Pozycja materiału w rankingach:

Jesteśmy okrutni, choć czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy!
22 grudnia kupiłam karpia, poprosiłam o uśmiercenie go na miejscu. Dostał, biedny obuchem (czyt. pałką) w pacynę (czyt. głowę). W domu położyłam biednego w zlewie kuchennym. Żeby go sparzyć przed "operacją", polałam go wrzątkiem i doznałam szoku (prawie zawał)! Denat zaczął się rzucać na wszystkie strony i w końcu wyskoczył na podłogę.Zobacz także:
Artykuły
(12)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.45)
Wiek: 43 | Miejscowość: Koniecpol | Kraj: Polska
O mnie: Mam poczucie sprawiedliwości,co nie wszystkim się podoba.Uwielbiam czytać(wszystko,z wyjątkiem romansów itp.).Nigdy się nie nudzę.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marzena Marcinkowska 16.01.2012 12:14
Niestety, nie mieszkam sama...i muszę się podporządkować.
silvana 15.01.2012 12:24
aha, karp na wigilię to nie obowiązek...u nas od lat go nie ma i nie uważam, by Bóg się na to obraził...płytkość Pani myślenia powala...
silvana 15.01.2012 12:22
Jeśli wbrew swojej woli należy Pani do Kościoła Katolickiego, to niech się z niego Pani wypisze i przestanie jęczeć...KK jest winne cierpieniom jakie Pani zadała owemu karpiowi, czy cu? Hipokryzja w czystej formie...