Facebook Google+ Twitter

Wikipedii brakuje pieniędzy. Czy zniknie z internetu?

- W tym momencie Wikipedia ma finansowe środki na utrzymanie swoich serwerów przez około 3 do 4 miesięcy. Jeśli nie znajdziemy dodatkowych funduszy, to możliwie, że Wikipedia może zniknąć - powiedziała dziś podczas swojego wystąpienia na konferencji Lift07 - Florence Devouard - prezes Fundacji Wikipedia. W sieci zawrzało.

Informacje o wypowiedzi Devouard podał na swoim blogu Via Vitalis - Philippe Mottaz - producent, pisarz i boger. Czy Wikipedia - najpopularniejsza na świecie encyklopedia – może w najbliższym czasie zniknąć z internetu? Raczej nie, ale faktem jest, że utrzymywana z dotacji internautów Fundacja Wikipedia ma problemy z pozyskaniem środków na utrzymanie serwerów. Rocznie na ten cel potrzeba około 4-5 mln dolarów, a obecnie na koncie Fundacji jest nieco ponad 1 mln dolarów. Jaki jest stan konta fundacji oraz kto ją finansuje, każdy może sprawdzić .

Blogerzy są sceptyczni co do zniknięcia Wikipedii. W komentarzach podkreśla się, że sama nazwa encyklopedii, jej adres internetowy, gdyby go wycenić, wart jest kilka miliardów dolarów. Z pewnością każdy internetowy biznes na świecie, którego byłoby na to stać, kupiłby prawa do Wikipedii. Pierwszy z pewnością byłby Google. Strona Wikipedii znajduje się według Alexa (serwis, który poprzez specjalny program instalowany w przeglądarkach internetowych analizuje ruch w internecie) na 12. miejscu w rankingu popularności na świecie.

Najprawdopodobniej wypowiedź Devouard to swoisty apel do internautów o dotacje. Zresztą błyskawicznie na pogłoski o możliwych kłopotach Wikipedii zareagowała Sandy Ordonez, rzecznik prasowa Fundacji.
- Wypowiedź pani Devouard została wyrwana z kontekstu - powiedziała Ordonez w rozmowie z blogerem Nickiem Carrem. - Wikipedia nie będzie zamknięta w najbliższym czasie. Pani Devouard chciała tylko w ten sposób zaapelować o fundusze dla Fundacji, podobnie jak robi to wiele organizacji non profit - dodała Ordonez.

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (23):

Sortuj komentarze:

@SMS - *Od kilku miesięcy nic nie robisz tylko tropisz przecinki i błędy ortograficzne. Denerwujesz się jak ktoś Ci dobrze radzi* - słabiutko czytujesz moje teksty. Tylko tropię? To tak, jakbym ja napisał, że Wy głównie przepisujecie PAP. Ale skoro zacząłeś licytację, co kto robi... Przyjemnie Wam? Przejrzyj losowo moje teksty. Pewnie 5% to wyłącznie uwagi językowe. I to czasami po kilka zdań. W większości od razu przez Was poprawiane. I dzięki temu, jeśli ktoś wchodzi na W24 (choćby przez gogle), to większości błędów nie widzi, bo już ich nie ma. Bardzo rzadko Redakcja dziękuje za zwrócenie uwagi. Czasami Autorzy.
1. Jeśli bierzecie kasę, to nie powinniście być poprawiani przez gratisowego amatora i to parę razy dziennie... W końcu ja jestem po technicznych...
2. Obok poprawek są jednak normalne dyskusje, ale pewnie to Tobie żółć oczy zalewa, skoro nic innego po mojej stronie nie dostrzegasz...
3. Pod PAP-owskimi materiałami czasami nie ma nazwisk autorów lub Waszych inicjałów, co nie jest zgodne z prawem a.
4. Nie wytłumaczono mi - kto popełnia błąd, jeśli jest przepisany z PAP. Autor oryginału czy kopista? A ja, jako czytelnik, chętnie bym chciał się dowiedzieć. A przekazywanie wiedzy to powinność dziennikarza. W końcu dziennikarze bardzo chętnie pokazują wpadki lekarzy, prawników, celników itp. Więc może i trochę samokrytyki, a nie tajemnice...
5. O jakiej żółci piszesz? Szlag mnie trafiał, kiedy w sposób "profesjonalny" wypadały moje teksty. Stąd miałem pytania - a kimże jesteście, aby ludziom teksty wywalać, a z drugiej strony zachęcacie nowych A. do pisania. Jednak odpowiedzi były zabawne (mocz), a nie poważne. A teraz to mnie szlag nie trafia. Teraz dopiero mogę sobie pisać komenty spokojne i bez ryzyka, że ktoś złośliwie (jak DP) wywali mi tekst, bo poprzedniego dnia zdenerwowała się na mnie. Teraz dopiero robię co lubię, bo poprzednio brałem pod uwagę, który to z moderatorów będzie sprawdzał. I dlatego podziwiam niektórych Autorów, że jednak z Wami się przekomarzają, bo prędzej czy później potkną się. W końcu to Autorzy ryzykują utratą przychylności, a nie odwrotnie.
6. Mógłbym (i zacytowałem kiedyś) zrobić listę artykułów, które nie trzymały wysokiego poziomu (także Waszych) i nie wiadomo, dlaczego weszły na wizję. Może kiedyś ktoś przejrzy artykuły i oceni. W końcu będą one w nieskończoność na W24.
7. Jeśli jakiś dziennikarz ze znanej prasy pisze dość lekko o błędach, to tylko sam stawia skalę odpowiedzialności w odniesieniu dla pilotów, saperów, czy lekarzy z jednej strony, a dziennikarzy z drugiej. Dziennikarze mogą się mylić, bo żadnej odpowiedzialności nie ponoszą... Mogę poprawiać dz., a nie potrafię lekarzy, saperów i pilotów. O czym to świadczy?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.02.2007 19:41

