
Od 2008 roku prokuratura prowadziła śledztwo "w sprawie przekroczenia uprawnień"

przez funkcjonariuszy państwowych. Jak podaje
Gazeta, teraz chce też postawić politykom SLD niezwykle ciężki zarzut udziału w zbrodniach wojennych.
Prowadzący śledztwo, prok. Jerzy Mierzewski odmawia komentarza. Mówi tylko: - Śledztwo w całości jest tajne.
Według
Gazety Wyborczej, śledczy zebrali dowody, które chcą przesłać marszałkowi Sejmu. Gdy marszałek Sejmu otrzyma je od prokuratora, przekaże komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. Dopiero, gdy ona zgodzi się z wnioskami prokuratury - zajmie się nimi cały Sejm. Tak więc, do ewentualnej rozprawy przed Trybunałem daleka droga.
Trybunał Stanu sądzi urzędników w stopniu co najmniej ministra za przestępstwa popełnione podczas urzędowania. Dlatego wniosek do marszałka może dotyczyć tylko trzech osób, które rządziły w latach 2001-2005 - byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego premiera Leszka Millera i byłego szefa MSWiA Krzysztofa Janika.
- Współpraca z amerykańskim wywiadem była. I stąd te loty CIA do Szyman. Więzień nie było - zapewnia
Wyborczą były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dodaje również, że prokuratura go nie przesłuchiwała.
Leszek Miller na wszystkie pytania odpowiada: "Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia". Wcześniej stanowczo zaprzeczał, że w Polsce było tajne więzienie CIA.
- Byłbym zdziwiony wnioskiem do Trybunału - tłumaczy Krzysztof Janik. - Polski rząd miał prawo podpisać z amerykańskim umowę w sprawie wspólnej walki z terroryzmem. O ile wiem, nasz rząd nie miał pojęcia, co Amerykanie robią z więźniami, a na pewno nie - że poddają ich torturom.
Więzienia CIA miały działać w Polsce i kilku innych krajach w latach 2002-05. Po publikacji w "Washington Post" jesienią 2005 komisja śledcza Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy orzekła, że tajne więzienia były w Rumunii, na Litwie i w Polsce, a przetrzymywano w nich schwytanych w Afganistanie terrorystów.