Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

105 miejsce

„Wilkołak” Adriana Panka pojawi się w kinach w 2018 roku

Trwają zdjęcia do nowego filmu Adriana Panka „Wilkołak”, podejmującego trudny temat z rzeczywistości powojennej. Twórcy zaprezentowali widzom pierwsze zdjęcia.

Bohaterowie filmu / Fot. B. Babiński „To historia o zarażeniu złem. O ludziach, którzy zostali sprowadzeni do roli zwierząt i próbują powrócić do ludzkiej postaci” - mówi Adrian Panek, reżyser i autor scenariusza do filmu.

Akcja filmu rozgrywa się latem 1945 roku. Dla ośmiorga dzieci, wyzwolonych z obozu Gross-Rosen, zostaje utworzony prowizoryczny sierociniec w opuszczonym pałacu wśród lasów. Ich opiekunką staje się dwudziestoletnia Hanka, również była więźniarka. Po okropieństwach obozu bohaterowie powoli odzyskują resztki straconego dzieciństwa, jednak koszmar szybko do nich powraca. W okolicznych lasach krążą obozowe wilczury. Wypuszczone przez esesmanów przed wyzwoleniem Gross-Rosen, wygłodzone i zdziczałe zwierzęta osaczają pałac w poszukiwaniu pożywienia. W przerażonych dzieciach uruchamia się obozowy instynkt przetrwania.

Twórcy filmu „Wilkołak” mają za sobą pierwsze zdjęcia. Ich koniec zaplanowano na listopad 2017 roku. Film pojawi się w  / Fot. Bart Babiński kinach w drugiej połowie roku 2018.

„Wilkołak" przedstawi rzeczywistość powojenną - człowieka na granicy człowieczeństwa i zezwięrzęcenia. Będzie to odwołanie do dobrze znanych obrazów. "Od dziecka wiemy co wydarzyło się w Oświęcimiu; słyszeliśmy o komorach gazowych czy paleniu ludzi w piecach. Edukacja dużo wcześniej opowiada nam o tym, że można zabić człowieka niż o tym skąd bierze się życie. W tym sensie jesteśmy kulturą postholokaustową. Znamy wszystkie te obrazy: druty, pasiaki, ogolone głowy - mówi o swoim filmie reżyser Adrian Panek.

 / Fot. Bart Babiński Film został oparty na faktach. Inspiracją dla autora były wspomnienia powojenne m.in. opowieść o dzieciach, które ocalały z obozu koncentracyjnego i próbują się na nowo „poskładać”, oraz legenda o watahach psów z obozów błąkających się po Dolnym Śląsku po wyzwoleniu więźniów. Jakkolwiek opowieść jest rzeczywista, to celem twórcy jest stworzenie filmu gatunkowego, zahaczającego o horror.

„Zanim napisałem scenariusz „Wilkołaka” sporo przeczytałem na temat tego okresu w historii, natomiast potem o tym wszystkim zapomniałem. Chciałem uciec od historycznego opisu wydarzeń i spróbować ująć je w nawias gatunkowy. Praca nad tym scenariuszem polegała przede wszystkim na puszczeniu wodzy fantazji. Tak naprawdę nie byłoby w filmie atmosfery zagrożenia, gdyby w tym pałacu wylądowali dorośli. Wystarczy porównać rozmiar dziecka z rozmiarem owczarka niemieckiego” - dodaje reżyser.

Twórcę interesuje realizm. „Mojej wyobraźni nie uruchamiają proste nawiązania do klimatów dawnych czasów. Uruchamiają ją  / Fot. Bart Babiński filmy, książki, miejsca, w których byłem czy opowieści innych ludzi. Wydaje mi się, że w historiach z przeszłości jest więcej rzeczywistości i współczesności niż w opowiadaniach spisanych na gorąco i zawierających jakieś „znaki czasu”. Łatwo w ten sposób wpaść w publicystykę. Oczywiście, potrafię sobie wyobrazić film o powrocie do człowieczeństwa dziejący się np. we współczesnej Afryce. Nie mam jednak żadnego wglądu w te realia, dlatego robię film osadzony w kulturze, w której żyję i którą nasiąkam”.

 / Fot. Bart Babiński Adrian Panek uzasadnia wybór bohatera dziecięcego następująco: "Tak naprawdę nie byłoby w filmie atmosfery zagrożenia, gdyby w tym pałacu wylądowali dorośli. Wystarczy porównać rozmiar dziecka z rozmiarem owczarka niemieckiego. Obóz silnie wrył się w psychikę tych małych ludzi. Oni wychodzą z niego z przekonaniem, że w świecie przyrody silniejszy zabija słabszego, więc konfrontacja z psami czyni z nich dzikie plemię, które jest gotowe do walki".