Kodeks obyczajowy*.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.02.2007 19:40

Widzę, że dalszy sens tej wymiany zdań jest wątpliwy.
Kodeks etyki dziennikarskie, pkt. 21. "Dziennikarzowi nie wolno wprowadzać odbiorców w błąd przez sugerowanie, podkreślenia i wyolbrzymianie sensacyjnego charakteru wydarzeń, które nie znajdują potwierdzenia w materiale dziennikarskim".

Całość tutaj: http://209.85.129.104/search?q=cache:FfutYJBhx38J:www.pap.com.pl/kodeks/kodeks.doc+dziennikarski+kodeks+obyczajowy&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl

Miłego wieczoru.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.02.2007 19:30

To ciekawe, ale teraz podałeś informacje, których wyraźnie brakuje w tym tekście, a powinny być. Dlatego ten tekst oceniłem krytycznie. Przykro mi, ale Ty jesteś autorem tego tekstu, a ja zaledwie czytelnikiem, który po to czyta tekst, żeby się czegoś dowiedzieć. Ty jako autor wiesz więcej.
Dlaczego nie napisałeś w tekście tego, co napisałeś w komentarzu (mam na myśli ten z 19:06, bo reszta nie ma znaczenia)? Od kilku godzin toczymy dyskusję, a naprawdę rzetelne informacje uzyskałem dopiero teraz i po niegrzecznych komentarzach z Twojej strony. Dlaczego w tekście powołałeś się na blog ("VIa Digitalis", a nie "Via Vitalis"), a nie na tekst "poważnej gazety"? Dlaczego w tekście nie zaznaczyłeś, że o tym pisała poważna prasa i nie np. "Fakt"? Tego mi w tekście zabrakło i dlatego tekst mi się nie podobał. Nie rozumiem tej emocjonalnej reakcji wobec wątpliwości skromnego czytelnika.:-)

Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirnal, dlaczego u Ciebie tyle frustracji? Czy są jakieś momenty, abyś do czegoś lub kogoś podchodził pozytywnie? Coś lub kogoś pochwalił? Czy Twoje życie składa się tylko i wyłącznie z wytykania innym błedów i udowadniania, ze jesteś nieomylny, najlepszy?

Od kilku miesięcy nic nie robisz tylko tropisz przecinki i błędy ortograficzne. Denerwujesz się jak ktoś Ci dobrze radzi, tfu - denerwowałeś się, bo już nie piszesz. O co chodzi? Masz jakiś plan?

