Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

120601 miejsce

Wigilia dla bezdomnych z warszawskiego Sant'Egidio

Ponad 70 warszawskich bezdomnych i ubogich spotkało się tej niedzieli w kościele Wszystkich Świętych przy świątecznym stole. Spotkanie zorganizowała Wspólnota Sant'Egidio.

Wigilia z Sant'Egidio / Fot. Adam RostkowskiŚwięta są dla wielu ludzi czasem rodzinnego ciepła, szczęścia i last but not least, dobrego jedzenia. Jest to czas, którego oczekujemy z niecierpliwością. Są jednak i tacy, dla których właśnie z tego powodu jest to czas największego cierpienia i smutku. To ludzie bezdomni, zapomniani i opuszczeni, którzy nie mają gdzie się ogrzać, z kim świętować i co jeść - czyli tacy, których sytuacja przypomina sytuację Maryi i Józefa ponad 2000 lat temu.

Z myślą o takich właśnie ludziach warszawska Wspólnota Sant'Egidio (św. Idziego) już po raz drugi zorganizowała spotkanie świąteczne dla ubogich. W podziemiach największego kościoła w Warszawie, parafii Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim, przy suto zastawionych stołach pojawiły się aż 72 osoby. Wielu z nich to starzy przyjaciele wspólnoty. Starzy, bo Sant'Egidio zna niektórych z nich już od dwóch lat, od kiedy zaczęła chodzić na Dworzec Centralny, spotykając się z nimi przy kanapkach i ciepłej herbacie.

Tym razem było też mnóstwo osób, które z Sant'Egidio spotkały się po raz pierwszy i nie dostały osobistych zaproszeń na wspólną kolację. Fakt, że dla wszystkich nich starczyło miejsc (i prezentów) można śmiało zaliczyć do kategorii cudów. Ale przecież cuda, szczególnie w święta, się zdarzają.

Na spotkaniu nie mogło zabraknąć opłatka / Fot. Adam RostkowskiJak to w wigilię, tego wieczoru zresztą nie zabrakło niczego. Była wspólna modlitwa, były przebojowo wykonane kolędy i dzielenie się opłatkiem. No i potrawy, tradycyjnie wigilijne, które, jak cały wieczór, były efektem ogromnej pracy i poświęcenia członków wspólnoty, ich przyjaciół i rodzin. Wielu z nich sami przygotowywali olbrzymie ilości jedzenia, inni zamienili się w "żebraków dla żebraków", chodząc od restauracji do restauracji i prosząc o pomoc. Dzięki temu wszyscy mieli okazje najeść się do syta, a było czym: gorącym barszczem, smakowitymi pierogami, smażonym karpiem i innymi przysmakami. Nie zabrakło też prezentów: każdy gość dostał obfitą paczkę z jakimś drobiazgiem: jednemu trafiła się czapka, drugiemu szalik, innemu ciepły sweter. Ale najlepsza była atmosfera, prawdziwie świąteczna i prawie rodzinna. Niejednemu i niejednej tego wieczoru pociekły łzy, zaś kolędom, życzeniom i podziękowaniom nie było końca.

I mimo że wielu z gości z atmosfery tej musiało wrócić na chłód i śnieg, to dobre wspomnienia i radość w sercu pozostaną, miejmy nadzieję, na długo. Zaś my, świętując narodziny Jezusa, który na świat przyszedł w ubóstwie, także powinniśmy pamiętać o tych najbardziej potrzebujących i opuszczonych, dla których brakuje miejsca w naszym mieście.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Stefan Kap
  • Stefan Kap
  • 22.12.2010 10:42

Takie imprezy zawsze poniżają tych, dla których są organizowane. Byłoby lepiej, gdyby na chleb i ciepły kąt mogli zarobić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.