzi w jego dobra osobiste, gdyż jest ateistą. Zarzucił szpitalowi, że kapelan szpitalny będąc współpracownikiem szpitala nie sprawdził faktu , czy pacjent jest chrześcijaninem. Sprawę skierował do sądu. Sądy niższej instancji pozew odrzuciły, jako bezzasadny, jednak Sąd Najwyższy był odmiennego zadania i wydał precedensowy pomyślny dla skarżącego wyrok (sygnatura akt II CSK 1/13[KM1] ).

Ciekawym zdaniem w dyskusji jest wypowiedź rzecznika Muftiego Rzeczypospolitej Musa Czachorowskiego, który stwierdził „Gdyby namaszczenia dokonano muzułmaninowi, odradzałbym mu jakiekolwiek roszczenia. Ten ksiądz działał, przecież w dobrej wierze, dal wsparcia duchowego. Trudno też odeprzeć podejrzenie, że za pozwem kryje się chęć zyskania pieniędzy. A żaden uszczerbek, ani fizyczny, ani duchowy nie nastąpił.”

W tym duchu wypowiedział się Sąd Okręgowy w Szczecinie, który wskazał, że prawo kanoniczne nakazuje księdzu udzielić sakramentu, gdy chory jest nieprzytomny, a nie informował przy przyjęciu do szpitala, że jest niewierzący. Jego twierdzenia o dyskomforcie są wyrazem przejaskrawienia emocji. O naruszeniu dóbr osobistych nie decyduje zaś subiektywne odczucie lecz kryteria obiektywne. Myśl rozwija dalej Sąd Apelacyjny stwierdzając, że oceny, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych należy dokonać z uwzględnieniem kontekstu sytuacyjnego i kulturowego. Zdarzenie powinno się oceniać z punktu widzenia rozsądnie myślącego, uczciwego człowieka. Ksiądz nie zmierzał do nawrócenia powoda, czy lekceważenia jego światopoglądu. Jego intencją było niesienie wsparcia duchowego. Gdyby nawet doszło do naruszenia swobody sumienia, to drobnego, a dolegliwości małej wagi nie rodzą roszczeń. Jednak, Sąd Najwyższy obradujący w składzie Sąd najwyższy obrad Zbigniew Kwaśniewski, Mirosław Bączyk i Marta Romańska, był odmiennego zdania. Z uzasadnienia wyroku dowiadujemy się, że zachowanie, zwłaszcza w stanie zagrożenia życia, jest zewnętrzną formą manifestowania światopoglądu, a ochrona swobody sumienia jest po to, by uszanować ten wybór każdego człowieka. Poddanie go nieakceptowanym prze niego praktyką religijnym zasługuje na ochronę z art. 23 kodeksu cywilnego. Naruszenie tego dobra nie zależy od intencji sprawcy, ale od skutku. Może się zdarzyć, że szpital przyjmuje pacjenta w takim stanie, że nie sposób ustalić, czy chciałby opieki duszpasterskiej . Wtedy można odwołać się do statystyki, że ponad 90 procent Polaków to katolicy. W tej sprawie była inna sytuacja : pacjent przed zabiegiem był przytomny.

Pozostaje pytanie, gdzie leży granica obowiązku szpitala w dziedzinie poszanowania wyznania oraz uczuć religijnych i światopoglądowych leczonego pacjenta. Być może przed przyjęciem do szpitala szpitale powinny pytać pacjenta czy oczekuje kontaktu z duchownym. Tak twierdzi Dorota Karkowska z instytutu Praw Pacjenta. Ale jednocześnie pozostają wątpliwości czy przy standardowej wizycie pacjenta w szpitalu można pytać pacjenta o wszystko, również o wyznanie i zgodę na kontakt z duchownym i praktyki religijne. Wątpliwości budzi również granica, kiedy istnieje realna i obiektywna szkoda. Wyrok Sądu Najwyższego określa jedynie fakt, ze istotą artykułu 23 kodeksu cywilnego jest skutek odczuwanej przez poszkodowanego szkody . Tak więc pokrzywdzony określa, że dana czynność spowodowała u niego szkodę, nawet wtedy, gdy jest nieprzytomny[KM2] .

