Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15740 miejsce

Wierzący, niewierni - Narodowy Spis Powszechny 2011

Przed nami, w 2011 roku narodowy spis powszechny... A w nim nadal budzące wiele kontrowersji pytanie o wyznanie. Czy wyjdzie na to, że według GUS pytanie o wyznanie jest równoznaczne z pytaniem o przynależność do związków wyznaniowych?

Symbole religijne / Fot. Wikipedia, na licencji free GNUCzy brak zadeklarowanej przynależności do któregokolwiek zarejestrowanego związku wyznaniowego świadczy o byciu ateistą? Czy pominięcie związków niezarejestrowanych łamie głoszącą równość wyznaniową Konstytucję RP oraz obowiązujące prawo, stanowiące, że związek wyznaniowy nie musi być formalnie zarejestrowanym, by działać legalnie? A może raczej chodzi o to, by z przyzwyczajenia lub konformizmu, w najprostszy sposób skłonić jak największą część społeczeństwa do wskazania i tak już w Polsce dominującego Kościoła katolickiego?

Już w grudniu 2009 roku, czyli ponad rok temu, pisaliśmy na łamach Wiadomości24 o planowanym na 2011 rok spisie powszechnym. Tam też po raz pierwszy zwróciliśmy uwagę na mające się w nim pojawić (i już wówczas budzące wiele wątpliwości) pytanie o wyznanie. Niejasności dotyczyły np. tego, jak klasyfikowane będą udzielane przez ankietowanych (zapewne różnorodne) odpowiedzi w tym względzie.

Przykładowo czy odpowiedzi z rodzaju: "pogaństwo", "poganin", "neopoganin", "rodzimowierca", "szamanizm", "druidyzm", "asatru", "wicca", itp. będą klasyfikowane wspólnie jako pogaństwo, czy może indywidualnie, oddzielnie... a może wyniki, w wartościach procentowych, zostaną podane i tak i tak? Przy czym należy tu wyraźnie zaznaczyć, iż problem ten w niemal równym stopniu dotyczy podobnych - równie rozwarstwionych, a przy tym mniej znanych i popularnych - systemów wyznaniowych.

W tym celu Międzynarodowa Federacja Pogańska oraz Rodzimy Kościół Polski w ramach prowadzonej wspólnie kampanii informacyjnej "Poganie Jednym Głosem" (o której wspominaliśmy przy okazji tego materiału) 5 maja 2010 roku wystosowały oficjalne pismo (z którym, dzięki uprzejmości organizatorów kampanii, zapoznać można się tutaj: [PDF]), licząc na podjęcie wzajemnych konsultacji w tej materii (co pierwotnie deklarował sam GUS). Przez dłuższy czas pozostawało ono jednak bez jakiejkolwiek reakcji ze strony GUS i dopiero po telefonicznej interwencji i ponowieniu listownego zapytania 10 listopada 2010 roku ([PDF]) otrzymano w końcu (a i to nie bez zwłoki, bo datowaną na 22 grudnia 2010 roku) formalną odpowiedź ([PDF]). Nie stanowiła ona jednak formy konsultacji czy nawet zachęty do jej dalszego prowadzenia (szczególnie, że zaistniała zwłoka takową dodatkowo utrudniłaby) lecz jedynie wyjaśnienie, informujące o wybranym przez GUS rozwiązaniu.

Jak dowiadujemy się z tegoż pisma, w spisie powszechnym w 2011 roku przyjęta została koncepcja badania wyznania, według której respondenci proszeni będą o podanie nazwy konkretnego kościoła lub związku wyznaniowego, przy czym w formularzu elektronicznym pod pytaniem o wyznanie dołączony będzie słownik wyznań (w formie rozwijanej listy). Oznacza to mniej więcej tyle, że respondenci będą mieli możliwość wyboru jedynie z listy uwzględnionych przez GUS związków wyznaniowych (najprawdopodobniej sporządzanej na podstawie spisu związków wyznaniowych i Kościołów zarejestrowanych w MSWiA) lub też możliwość zadeklarowania, że nie należą do żadnego wyznania, tudzież będą mieli prawo całkowicie odmówić odpowiedzi na to pytanie. Czy jednak brak przynależności do formalnie zarejestrowanego związku (czy nawet identyfikowania się z którymś z nich) jest równoznaczny z brakiem przynależności do systemu wyznaniowego?

