Facebook Google+ Twitter

Więzień własnego nie(pokoju)

Każdy z nas ma czasem ochotę podejrzeć, co dzieje się w domu obok. Jedni to robią, inni nie; uśpiona ludzka ciekawość jest czasem silniejsza od rozsądku.

Początkiem dosyć trywialnym, niczym z tradycyjnego melodramatu, reżyser D.J Caruso ( współautor min. Tajemnic Smallville i Anioła Ciemności) zdaje się grać na cierpliwości widza „Niepokoju”. Jednak każdy, kto dotrwał do chociażby trzeciej sceny filmu, wie, że było warto. Chociaż pomysł na umiejscowienie akcji jest z lekka błahy, (większość scen dzieje się w domu), to właśnie aura owego domu dodaje emocji całej fabule.

Po tragicznej śmierci ojca, Kale (Shia LaBeouf) nie potrafi sobie poradzić z codziennymi problemami. Agresja, która kumuluje się w chłopaku, powoduje, iż zdenerwowany Kale uderza nauczyciela. Jako że wybryk ten nie był odosobniony, Kale zostaje skazany na trzymiesięczny areszt domowy. Znudzony, odcięty od wirtualnego i rzeczywistego świata, Kale znajduje hobby, które sprawia mu początkowo bardzo wiele przyjemności. Podgląda i nagrywa życie swoich sąsiadów.

Jego zainteresowanie budzi zwłaszcza nowa sąsiadka - Ashley (Sarah Reomer), która wprowadza się do domu obok. Przypadek sprawia, że dziewczyna spostrzega, iż jest obserwowana i od tej pory już razem z Kalem oddaje się szpiegowskiej pasji. Pewnej nocy, podczas codziennych obserwacji, młodzi odkrywają, że jeden z sąsiadów – pan Turner (David Morse) w dziwny sposób pozbywa się dziewczyn, które go odwiedzają. Podejrzewają, że ów sąsiad jest seryjnym mordercą. Przypuszczenia Kala i Ashley pobudzają dodatkowo informacje telewizyjne, z których dowiadują się o zaginięciach kobiet. Pewni swego, postanawiają zgromadzić dowody, które pozwolą im pogrążyć Turnera, który upatrzył już sobie kolejną ofiarę…

Thriller „Niepokój”, potrafi utrzymać widza w napięciu a przewrotna akacja sprawia, że chwilami mamy wątpliwości, czy rzekome morderstwa nie są tylko wytworami wyobraźni nastolatków lub naszych własnych. Mieszanina zabawnych sytuacji i scen grozy powoduje, że śmiech połączony z wielkim skupieniem i niedowierzaniem nie pozwalają oderwać się od ekranu nawet na chwilę. Minusem jest, niestety, muzyka Geoffa Zanelli, która nie do końca wpasowuje się w akcję filmu, a dodatkowo jest tylko namiastką tego, co powinien zaprezentować kultowy thriller. Gusta są jednak różne, a jeśli brak komuś wrażeń i adrenaliny, „Niepokój” gwarantuje jedno i drugie, w chwilami nieco romantycznym i zabawnym wydaniu.




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.