Facebook Google+ Twitter

Wigilia 1961 roku w Wołominie

Moja przyjaciółka Wanda na gwiazdkę dostała lalkę z Kanady. Prezent wywołał sensację na podwórku.

Wanda w okresie dzieciństwa w latach 70. / Fot. Marek KraussW Wigilię mama Wandy obchodziła imieniny. Cały dzień przychodzili do niej goście z życzeniami. Przy okazji zostawiali choinkowy prezent dla Wandy. Góra prezentów urosła pod sufit. Jeden podarek był szczególny - pochodził z Kanady. Zagraniczną paczkę można było rozpoznać po zapachu kakao jaki się z niej wydobywał. W środku była lalka.

Zabawka była bardzo ładna, zrobiona z gumy z blond loczkami spiętymi spinkami, które wyglądały jak broszki. Miała też ruchome powieki z trzepoczącymi rzęsami. Korpus zrobiony był z cienkiej gumy, w środku wypchana była mieloną gąbką. Lalka była ubrana w wizytową wiśniową suknię z tafty w angielskim stylu. Pantofle i płaszcz miała z aksamitu. Na głowie miała kapelusz, a w ręku torebkę. W komplecie lalka miała także koszulę nocną i bieliznę na zmianę. Dzieki temu, że zabawka miała ruchome rączki i nóżki, można ją było rozbierać i ubierać.

Każda dziewczynka na podwórku chciała się kolegować z Wandą, gdy się okazało, że ma ona taką fajną lalkę. Wszystkie chciały się ją pobawić. Lalka przechodziła z rąk do rąk. Z każdym dotykiem zaczynała pękać i niszczeć. Mama Wandy próbowała ją ratować, ale bez skutku. Smutny był koniec zabawki.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Powróciłem do swojej wigilii 1961

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podoba mi się tekst :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.