W praktyce wyniknąć może z tego, że małe związki oraz mniej znane i popularne systemy wyznaniowe na podstawie tak przeprowadzonego spisu zostaną przedstawione jako jeszcze mniejsze, mniej znane i popularne, gdy jednocześnie duże, bardziej znane i popularne zobrazowane zostaną jako jeszcze większe i bardziej popularne. Przykładowo bowiem osoby reprezentujące mniej znany system wyznaniowy, a nie należące, ani nie identyfikujące się z żadnym (wyszczególnionym przez GUS w ramach tegoż systemu) zarejestrowanym związkiem czy Kościołem, będą mogły albo odmówić odpowiedzi na pytanie o wyznanie (tym samym niejako umniejszając znaczenie tegoż systemu), albo nie do końca zgodnie z prawdą nie wskazać żadnego wyznania (de facto pomnażając liczbę ateistów i agnostyków), lub też wskazać związek w ramach swojego systemu wyznaniowego, do którego im najbliżej (o ile takowy uda im się znaleźć). Z drugiej strony np. osoby, których jedyne doświadczenia związane z Kościołem rzymskokatolickim ograniczają się do chrztu, tudzież pierwszej komunii i ewentualnie bierzmowania (i które na tym zakończyły swą obecność w ramach wspólnoty wiernych), zapytane o wyznanie zapewne bez głębszego zastanowienia odpowiedzią "jak wszyscy", czyli jak dominująca w Polsce większość.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (31):

Sortuj komentarze:

Ratomirze, temat ważny przypomniałeś. Lecz ja ubolewam, że jest on w naszym kraju wciąż tak ważny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jednak będzie można: link

.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To trzeba się zarejestrować w MSWiA...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba dodac jeszcze do innych religii nowa religie - Bahaizm, w Polsce ma okolo 300 wyznawcow.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Zabawne są te dylemaciki "wierzących"

Za to te dylemaciki "niewierzących" ani trochę... ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr Siennicki
  • Piotr Siennicki
  • 10.01.2011 12:55

Zabawne są te dylemaciki "wierzących" w te tam różne, kwadratowe i podłużne, bóczki, te zmartwienia, że ktoś nie znajdzie w formularzu "swojego" demona... Toż przecie wszyscy jesteśmy ateistami, po prostu niektórzy są nimi w 99,999999%, a inni (ak ja) w 100%. Ten ułamek ułamka robi jakąś różnicę? Nie rozśmieszajcie mnie ;). Tylko bierzcie się do roboty, bo trzeba przegonić polityczną hołotę, zanim nas do grobu wpędzą całkiem! To jest prawdziwy, bo REALNY problem!
Zdrowaśki!

siennicki pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Nareszcie przez przypadek na to wpadłeś

A może to raczej ty, dopiero na to wpadłeś?

> po cholerę Ci wartościowanie kija?

Bo np. właściwie (b. precyzyjne) określenie zagrożenia, pozwala łatwiej się przed nim uchronić? Bo np. lepiej zostać w domu, widząc na ulicy gości z bejsbolami (którzy w żadnym razie nie przypomina amatorów tegoż sportu), niż np. gości z kijami wędkarskimi i niosących wiaderka z przynęta?

> jeśli to WYŁĄCZNIE człowiek decyduje do czego go użyje?

I z tego np. względu, ludzi o podobnych poglądach, łączą zazwyczaj podobne ideologie... Inna sprawa - że jakby nie było stosownego kija, to nie zostałby użyty (z tego np. względu prawnie zakazuje się działalności pewnych grup ideologicznych).

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jak wyżej - ale pan cały czas nie rozumie albo udaje, że nie rozumie o czym mówię... Owszem, "na końcu kija musi być ręka", ale o tym właśnie mowa (a czego pan nie chce lub nie potrafi dostrzec), że ten kij (religia) może właśnie być różny..."

Nareszcie przez przypadek na to wpadłeś, że kije mogą być (są) RÓŻNE, lub INNE, a ja cały czas pytałem: po cholerę Ci wartościowanie kija?- jeśli to WYŁĄCZNIE człowiek decyduje do czego go użyje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A tak w ogóle - możemy wrócić do kwestii spisu? Komentarzy pod artem to nie najlepsze miejsce na prowadzenie dyskusji, szczególnie z nim nie związanych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Przypadkiem to clou ująłeś w poprzednim tekście

Gdyby pan nie skakał z komentarza do komentarza, z pod jednego tekstu do drugiego prowadzić dyskusję byłoby łatwiej...