Idąc tym torem rozumowania możemy, oskarżyć wszystkie instytucje i osoby, gdyż poczucie krzywdy obywatela i człowieka jest obecnie ogromne. Zarówno to realne jak i wyimaginowane. Ale, gdzie są prawa tego księdza, który mając kościelny i ludzki obowiązek udzielenia posługi religijnej. Namaszczenie chorych to sakrament litości, jedyny, który może być udzielony osobie nieprzytomnej ( bez wiedzy i świadomości osoby przyjmującej[KM3] [KM4] ). Jego gest był nieinwazyjnym ludzkim odruchem, pacjent go nie odczuł. Krzywda teoretycznie mogłaby polegać na tym, że szpital błędnie wziął go za praktykującego katolika.

Swoim czynem urażony ateista przekonuje mnie, że każdy człowiek nie licząc się ze zdrowym rozsądkiem zdolny jest do wszelkich nikczemnych czynów. Jeżeli jego sumienie poniosło takie spustoszenie omal doprowadzając jego marne ziemskie ciało do zawału serca, to finansowe zadośćuczynienie ukoi jego ból i cierpienie. Jesteśmy światkiem powstania nowego wyznania : wojującego materialistycznego ateizmu.

[KM1]Sakrament udzielony na siłę, bez zgody osoby jest nieważny. Sakramenty są przeznaczone dla tych, którzy uznają zasady wiary danego Kościoła.
[KM2]Dla katolików udzielanie sakramentów udzielanie sakramentów jest formą celebrowania wiary, ta więc ateiści uznając te czynności za magię powinny je uszanować, a nie wyśmiewać i obrażać. Katolicy powinni szanować ateistów i ateiści powinni szanować katolików.
[KM3]Sakramenty pochodzą od wiary i do niej nas prowadzą Człowiek ma wolność wyboru, jeżeli dobrowolnie akceptuje prawdy wiary, wtedy prosi Kościół o sakramenty.
[KM4]Nie wolno udzielać sakramentów komuś ani nawet ewangelizować go, on sobie tego nie życzy. Aby przyjąć sakrament świadomie musimy przyjąć naukę Kościoła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (66):

Sortuj komentarze:

Ten pacjent i tak ma wielkie szczęście,że przy ostatnim namaszczeniu nie pobrali mu jakiś organów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że tutaj nie o reakcje chodzi, ale o dokonywanie czynności na ciele człowieka.
Nie można dopuszczać do sytuacji, że ciało człowieka podczas jego nieświadomości poddawane jest czynnościom i rytuałom religijnym.
Stan nieświadomości nie usprawiedliwia takich zachowań osób trzecich. Szpital miał obowiązek upewnić się wcześniej, czy pacjent wyraża zgodę na ewentualne praktyki religijne związane z jego ciałem, ewentualnie poprosić w trakcie nieprzytomności o taką zgodę najbliższą rodzinę. Nie było by wtedy żadnej awantury.
Szpital pokpił sprawę, więc wyda pieniążki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta sprawa wskazuje raczej na pilną potrzebę zajęcia się polskim prawem.
Tak sobie czytam uzasadnienie SN i to, co uderza, to fakt, że wszystkie trzy orzeczenia sądów były inne:

Sąd Okręgowy - niewystąpienie formalne z Kościoła/prawo kanoniczne.

Sąd Apelacyjny - odrzucenie argumentu SO o niewystąpieniu z Kościoła, przyjęcie "perspektywy człowieka rozsądnego", czyli brak negatywnego skutku dla niewierzącego.

Sąd Najwyższy - mówiąc w uproszczeniu - przedłożył jako ważniejszą "wolność od".

