Facebook Google+ Twitter

Wieś tańczy i śpiewa w Opolu

Przyznam szczerze, że co roku robię tą samą głupotę. Oglądam festiwal w Opolu. Zazwyczaj jest to jeden dzień. W tym roku też tak było. Obejrzałem premiery i debiuty. I jak co roku jestem zniesmaczony.

Pędzą Golce po betonie....


Festiwal w Opolu jest jak PKP. Niereformowalny kolos na glinianych nogach. Z którym coś powinno się zrobić, ale nie wiadomo jak. Zacznijmy od wpadki, że tak to nazwę, technicznej. Rozumiem, może się obsunąć ręka na klawiaturze. Ale podpisać zespół Borysewicza i Panasewicza: Lady Punk, to śmieszne. Dobrze chociaż, że zostało to po chwili poprawione. Przynajmniej panowie, wiedzą, że mogą jeszcze grać. Bo są ludzie, którzy ich nazwy nie kojarzą.

Kolejną rzeczą, która mi się nie podobała, byli „bracia prowadzący”. Nie wiem - szczerze powiedziawszy - kto wpadł na pomysł wkręcenia braci Golców w konferansjerkę, ale był to pomysł chybiony. Litościwie spuszczę zasłonę milczenia na próby rozbawienia wybitnie znudzonej publiki. Żart o premierze i prezydencie mogli sobie darować. Chociaż jak rozumiem, była to odpowiedź, na wypowiedzi wrednych dusz. Bo jak można stwierdzić, że to festiwal polityczny. Propisowski. Pokażmy więc, że tak nie jest. I pokazali. Dno. W ogóle dziennikarze, którzy biegali to tu, to tam, sprawiali wrażenie stremowanych. Zająknięcia, dziwne pytania. Przestrach w oczach, kiedy ktoś raczył zaznaczyć, że coś mu się nie podoba (vide Jan Borysewicz, po koncercie Lady Pank). Nawet Tomasz „Wieczny Uśmiech” Kammel, nie błyszczał tego dnia. Czyżby zjadła go trema? I tylko Artur Orzech, jak zwykle pokazał klasę. Niestety, jedna jaskółka wiosny nie czyni. Chociaż też miał wpadkę przy rozdaniu nagród. Kto widział ten wie.


Trzeba wiedzieć kiedy, ze sceny zejść...


Festiwal w Opolu, przypomina mi Eurowizję. Niby wystąpienie tam to obciach, ale promocja rzecz święta. Podejście do „święta muzyki” najlepiej pokazuje, jak zachował się Panasewicz. Olał wywiad po koncercie. I nie dziwię się. Co ciekawe ta zasada dotyczy głównie gwiazd. Bo impreza, która ma promować nowe talenty, niespecjalnie to robi. Arek King, Konrad Imiela, Moniqa & Mosquito Project. Mówi Wam to coś? Nie sądzę. Bo z opolskiej „kuźni talentów” od 2001 roku, wybili się tylko Bracia Cugowscy.

Festiwal nie jest dla debiutantów. A dla kogo jest? Dla obecnych gwiazdek polskiej muzyki, którzy przyjeżdżają odebrać złote płyty (które przy obecnych progach, powinny się raczej nazywać papierowymi), pouśmiechać się. Pochwalić jedyną, niepowtarzalną, cudowną opolską publiczność. Najlepiej ze łzami w oczach. Ludzie to kupią. A na koniec, jak to stwierdzili bracia „świętować”. Bo tak to wygląda. Ale jeszcze bardziej festiwal ten jest dla przebrzmiałych gwiazd, które lata temu zaczynały na deskach amfiteatru. Zespołów, które święciły swoje triumfy w latach 70. i 80. A teraz, trzeba je wspierać. I od paru lat, organizatorzy fundują nam co raz to nowe X-lecia zespołów, festiwalu i Bóg wie czego jeszcze. Skutkiem tego, ja nie muszę patrzeć w program, by wiedzieć kto i co zagra: Budka Suflera, Maryla Rodowicz, Bajm, Ostrowska, Perfect. I tak dalej. Ja wiem, że to uznane firmy, ale ile można. W sumie ja rozumiem, że przyjeżdża taki zespół do Opola, zaśpiewa hity, publika tańczy i śpiewa. I artyście samoocena wzrasta.

Na koniec słowo o premierach opolskich. Zauważyłem, że od paru lat tą cześć konkursu wygrywa zazwyczaj nie najlepsza piosenka, tylko najlepiej promowany artysta. Smutne.

Wszystko doskonale, jedno małe "ale"...


Nie mam zamiaru mierzyć się z legendą festiwalu. Tu naprawdę zaczynały przyszłe gwiazdy polskiej estrady. Chociaż to były rzadkie perełki Oglądając kroniki z poszczególnych edycji Opola, ciśnie mi się na usta jedno: wieś tańczy i śpiewa. Cepelia, jednym słowem. Może tak miało kiedyś być. Oderwanie się od przykrej rzeczywistości. Czasy się zmieniły, festiwal w Opolu nie. I myślę, że to jest właśnie główny problem.

Czytaj też komentarz Marka Ciesielczyka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Ojj, Piotruś, Piotruś... Bez przesady.

A ja Panasa będę bronić. Od 10 lat chodzę na koncerty Lady Pank i jakoś nigdy mnie nie zdemoralizowano, nie skrzywdzono i nie obrażono. A ta afera z pannicą z Pruszcza, to sztuczny wytwór mediów.

Z Panasa taki przestępca, jak z Faktu gazeta wysokich lotów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotrze alkoholicy, raczej;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

zgadzam się zasadniczo z oceną autora. I ja miałam poczuciem żenady ogladając 1 dzień festiwalu. Te zawodzenia Panasewicza, jakiś masakryczny patos brrr
Do tego wydaje mi się, że festiwal ten, kiedyś świeto polskiej piosenki, dziś jest tragicznie niedoinwestowany przez tvp. Dziś to nie ta telewizja rozdaje karty w rozrywce;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.06.2007 16:09

TVP i jej produkcje w tym Opole od dawna są dnem od dawna. A to dlatego, że nie było jeszcze takiej opcji politycznej, która by sprywatyzowała tego molocha i przekształciła w porządną firmę. Do tej pory to łachmańska spółdzielnia

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.06.2007 15:01

Nie wiem jak wcześniejsze, ale tegoroczne Opole to totalny badziew. Zarówno prowadzący, jak i artyści, śpiewanie coverów, brak ciekawej scenografii, słaba oprawa graficzna i operatorska... Festiwal opolski nie sięga nawet do stóp polsatowskim TOPtrendom w Sopocie. Niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.