> człek instynktu stadnego nie ma

Jak wyżej/niżej - a masz na podparcie tej tezy jakieś konkretne argumenty lub źródła?

> i rozumiem, że przyznajesz

Nie wiem co tam sobie rozumujesz, ale jeśli chcesz wiedzieć co przyznaje, to zawsze możesz poprosić o doprecyzowanie, zamiast zgadywać...

> uparcie lansujesz popularną, lecz nie do końca przemyślaną tezę

Masz prawo do własnej opinii co nie znaczy, że znajduje odbicie w rzeczywistości... To, że ty masz problemy z ogarnięciem tej "tezy", nie znaczy zaraz że jest nieprzemyślana...

> jakaś religia jest lepsza/gorsza, ładniejsza/brzydsza, czyli mniej/bardziej agresjogenna, z akcentem na gorszość tych monoteistycznych.

Tak się składa, że religie są różne (co ciekawe wyznawcy większości z nich przekonani są o największej słuszności własnej - bo ludzie też są różni, a tym samym rożne są ich grupowe lub indywidualne sposoby zbliżenia się do Boga) - czy ci się to podoba, czy nie - a tym samym różnią się pod pewnymi aspektami. Przykładowo religie, które zakładają istnienie tylko jednego Boga (wszystkie inne to wcielenie zła), do tego przyjmujące, że tylko ich sposób oddawania mu czci jest tym właściwym (inne to oddawanie czci złu), a co gorsza uznająca własny naród za najlepszy, wybrany i namaszczony przez tegoż Boga (inne służą złu), siłą rzeczy (analogicznie inne ideologie przeświadczone o swej nieomylności i posiadaniu monopolu na prawdę) będą bardziej skłonne do szerzenia wszelkiego rodzaju nietolerancji, niż religie które nie narzucają wiary w tylko jednego Boga, ani jednego sposobu oddawania mu czci. I potwierdza to historia, choćby na przykładzie wojen krzyżowych...
Gdyby natomiast wszystkie religie były takie same, to nie byłoby ich aż tylu, tylko jedna. Więc kto tu podchodzi do tematu w sposób nieprzemyślany?

> Zwyczajnie przekręcasz

A może to ty raczej próbujesz przekręć moje wypowiedzi?

> Otóż jeśli przyjmie się założenie

Jeśli przyjmie się założenie, że księżyc jest z sera, to możliwe jest, że żyją na nim myszy...

> ma tę samą genezę

Nawet ta sama geneza prowadzić może do rożnych rozwiązań...

> to jest jedynie narzędziem pt. "wiara" wymyślonym do zastąpienia wiedzy.

Wiara jest bezwzględnym czynnikiem rozwoju wiedzy i nauki... Gdyby nie wiara dalej siedziałbyś w jaskini i obgryzał surowe mięso...
Jak napisałem w komentarzu pod innym artem link - Mitologią jest nieprzecenianą częściom kultury, dziedzictwa ludzkości - np. mitologia grecka czy rzymska... Współcześnie, w potocznym odbiorze mit stał się czymś w rodzaju worka, do którego wrzuca się klechdy, stare wierzenia, fantazje z ery dzieciństwa ludzkości. Bo powszechnie uważa, że nauka demaskuje mity, odsyła je do muzeum opatrzone etykietą: Historia, przeżytek myśli ludzkiej. Tymczasem - wbrew tej obiegowej opinii - nauka wcale tak nie postępuje. Po pierwsze dlatego, że nie jest niewdzięcznicą, a mitowi w dużej mierze zawdzięcza swoje istnienie. Gdy pierwszy raz w dziejach świata ludzie podeszli bowiem rozumowo do mitycznej materii, narodziły się filozofia i nauka, które zresztą wówczas stanowiły jedno. Tymi pionierami racjonalizmu byli Grecy...

> W takim kontekście nawet najgorszy kij (wiara) sam nie uderzy jeśli na jednym końcu nie ma ręki człowieka kierowanej przez mózg.

Jak wyżej - ale pan cały czas nie rozumie albo udaje, że nie rozumie o czym mówię... Owszem, "na końcu kija musi być ręka", ale o tym właśnie mowa (a czego pan nie chce lub nie potrafi dostrzec), że ten kij (religia) może właśnie być różny, lepiej pasujący do ręki lub lepiej nadający się do rozwalania łba pobratymcom. Że jeden kij będzie się lepiej nadawała do tego, by się nim podpierać podczas górskiej wędrówki, a inny do rozwalenia komuś głowy. Że inny j

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.