Sąd Ostateczny - ? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to sytuacja patowa Panie Arturze :D Nie wiem co teraz miałby zrobic sędzia, uśrednić sobie te reakcje? Jak powiedziałem nie jestem prawnikiem, tak sobie tylko gdybam ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marcinie. Nie wszystkie reakcje są takie jak Pan to przedstawia. Ja na ten przykład i wielu innych czuje oburzenie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niekoniecznie, tu jest przecież przesunięcie ciężaru od subiektywnych odczuć poszkodowanego, w stronę szerszego kontekstu o jakim już kilka razy wspominałem, czyli: odczucia poszkodowanego + reakcja innych osób. Np. ktoś kogoś pomawia, druga osoba traci dobre imię. Oba warunki (odczucie poszkodowanego + reakcja innych osob) są wypełnione.
Teraz przypadek tego pana: uczucie bycia poszkodowanym - watpliwe, wyczytałem ze pozwał szpital dopiero dwa lata po tym jak się dowiedział o namaszczeniu. Natomiast reakcje innych osób: no dobrze, ksiądz zrobił znak krzyza na twoim czole, mhmm okk (brak negatywnych reakcji).

Już dokładniej tego nie wytlumaczę Panie Arturze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobrze, ze Pan przywołał cytat z art. 24
Uczucia poszkodowanego stanowią podstawę do roszczeń jako punkt wyjścia.
Sąd nie opiera się jednak podczas wydawania orzeczenia na uczuciach poszkodowanego jako tako, ale czy doszło do czynności, które spowodowało naruszenie dóbr osobistych.

To, że doszło, nie ulega żadnej wątpliwości, więc tym samym roszczenie powoda stało się w ocenie SN zasadne.
Gdyby stosować Pańską interpretację wymienionego zapisu, to każde naruszenie dóbr osobistych po prostu i zwyczajnie nie miało by racji bytu. Wszelkie pozwy w danej kwestii były by pozbawione podstaw jako ocena subiektywna poszkodowanego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Leszku, a dlaczego miałbym się z tego spowiadać? Przecież to nie jest grzech. Nie widzę żadnych podstaw, dla których Kościół w Polsce miałby z tego powodu podnosić larum.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze cytowałem już Panu dwa albo trzy razy, jeszcze raz: "Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 11 marca 1997: "Ocena, czy nastąpiło naruszenie dobra osobistego, jakim jest stan uczuć, godność osobista i nietykalność cielesna (art. 24 § 1 k.c..), nie może być dokonana według miary indywidualnej wrażliwości zainteresowanego (ocena subiektywna). Sądy biorą pod uwagę zarówno subiektywne odczucia pokrzywdzonego jak i obiektywne reakcje społeczeństwa.""

To jest odpowiedź na Pana pytanie jakie czynniki. Cos więcej z forum prawników: "Obecnie przeważa pogląd, że przy ocenie, czy doszło do naruszenia dobra osobistego, decydujące znaczenie ma nie tyle subiektywne odczucie osoby żądającej ochrony prawnej, ile to, jaką reakcję wywołuje w społeczeństwie to naruszenie. Sąd zatem będzie badał, czy obiektywnie konkretne zachowanie wypełniać będzie znamiona naruszenia Pana dobra osobistego. Sąd ustalając, czy nastąpiło naruszenie dóbr osobistych, winien ocenić, czy na skutek działania osoby, przeciwko której skierowane jest roszczenie, miał Pan wystarczającą podstawę do negatywnych odczuć, przy czym uwzględniane będą nie tylko Pana osobiste przeżycia, ale także przeciętną, obiektywną reakcję innych osób. "

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartłomieju!
Przypuśćmy że jakiś mufti udzieliłby Panu błogosławieństwa, a Pan się z tego wyspowiadał to już widzę jaki krzyk podniósłby Kościół. Byłoby coś o dyskryminacji, nieposzanowaniu woli chorego oraz naturalnie o prześladowaniu chrześcijan.
A tak tylko dodam że wierzący ateista odpowiada niewierzącemu katolikowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.