Co do błędów: wierz mi, że robią je wszyscy i akurat nasz zespół nie odbiega tu jakoś wyraźnie od normy. W tzw. tradycyjnej prasie też jest masa błędów, chociaż każdy tekst jest czytany 2-3 razy przez profesjonalną korektę. Kilku znanych dziennikarzy to dyslektycy. Kiedyś bodajże Baczyński pisał w "Polityce", że w przeciętnym numerze jest ok. 50 błędów i gdyby nagle czytelnicy nie zwrócili po którymś numerze uwagi na jakiś błąd, to redakcja by pomyślała, że nikt ich nie czyta.
Czytaj, sprawdzaj, wytykaj, ale na litość boską pozbądź się tej żółci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiesz Przemysławie przyznam Ci rację, bo rzeczywiście tracimy czas. Jeśli wypowiedź osoby, która kieruje najpopularniejszym 12 portalem na świecie podczas konferencji (wystąpienie oficjalne) uważasz za wypowiedź "po kilku głębszych", uznajesz tekst co najmniej jednej gazety - i to poważnej - (NetWorld) za informacje niepotwierdzone, niesprawdzone etc. to trudno dyskutować. Miłej lektury informacji prasowych. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@SMA - to, co wolałbym, teraz nie ma żadnego znaczenia, bowiem nie wysyłam na W24 żadnych tekstów i nie będę, zatem nie pisz, że chciałbym, aby leciało wszystko. Już w sposób obywatelski i przyjaźnie polski pozbyliście się faceta od pisania blogów (a nie artykułów) i macie przynajmniej jedno trafienie.
Może po prostu Redakcję czasami oceniam pod kątem popełniania błędów, bo skoro dziesiątki przechodzą przez sito, to pomyślałem, że i w sferze merytorycznej także przelatują usterki, a okazuje się, że podobno nie miałem racji. Zatem - za to przepraszam, natomiast jeśli idzie o byczki to piątki na pewno nie wystawiłbym szanownej Załodze.
Fakt, że ruszyło Ciebie teraz, a przy uwagach o błędach nie reagujesz, oznacza, że przynajmniej przy błędach przyznajesz mi rację. I to mi wystarcza.
Trzeba bylo zareagować na Warxa - specjalnie odczekałem dzień, aby zobaczyć, czy reagujesz, a odpuściłeś, co uznałem, że przyznajesz się do uchybienia. A gdyby nie posty PW i moje, to co?
Teraz rozumiem rozdrażnienie AL. Anetka niesłusznie się go czepia, to jemu nerwy puszczają.
A ceny złotówkowe za bilety? Rzecznik Centralwings powiedziała Wam, że to prawdziwe i rzetelne ceny, a ja Wam podesłałem cennik z Onetu, gdzie akurat była reklama złotówkowej sztuczki. I jaka jest w końcu prawda?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefan, no nie rzucaj się na mnie przy ludziach ;) zażartować sobie nie można... (wiem, kiepski żart) nie wgłębiam się w sprawę, bo recenzje pisze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.02.2007 18:37

Okoliczności wygłaszania słów także są istotne, nie tylko ich treść. Tutaj te okoliczności przemilczano. Naprawdę nie ma różnicy pomiędzy zdaniem wypowiedzianym po kilku głębszych na raucie a oficjalnym komunikatem prasowym? Już sama informacja o tej wypowiedzi ukazała się nieoficjalnie (bo na czyimś blogu), a co dopiero wypowiedź. Dla mnie taka informacja jest niesprawdzona, choćby dlatego, że pochodzi z jednego źródła i to nie była depesza agencji prasowej.
Udowodniłem już zasadniczą różnicę pomiędzy informacją niesprawdzoną a nieprawdziwą. Teraz mam udowodnić brak różnicy między informacją niepotwierdzoną a niesprawdzoną? Mam wrażenie, że tracę czas na takie dyskusje semantyczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Akurat tu wiadomo czy jest zgodne z prawda. Pani prezes powiedziała co powiedziała, co zresztą wiele mediów na świecie podchwyciło. Że nie tak chciała powiedzieć, to już inna sprawa. Co do zniknięcia, to proszę zauważyć, że jest to cytat. Cytat to przytoczenie czyjejś wypowiedzi - w tym wypadku prezes Wikipedii. Rozumiem, że mogła nie wiedzieć co mówi, ale to akurat byłoby zbyt daleko posunięta insynuacja.
Więc ja nie podałem informacji niesprawdzonej. Zresztą w pierwszym poście jest, że to się nadaje do informacji niepotwierdzonych, a nie niesprawdzonych. Zdecyduj się więc do jakich?
Na tej zasadzie jak próbuje bronić swoich racji, to można z każdego tekstu zrobić sensację i informację niesprawdzoną/niepotwierdzoną. Akurat ta informacja jest sprawdzona/potwierdzona, a czy Wikipedia zdobędzie pieniądze czy nie, to już inna sprawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.