Ważną rolę odegra w obrazie natura. "Inspirowałem się Dolnym Śląskiem - mówi reżyser - który głęboko wrył się w moją wyobraźnię. Wydawało mi się, że to powinien być bardzo piękny film. Przyroda powinna w nim być okrutna, a jednocześnie piękna, bo w niej te dwie rzeczy ściśle się ze sobą splatają. Wiedziałem, że ten film musi być estetycznie wypracowany. Połączenie Dolnego Śląska, tutejszych pałaców i przyrody dało mi zarówno inspirację, jak i pomysł jak to założenie zrealizować".

 / Fot. Łukasz Bąk/fotos Wizualna forma filmu ma wzmocnić jego wymowę. Adrian Panek zdradził sens swego dzieła, zasygnalizowany w tytule: "Wilkołak to człowiek na granicy człowieczeństwa i zezwięrzęcenia. Uważam, że czasy po 1945 roku w Polsce były takie wilcze, „wilkołacze”. Zło zostało sprowadzone do prostych, zwierzęcych odruchów, a ludzie zredukowali całą swoją egzystencję do walki o przeżycie. Z drugiej strony, tytuł „Wilkołak” kojarzy się z czystym horrorem, ale wydaje mi się, że to nie działa na szkodę tego filmu. Podoba mi się, że w mojej osobistej twórczej biografii znajduje się film o Mesjaszu, a teraz dochodzi do niego film o Wilkołaku. Te dwie figury są dwoma końcami myślenia o człowieczeństwie i cieszę się, że teraz podchodzę do tematu z tego drugiego końca. Jesteśmy skazani na swoją zwierzęcą naturę. Tak naprawdę wyrośliśmy z natury, która jest okrutna i sama w sobie przypomina obóz koncentracyjny. Kultura jest zaprzeczeniem tego, że jesteśmy zwierzętami; ona jest budowana w taki sposób, żeby pomóc nam od tego uciec. Raz na jakiś czas zdarzają się takie momenty, kiedy wszystko się rozsypuje. W 1945 roku coś się skończyło, wykasowało się to, kim jesteśmy. Zapomnieliśmy na czym polega człowieczeństwo i trzeba było to odbudować. Dzieci z natury są na początku życiowej drogi, więc filmowa opowieść nabiera w ten sposób walorów opowieści o nowym początku".

W „Wilkołaku” zobaczymy m.in. Danutę Stenkę, Sonię Mietielicę („Handlarz cudów” Jarosława Szody i Bolesława Pawicy), Nicolasa Przygodę („Plac zabaw” Bartosza M. Kowalskiego), Wernera Daehna („Walkiria” Bryana Singera i „Życie na podsłuchu” Floriana Henckela von Donnersmarcka), Oleha Shcherbynę („Moloch” Szymona Kaperniaka). Zdjęcia powstają w Parku Narodowym Gór Stołowych, Pałacu w Bulowicach oraz w Muzeum Molke.

 / Fot. Łukasz Bąk/fotos Autorem zdjęć jest Dominik Danilczyk („Człowiek z Magicznym Pudełkiem” Bodo Koxa), scenografię przygotowała Anna Wunderlich („Papusza” Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze), „Królewicz Olch” Kuby Czekaja, „Śluby panieńskie” Filipa Bajona), zaś kostiumy zaprojektowała Małgorzata Karpiuk („Serce miłości” Łukasz Ronduda, „They Chased me Through Arizona” Matthiasa Husera. Za montaż filmu odpowiada Jarosław Kamiński („Ida” Pawła Pawlikowskiego, „Córki Dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej-Konopki, „Jesteś Bogiem” Leszka Dawida).

Producentkami filmu są Agata Szymańska i Magdalena Kamińska z Balapolis („Baby Bump” Kuby Czekaja, „Walser” Zbigniewa  / Fot. Łukasz Bąk/fotos Libery, filmy Wilhelma i Anny Sasnal). „Wilkołak” powstaje w koprodukcji z Aloisem Rostkiem z Rosco Polska, Janem Doense i Hermanem Slagterem z holenderskiej firmy House of Netherhorror oraz Thanassisem Karathanosem z niemieckiego studia Twenty Twenty Vision. Projekt został wsparty finansowo m.in. przez Polski Instytut Sztuki Filmowej, Medienboard Berlin-Brandenburg GmbH oraz Netherlands Film Fund.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

To prawda, z wielu względów film zaciekawia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapowiada się b. ciekawy film...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja dodam ciekawostkę. Film kręcono w Bulowicach w pałacu Larischów, zbudowanym w stylu zamku szkockiego. Zamek obecnie wrócił do prawowitych właścicieli. Dzięki filmowi odzyskał trochę na świeżości. Był ogołocony kompletnie, na potrzeby filmu odmalowano co nieco i umeblowano.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.