Pozycja materiału w rankingach:
Ponad 70 warszawskich bezdomnych i ubogich spotkało się tej niedzieli w kościele Wszystkich Świętych przy świątecznym stole. Spotkanie zorganizowała Wspólnota Sant'Egidio.
Święta są dla wielu ludzi czasem rodzinnego ciepła, szczęścia i last but not least, dobrego jedzenia. Jest to czas, którego oczekujemy z niecierpliwością. Są jednak i tacy, dla których właśnie z tego powodu jest to czas największego cierpienia i smutku. To ludzie bezdomni, zapomniani i opuszczeni, którzy nie mają gdzie się ogrzać, z kim świętować i co jeść - czyli tacy, których sytuacja przypomina sytuację Maryi i Józefa ponad 2000 lat temu.
Jak to w wigilię, tego wieczoru zresztą nie zabrakło niczego. Była wspólna modlitwa, były przebojowo wykonane kolędy i dzielenie się opłatkiem. No i potrawy, tradycyjnie wigilijne, które, jak cały wieczór, były efektem ogromnej pracy i poświęcenia członków wspólnoty, ich przyjaciół i rodzin. Wielu z nich sami przygotowywali olbrzymie ilości jedzenia, inni zamienili się w "żebraków dla żebraków", chodząc od restauracji do restauracji i prosząc o pomoc. Dzięki temu wszyscy mieli okazje najeść się do syta, a było czym: gorącym barszczem, smakowitymi pierogami, smażonym karpiem i innymi przysmakami. Nie zabrakło też prezentów: każdy gość dostał obfitą paczkę z jakimś drobiazgiem: jednemu trafiła się czapka, drugiemu szalik, innemu ciepły sweter. Ale najlepsza była atmosfera, prawdziwie świąteczna i prawie rodzinna. Niejednemu i niejednej tego wieczoru pociekły łzy, zaś kolędom, życzeniom i podziękowaniom nie było końca.Zobacz także:
Artykuły
(47)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.32)
Wiek: 24 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Samozwańczy ekspert ds. sportu, spraw zagranicznych i religii
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Stefan Kap 22.12.2010 10:42
Takie imprezy zawsze poniżają tych, dla których są organizowane. Byłoby lepiej, gdyby na chleb i ciepły kąt mogli zarobić.
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +669)