Facebook Google+ Twitter

Willingen: Austriacy najlepsi w drużynie

Reprezentacja Austrii zwyciężyła w konkursie drużynowym w niemieckim Willingen. Podopieczni Alexandra Pointera wyprzedzili Norwegów i Niemców. W zawodach nie brali udziału Polacy, przygotowujący się już do Mistrzostw Świata w Sapporo.

Norweg, Anders Jacobsen podczas konkursu skoków Pucharu Świata w niemieckim Willingen, Fot. PAP/EPA/Frank MayDo konkursu przystąpiło osiem reprezentacji w następujących składach:

Kazachstan:
Asan Tahtahunov, Ivan Karaulov, Radik Zhaparov, Nikolay Karpenko

Czechy:
Roman Koudelka, Jan Matura, Antonin Hajek, Jakub Janda

Rosja:
Denis Kornilov, Dmitry Ipatov, Ilja Rosliakov, Dmitry Vassiliev

Niemcy:
Stephan Hocke, Tobias Bogner, Joerg Ritzerfeld, Michael Uhrmann

Szwajcaria:
Simon Ammann, Michael Moellinger, Guido Landert, Andreas Kuettel

Finlandia:
Lauri Hakola, Risto Jussilainen, Kalle Keituri, Jussi Hautamaeki

Norwegia:
Tom Hilde, Anders Bardal, Anders Jacobsen, Roar Ljoekelsoey

Austria:
Wolfgang Loitzl, Andreas Kofler, Mario Innauer, Gregor Schlierenzauer

Przed konkursem

Do niedzielnych zawodów drużynowych nie przystąpili Polacy, Słoweńcy, Japończycy i Koreańczycy, którzy przygotowują się już do Mistrzostw Świata w Sapporo. Na skoczni Muehlenkopfschanze nie stawiły się także czołowe ogniwa niektórych ekip. Dość niecodziennie wyglądał zwłaszcza skład Finów, wśród których zabrakło takich zawodników jak Janne Ahonen, Matti Hautamaeki czy Arttu Lappi. Zdecydowanymi faworytami konkursu byli liderzy Pucharu Narodów - Austriacy. W opinii ekspertów podopieczni Alexandra Pointera nie powinni mieć problemów z końcowym triumfem. Wśród kandydatów do pozostałych miejsc na podium wskazywani byli Norwedzy, Szwajcarzy i Rosjanie, którzy pod wodzą Wolfganga Steierta spisują się coraz lepiej. Niemieccy kibice liczyli oczywiście na udany występ gospodarzy, choć wracający do formy Michael Uhrmann nie może w pojedynkę decydować o sile zespołu Petera Rohweina. Wszelkie przypuszczenia miały jednak zweryfikować same zawody.

Pierwsza seria

Po skokach pierwszych ośmiu zawodników na prowadzeniu plasowała się reprezentacja Szwajcarii. Dzięki dalekiemu lotowi Simona Ammanna podopieczni Berni Schoedlera wyprzedzali Austriaków i Rosjan. Wśród Niemców kompletnie zawiódł Stephan Hocke, potwierdzając olbrzymi problem naszych zachodnich sąsiadów w kwestii skompletowania optymalnej kadry na MŚ w Sapporo. Stawkę zamykali Kazachowie.

W drugiej kolejce w ekipie Rosji 130 metrów uzyskał Dmitry Ipatov. Nie popisali się Michael Moellinger i Risto Jussilainen. O ile ten pierwszy może być pewny wyjazdu do Japonii, o tyle Fin pogrzebał wstępnie swoje szanse na wywalczenie biletu na najważniejszą imprezę sezonu. Świetnie wypadł Andreas Kofler, wysuwając Austriaków na przodownictwo. Drugie miejsce przypadało Norwegom, zaś trzecie Rosjanom.

Trzecia grupa zawodników nie przyniosła wielkich zawirowań w klasyfikacji łącznej. Przy korzystnym wietrze przyzwoite 133 metry uzyskał Joerg Ritzerfeld, odrabiając bezpośrednich rywali sporą liczbę punktów. Po fatalnych skokach Guido Landerta i Kalle Keituriego na końcowe lokaty spadły drużyny Szwajcarii i Finlandii. Swoją wyborną dyspozycję ponownie udowodnił lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata - Anders Jacobsen (138.5 m) , znacznie odrabiając stratę Norwegów do ekipy Austrii, w której barwach młodziutki Arthur Pauli osiągnął zaledwie 124 m. Trzecia lokata nadal przypadała dość równo skaczącym reprezentantom Rosji.

