Wschodnia kutia na trwałe zagościła w świadomości każdego Polaka. Kojarzy się z Bożym Narodzeniem -
tak jak choinka i opłatek. A jak wygląda tradycyjna śląska wigilia?
Śląska kuchnia kojarzy się przede wszystkim z „modrą” kapustą, kluskami i roladami. Tymczasem w wigilijny wieczór na tradycyjnej śląskiej wieczerzy pojawią się zupełnie inne potrawy niż w pozostałych rejonach Polski. Choć na stoły na masową skalę wkradają się barszcz z uszkami, pierogi czy ryba po grecku, stałe miejsce mają na nich również makówki, moczka czy zupa rybna.
Mak, wszędzie mak…
Przyrządzenie makówek jest bardzo proste. Wystarczy mieć bakalie, wiórki kokosowe, bułkę, mleko, no i oczywiście – jak sama nazwa wskazuje – mak. Orzechy włoskie, skórkę pomarańczy, daktyle trzeba drobno pokroić. Miesza się je z kokosem, rodzynkami i zmielonym makiem. Wszystko podlewa się mlekiem… Tak przygotowaną masę przekładamy w ozdobnej misce (najlepiej przezroczystej, wtedy widać czarno-biały przekładaniec) z pokrojoną w plastry bułką, którą wcześniej zamoczyliśmy w osłodzonym mleku. Po schłodzeniu deser jest gotowy do podania. Można go jeść na zimno lub polać gorącym mlekiem.
Smakuje lepiej niż wygląda…
Kolejnym bożonarodzeniowym przysmakiem jest moczka. Jej przyrządzenie to już „wyższa szkoła jazdy”. Już kilka dni przed świętami w śląskich domu pojawiają się wielkie gary, do których co jakiś czas wrzucane są kolejne składniki. Piernik, suszone owoce, masa bakalii… Wszystko to po kilku godzinach duszenia na wolnym ogniu tworzy wyjątkowy, znany tylko na Śląsku smak.
Odeszła do lamusa
Słodkie przysmaki znają wszyscy Ślązacy, zupę „konopiotkę” próbowali już tylko nieliczni. Powodów jest kilka. Jedni mówią, że jej przyrządzenie było bardzo czasochłonne. Inni – w tym moja mama - wprost twierdzą, że nie robią jej, bo po prostu była… niedobra. Być może dlatego nikt ze znajomych nie był w stanie podać przepisu na ten specjał.
Niezależnie co masz na stole, życzę smacznego. A po świętach – wytrwania w zrzucaniu kilogramów. W końcu w każdym regionie Polski reguła jest taka sama – im więcej przysmaków, tym lepiej…