Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17624 miejsce

Wiktor Zborowski: Aktor bez teatru nie istnieje

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-04-20 08:03

- Aktor bez teatru nie istnieje i to jest oczywiste. Ja zwykle dorzucam jeszcze, że aktora nie ma bez klasyki teatralnej. Dziś telewizja daje wyłącznie popularność. Granie w tasiemcowych produkcjach jest dla aktorów, zwłaszcza młodych, zabójcze - mówi w wywiadzie Wiktor Zborowski.

Mirosław Majewski: czym jest dla Pana aktorstwo?
Wiktor Zborowski: Tym samym, czym dla lekarza medycyna, pisarza pisarstwo, malarza malarstwo. Rzemiosłem, które doprowadzone do perfekcji może stać się sztuką. Pod warunkiem, że jednocześnie zostanie podjęta ogromna praca intelektualna pozwalająca na odkrycie nowych, nieznanych sobie obszarów działalności i możliwości wykorzystania swojego rzemiosła do eksplorowania ich.

Jak to jest być Wiktorem Zborowskim?
O cholera. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ja całe życie uciekam. Od gównianej sławy, od beznadziejnych wywiadów, od kretyńskiej pracy( przez co zyskałem sobie u różnych nieudaczników opinię lenia) a jednocześnie siedzę w tym. W gównianej sławie, beznadziejnych wywiadach i kretyńskiej pracy. Strasznie gwałtownie unikam lansu, a jednak ciągle ktoś usiłuje mnie na siłę lansować. Nie chcę być gwiazdą i nie jestem (choć mam na piśmie, że jestem!). Od czasu do czasu uwielbiam mój zawód. Ale częściej go nienawidzę. Brzydzę się nim. I on to wie. I odpłaca mi pięknym za nadobne. A życie? Życie jest zupełnie gdzie indziej. Tam gdzie są moje Mazury i mój mazurski dom, tam gdzie jest mój golf i moje związane z nim marzenia, tam gdzie są moje ukochane przybłąkane pieski, Szyszka i Ziutek, tam gdzie są moje córki i żona ( a co, niech jej będzie :)))

Z przeprowadzonego przeze mnie mini sondażu, wynika jednoznacznie, że jest Pan spostrzegany jak aktor wnoszący swoją osobą potężną dawkę pozytywnej energii. Czy mógłby Pan to jakoś skomentować?
To wyłącznie „potęga aktorstwa". W życiu jestem ponurakiem, malkontentem, naturą przedwcześnie zgorzkniałą, wampirem energetycznym, nudziarzem, awanturnikiem, mendą, pesymistą, krnąbrnym malcem i małym krętaczem. Ale jednocześnie jestem wielkim adoratorem talentu innych i wyrażam to całym jestestwem bez zbędnego skrępowania i fałszywego wstydu.

Mając 22 lata zadebiutował Pan w obrazie Romana Wionczka "Padalce". Proszę nam zdradzić, co czuje 22-latek, grając w filmie z doświadczonymi aktorami?
W owym czasie nie czułem nic. Dopiero później, mając okazję partnerować wspaniałym artystom , zrozumiałem, że nigdy nie zbliżę się do ich wielkości. I nie zbliżyłem się! Co do dziś napełnia mnie dziwnym uczuciem niedosytu pomieszanym z satysfakcją spełnionego proroctwa.

A co czuje doświadczony aktor grający z młodymi aktorami, często amatorami, choćby w jednym z ostatnich pańskich filmów "Mała matura 1947"?
Też nie za dużo. Obserwuję ich ze współczuciem, pomieszanym z żalem, że wielu utalentowanych nigdy nie zostanie aktorami a wielu pozbawionych predyspozycji, zostanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.