Wolfgangowi Steiertowi znacznie humor popsuł jednak po chwili Dmitry Vassiliev. Lider Rosjan zakończył swoją i tak przeciętną próbę (129 m) upadkiem, co znacznie zredukowało szanse zespołu na wysoką pozycję. Jako ostatni wśród Niemców na rozbiegu pojawił się Michael Uhrmann, lądując na 142. metrze i zyskując mnóstwo punktów dla drużyny gospodarzy. Tylko metr bliżej skoczył Andreas Kuettel, jednak nie wystarczyło to na objęcie przodownictwa. Walkę o fotel lidera po pierwszej serii stoczyć mieli Roar Ljoekelsoey i Gregor Schlierenzauer. Młody Austriak o sześć metrów pokonał doświadczonego Norwega i to podopieczni Alexandra Pointera z przewagą ponad czternastu punktów prowadzą po pierwszej serii. Na trzecie miejsce dzięki fantastycznej odległości Uhrmanna wskoczyli Niemcy. Zaskakująco nisko, bo dopiero na szóstej pozycji plasują się Rosjanie. Tabelę zamykają występujący w mocno rezerwowym składzie Finowie.

Druga seria

Wśród Szwajcarów ponownie świetnie wypadł Ammann, przedłużając nadzieje zespołu na miejsce na podium. Była to perspektywa tym bardziej realna, że podopieczni Berniego Schoedlera zdołali wyprzedzić Niemców (słabszy skok Stephana Hocke). Poniżej oczekiwań trenera Miki Kojonkoskiego wypadł Tom Hilde, lądując na 127. metrze. Cztery metry więcej uzyskał Wolfgang Loitzl i Austriacy powiększyli przewagę nad ekipą Norwegii. Ostatniej lokaty wciąż nie mogli opuścić Finowie, przegrywając nawet z drużyną Kazachstanu.

Podobnie jak w pierwszej serii, tak i w drugiej próbie, bardzo dobrze zaprezentował się Dmitry Ipatov. Skok na odległość 130 metrów pozwolił Rosjanom wyprzedzić reprezentację Czech. Strata do Niemców, w ekipie których Tobias Bogner uzyskał 126 metrów, nadal wynosiła jednak kilkadziesiąt punktów. Zespoły Rosji i Niemiec rozdzielił Michael Moellinger, lecz w kontekście walki o podium wyczyn Szwajcara należy określić mianem przeciętnego. Drugi z Norwegów, Anders Bardal skoczył 131,5 metra, lecz podopieczni Kojonkoskiego znów przegrali z Austriakami, kiedy to na 133. metrze wylądował Andreas Kofler.

Ku uciesze gospodarzy drugi dobry skok w dzisiejszych zawodach oddał Joerg Ritzerfeld, jeszcze bardziej powiększając przewagę nad zespołem Rosjan. Kompleksu Szwajcarów nie zdołał zatuszować Guido Landert. O ile Berni Schoedler regularnie może liczyć na Simona Ammanna i Andreasa Kuettela, to przy okazji występów drużynowych martwić się musi słabą postawą Landerta i Moellingera. Z ostatniego miejsca Finów nie uwolnił Kalle Keituri. Fantastycznym wyczynem popisał się po raz kolejny Anders Jacobsen (147 m). Najlepszy z Norwegów świetnym skokiem odrobił dużo punktów do Austriaków, których przewaga stopniała do niespełna trzech oczek.

Przed ostatnią kolejką emocje pod Muehlenkopfschanze sięgały zenitu. Po 123-metrowym skoku Jussiego Hautamaeki Finowie nie wyprzedzili drużyny Kazachstanu i zajęli ostatnie miejsce w dzisiejszych zawodach. Ostatni ze Szwajcarów - Andreas Kuettel - uzyskał 135,5 metra, lecz nie wystarczyło to na wyprzedzenie Niemców. Znów świetną odległością (139 m) popisał się Michael Uhrmann, który w Sapporo zaliczany będzie do grona faworytów. Występ Norwegów w Willingen w bardzo dobrym stylu zamknął Roar Ljoekelsoey, lądując pół metra bliżej niż Uhrmann. O kolejności na podium zdecydować miał jednak Gregor Schlierenzauer. Rewelacyjny Austriak nie uległ olbrzymiej presji i wspaniałym skokiem przypieczętował końcowy triumf ekipy Pointera.

