Facebook Google+ Twitter

Wikileaks.org. Tajemnice polskiej misji w Iraku

Jako pierwsi w Polsce publikujemy fragmenty poufnych raportów amerykańskiej armii, ujawnionych przez serwis Wikileaks.org, które rzucają nowe światło na działania polskich żołnierzy w czasie misji stabilizacyjnej w Iraku.

 / Fot. TO, Wikileaks.orgW miniony piątek byliśmy świadkami największego w historii przecieku poufnych dokumentów wojskowych. Wikileaks.org opublikowała 391 832 raporty dotyczące różnego rodzaju zdarzeń z udziałem żołnierzy sił koalicji międzynarodowej, operujących na terenie Iraku od 2003 roku. Wśród blisko 400 tys. poufnych ujawnionych materiałów znaleźć można wiele ciekawych dokumentów na temat aktywności także polskich żołnierzy.

Wikileaks ujawnia dyplomatyczne raporty urzędników USA. 28 listopada 2010

Dzięki bezprecedensowemu w dziejach wojskowości przeciekowi dowiadujemy się o wydarzeniach, o których do tej pory nikt głośno nie mówił. Wierząc zapewnieniom Wikileaks.org oraz ujawnionym dokumentom, wszystkie opisane poniżej fakty, nigdy wcześniej nie były przedstawiane opinii publicznej.

Strzelając do "swoich"

W trakcie działań wojennych, żołnierze naturalnie narażeni są na duży stres. Stres oraz ogromne napięcie często skutkować mogą poważnymi błędami. Do takich błędów zapewne zalicza się, wkalkulowana do jakiegoś stopnia w cenę wojny, wymiana ognia pomiędzy sojuszniczymi stronami konfliktu. Do tzw. przyjacielskiej wymiany ognia z udziałem polskich żołnierzy doszło w Iraku przynajmniej kilka razy.

Polski punkt kontrolny na irackiej drodze. / Fot. Tech. Sgt. Dawn M. Price/public domainW raporcie z dnia 11 kwietnia 2004 roku czytamy: "O godz. xxx polski punkt kontroli ruchu zaobserwował szybko zbliżającą się grupę pojazdów (5 pojazdów) i oddał strzały ostrzegawcze. Pojazdy nie odpowiedziały i punkt kontroli ruchu wystrzelił w ich stronę. Pojazdy odpowiedziały ogniem i uciekły w przeciwnym kierunku. Gdy zawracały, punkt kontroli ruchu rozpoznał w nich wozy HMMWV żandarmerii wojskowej i wstrzymał ogień. Patrol żandarmerii wojskowej wrócił do bazy (Karbala), gdzie potwierdzono "Blue On Blue" [przyjacielska wymiana ognia - przyp. aut.]. Po przybyciu do bazy jeden ranny żołnierz sił koalicyjnych został poddany terapii."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

pawel lesiak
  • pawel lesiak
  • 14.01.2011 17:20

Enigma: 11 września - największe klamstwo 21wieku. wpiszcie sobie to w you tube i zadajcie sobie pytanie po co tam polskie wojska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprzęt pewnie był, ale chodziło o brak ujednolicenia systemu łączności, o co w przypadku koalicji kilkudziesięciu państw nie trudno. Nie powinno to jednak stanowić dla koalicjantów usprawiedliwienia, gdyż takie rzeczy powinny zostać załatwione jeszcze przed rozpoczęciem misji i ewentualnie aktualizowane już w trakcie misji. Przy pomocy telefonów komórkowych raczej trudno jest prowadzić działania zbrojne. Oczywiście z dokumentów ostatecznie nie wynika co było dokładną przyczyną zaniedbań komunikacyjnych - był to albo sprzęt, albo zawinił tzw. czynnik ludzki, czyli po prostu komuś się nie chciało...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gipson
  • Gipson
  • 21.12.2010 12:11

a to w tych samochodach patrolowych to nie krótkofalówek, albo k-a telefonu?

Komentarz został ukrytyrozwiń
p_ineska
  • p_ineska
  • 30.11.2010 14:29

"Blue On Blue" (przyjacielska wymiana ognia) -nieźle to sobie wymyślili. Ale najbardziej wstrząsający fakt to chyba to, że nie mieli łączności (Amerykanie?! -niby taka potęga). I dziwić się teraz dlaczego dowódcy w naszym wojsku podali się do dymisji dopiero po ujawnieniu przez media faktu o stanie w polskiej armii. /Wcześniej ktoś by im zakazał/

Komentarz został ukrytyrozwiń
Grzegorz Janyga
  • Grzegorz Janyga
  • 27.11.2010 12:31

ale mają wyposarzenie normalnie muj stary ma lepsze

Komentarz został ukrytyrozwiń
Stefan Kap
  • Stefan Kap
  • 26.10.2010 10:51

Rzygać się chce, jak się to czyta. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że są przekonani, iż robią coś dobrego dla nas wszystkich. Ba nawet nastawiają pierś pod medale i niestety je dostają. Takie są rezultaty tego, gdy jedni chcą panować nad innymi w przekonaniu, że będzie im lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy nie mają sensu? Strategi obrana przez USA (zakładająca m.in. inwazję Afganistanu i Iraku) była przemyślana. Bush i jego doradcy, wojskowi, analitycy, eksperci, taktycy i stratedzy dokładnie wiedzieli co robią. Stany swoją politykę zagraniczną planują na długie lata, tylko w takich krajach jak Polska, Wietnam, czy Malediwy działa się z dnia na dzień. USA w tym wypadku pomyślało za nas. W wojnie nie chodzi w sumie o terroryzm, ropę czy wpływy, ale o ograniczenie wpływów islamskich fundamentalistów. Następny jest Iran, co jest już tylko kwestią czasu. Potem przyjdzie czas na państewka bliskowschodnie, w czym pomoże silna armia izraelska. Problem - w dłuższej perspektywie czasu - stanowić może natomiast, bardzo podatna na różnego rodzaju radykalizm, Afryka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lepiej żeby żołnierze trenowali w warunkach poligonowych i musieli jak najrzadziej brać udział i ginąć w działaniach, które nie mają najmniejszego sensu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
elew
  • elew
  • 25.10.2010 20:30

trenujemy w prawdziwych warunkach wojennych. nie da sie tego wycwiczyc na zadnym poligonie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale jesteśmy w Afganie, w którym interwencja jest równie pozbawiona sensu, jak ta w Iraku. Nie da się zmienić świata i ludzi siłą, bo pogarsza się tylko sytuację. Można to porównać do niszczenia przez człowieka środowiska naturalnego. Wchodzenie do lasów z piłami mechanicznymi nie przynosi nic dobrego nawet, jeśli posadzi się później nowe drzewa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.