Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

56223 miejsce

Więzienny dziennik J. Fescha i nieprawdopodobna przemiana

Nie tak to miało wyglądać, a jednak stało się. Nie taki miał być finał, a nie obeszło się bez trupa. Młody Jacques dokonał zbrodni, został skazany na śmierć, ale wiedział, że kres ziemskiego życia to jeszcze nie koniec

 / Fot. Wydawnictwo PROMIC"Za pięć godzin zobaczę Jezusa". Młody chłopak, który był w kwiecie wieku schodzi nagle na złą drogę. Potrzebne było trochę pieniędzy... no i tak naprawdę nie miał zginąć człowiek. To miało być tylko straszenie, sprzedawca dałby jakąś sumkę, towarzystwo rozbiegłoby się po kątach i na tym cała akcja by się skończyła. Stało się inaczej. Zginął niewinny człowiek, a Jacques trafił do więzienia, gdzie czekała go kara śmierci. Właściwie to nie można było liczyć na nagłe ułaskawienie, bowiem dowody były jasne. W ludzkich oczach, w ich osądach, chłopak był już skończony, ale jego Stwórca nim nie pogardził (i właśnie o tej drodze do Boga opowiada książka).

Chłopak, przebywając w więzieniu rozumie swój błąd, żałuje dawnych czynów, ale też wie o czekającej go karze. Nawraca się, przechodzi przemianę, a jako zadośćuczynienie swych grzechów postanawia pisać dziennik, który ma być ofiarowany kilkuletniej córce - Weronice, która niedługo straci ojca. Właśnie te zapiski są oddane w ręce czytelnika. Ostatecznie trzymamy w rękach lekturę bolesną, poruszającą trudną i nasyconą szczerością tematykę, a przy okazji na własne oczy widzimy wnętrze ludzkiej duszy, której krzyk został przelany na papier.

Zapiski Jacquesa są głębokie i ocierają się o kwestie wiary, bezgranicznego zaufania Stwórcy z punktu widzenia skazanego na śmierć więźnia. W książce porusza postawa Fescha: wie, że za kilka dni umrze, w więzieniu nie mówi się o niczym innym, a mimo to skazany jest pogodzony ze światem i nadchodzącą śmiercią, nie popada w panikę i cała ta sytuacja nie przeszkadza mu w pełnym zawierzeniu się Jezusowi, bezgranicznemu zaufaniu Bogu, modlitwie, a także codziennemu odczytywaniu Mszy. Jacques w więzieniu miał okazję wiele czytać i pomogło mu to w obraniu za swą przewodniczkę duchową św. Teresę od Dzieciątka Jezus, której pisma poznawał i wypraktykowywał.

Dziennik Fescha nie jest jedynie zapiskami do najbliższych. Owszem, nie brakuje w nim prywatności, opisu więziennego życia, czy też słów do najukochańszej córeczki, ale to wszystko jest tylko tłem do prawdziwej treści, którą stanowią kwestie religii, osobistego kontaktu z Bogiem, postów i modlitwy, Miłości Bożej, zaufania i głęboko przeżywanej relacji ze Stwórcą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

czytam
  • czytam
  • 13.09.2012 10:59

Czytałam ten dziennik jakiś czas temu, książka otwiera oczy i uczy pokory. Pokazuje, jak człowiek potrafi znaleźć się w najtrudniejszej sytuacji i się nie załamać. Świetna odskocznia w dzisiejszych czasach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.