W pierwszym w tym sezonie konkursie drużynowym na Muehlenkopfschanze w Willingen najlepsi okazali się liderujący w klasyfikacji Pucharu Narodów Austriacy, wyprzedzając Norwegów i Niemców. Najniższy stopień na podium dla gospodarzy może być lekką niespodzianką, zwłaszcza że w ostatnich tygodniach tylko Michael Uhrmann skakał na równym, wysokim poziomie. W drużynie nasi zachodni sąsiedzi znów zameldowali się jednak w ścisłej czołówce. Na kolejnych pozycjach uplasowali się reprezentanci Szwajcarii, Czech, Kazachstanu, Rosji i Finlandii. Mianem sensacji można określić dopiero siódme miejsce Rosjan, którzy słono zapłacili za upadek Vassilieva w pierwszej serii. Finowie potwierdzili natomiast, iż zaplecze dla Ahonena, Hautamaekiego czy Lappiego ciągle jest niezwykle ubogie.

Jak potoczy się rywalizacja drużynowa podczas zbliżających się Mistrzostw Świata w japońskim Sapporo? Czy ktokolwiek będzie w stanie przeciwstawić się ekipom Austrii i Norwegii i włączyć do walki o złoty medal? Na co stać reprezentację Polski? Odpowiedź na te i inne pytania poznamy już niebawem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Nie występują, bo podobnie jak Finowie przygotowują się pilnie do mistrzostw. Baaardzo pilnie pewnie :-) A ich potencjalni zmiennicy, czyli Klimek Murańka i koledzy, nawet z przyklejonymi wąsami by nie przeszli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

oj tam, to co mają powiedzieć Kazachowie, Francuzi, Włosi (no tu płonie ogień nadziei:P)...u nas nie będzie źle, jak "młody wilk" R. Mateja odnajdzie formę to zobaczysz:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Art300 - patrząc na poziom naszej drużyny to wcale by mnie to nie zabolało. Tym bardziej że jak widać i tak w drużynowych zawodach nie występują.
Krzysiek domyślam się, że Nikkunenowi zadowolenie kibiców "zwisa i powiewa". To był raczej taki kibicowski manifest niż realny pomysł. Bo oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie przepisy nigdy nie wejdą w życie. Ale pomarzyć można. No, zdenerwowali mnie po prostu dzisiaj Finowie i tyle! ;] Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super wykonane. Plusik

Komentarz został ukrytyrozwiń

No ja też się nie do końca zgodzę Marku:) bo pomyślmy: co Nikkunena (trener Finów) obchodzi, że kibice nie będą zadowoleni z poziomu konkursu, m.in. przez słabsze skoki jego słabszych zawodników. Oni są straceni że tak powiem, bo nie sądzę, żeby Jussilainen, Keuturi, Hakola czy Jussilainen (no ten jeszcze miał szansę, ale chyba ją stracił) byli brani pod uwagę w kontekście składu na konkurs drużynowy MŚ. A ci lepsi (Ahonen, Hautamaeki, Lappi, no niech będzie nawet Olli czy Happonen) mają przygotować się do Sapporo. To obchodzi trenerów. A nie to, czy "drugi garnitur" spartoczy skoki w Willingen, to sprawa chyba drugorzędna. Pewnie, dla nas - kibiców - lepiej żeby konkurs stał na jak najwyższym poziomie i jak najwięcej zawodników skakało jak najdalej. Ale co to obchodzi "wyższe instancje". To się raczej nie zmieni:) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marlwa -> punktujących Polaków w PŚ mamy czterech. Chcesz, aby byle katar pozbawił nas drużyny? :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

oczywiście +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wg mnie powinny istnieć jakieś przepisy, które nie pozwalają trenerom wystawiać w takich zawodach aż takiego zaplecza jak to zrobii Finowie. Nie po to ogląda się skoki, żeby widzieć jakiś turystów. Rozumiem np. Koreańczyków czy Włochów że mało skaczą - lepszych zawodników nie mają. Ale Finowie to co innego.
Powinno być tak, że trener może wybierać spośród zawodników, którzy punktowali w Pucharze Świata. Albo spośród powiedzmy 6, czy 8 zawodników, którzy w danym sezonie są najlepsi z danego kraju (według punktów PŚ).

Szkoda że naszych zabrakło. Byliby przed Finami;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.