Facebook Google+ Twitter

Więzienie dla wydawcy Playboya w Indonezji

Indonezyjski Playboy doczekał się w swoim krótkim żywocie dwóch numerów i, o ironio, na dwa lata więzienia skazano jego wydawcę E. Arnada. Jeżeli zgłosi się on na policję, będzie to spektakularny wyrok na wolność słowa w mediach.

Okładka pierwszego numeru playboya w Indonezji / Fot. Piotr ŚmieszekWydawca indonezyjskiej edycji drukowanego na całym świecie Playboya najprawdopodobniej trafi do więzienia. Takie informacje podały dzisiaj stołeczne dzienniki "Jakarta post" i "Jakarta globe". Stanie się tak w myśl zasądzonego (w sierpniu br.) przez sąd w Dżakarcie wyroku skazującego na dwa lata odosobnienia, wydawcę periodyku - Erwina Arnada.

Sprawa wniesiona została do sądu pierwszej instancji już w roku 2007, przez skrajnie muzułmańskie ugrupowanie Front Obrońców Islamu (FPI). Powodem tak surowego wymiaru kary jest fakt, iż zdaniem sędziego, Arnada będąc odpowiedzialnym za wydawnictwo, publikował w nim treści pornograficzne niezgodne z panującymi w Indonezji wartościami religijnymi.

W trakcie ogłaszania wyroku E. Arnada nie było na sali sądowej, stąd też osadzenie go w więzieniu po rozprawie okazało się niemożliwe. Również przez ostatnie dwa miesiące, aż do dnia dzisiejszego skazany E.Arnada był fizycznie nie osiągalny, czym ponownie naraził się ekstremistom z Frontu Obrońców Islamu, którzy wystosowali za nim swój własny "list gończy".
Wezwali w nim członków FPI do poszukiwania Arnady określonego mianem „Moralnego Terrorysty” na własną rękę, a po złapaniu oddania go w ręce wymiaru sprawiedliwości.

W końcu wydawca sam „ujawnił” się w cyberprzestrzeni i zadeklarował w mediach elektronicznych chęć dobrowolnego ujawnienia się i poddania karze już w nadchodzący weekend. Ta deklaracja spowodowała odstąpienie sądu od dalszych procedur poszukiwania byłego wydawcy, nieistniejącego już w Indonezji miesięcznika.

Playboy miał na archipelagu krótką historię, bo zaraz po ukazaniu się, będącej wielkim hitem pierwszej edycji, został on zbombardowany dosłownie i w przenośni przez skrajnych islamistów z pod znaku FPI. Złożyli oni wspomniany pozew sądowy, stanowczo domagający się zakazania wydawania periodyku oraz natychmiastowego osadzenia Arnady w więzieniu, jak również zaatakowali fizycznie biura Playboya w Dżakarcie. Sąd pierwszej instancji w 2007 roku odrzucił jednak ten wniosek uznając, że treści lokalnego Playboya nie są pornografią i nie odbiegają niczym od innych podobnych wydawnictw i czasopism na krajowym rynku prasowym.

FPI nie dało jednak za wygraną i mimo zniknięcia miesięcznika z półek sklepowych, odwoływało się od tego werdyktu do sądu wyższej instancji. Działania Frontu okazały się skuteczne i doprowadziły w sierpniu tego roku, do zmiany pierwszego orzeczenia sądowego. Na posiedzeniu niejawnym Sąd Najwyższy w stolicy kraju skazał wydawcę na dwa lata pozbawienia wolności. Od tego czasu do dzisiaj trwały dwie równoległe akcje poszukiwawcze. Akcja legalnego poszukiwania wydawcy, prowadzona przez organa ścigania do tego upoważnione oraz samozwańcze łowy prowadzone przez FPI. Jeżeli Arnada dotrzyma słowa i zgłosi się do prokuratora, spędzi następne dwa lata w więzieniu.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Bo cały Zachód jest be...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że jakby tam tylko takie króliczki link zawędrowały, to byłby nie lada problem

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawa jestem jak wyglądały te zdjęcia... pewnie umywały się do naszych, ale co kraj to obyczaj...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.