
Do tej pory Francuz i Szwajcar spotykali się cztery razy, Tsonga wygrał tylko raz, w Montrealu w roku 2009. Spotkanie było rozgrywane na korcie centralnym. Federer, rozstawiony z trójką,
pewnie wygrał pierwszego seta, w drugim Tsonga rozluźnił się, znalazł właściwy rytm uderzeń i o losie tego seta decydował tiebreak. Federer zdobył szybko przewagę i wyszedł na prowadzenie 5:0, ostatecznie wygrywając go 7:3.
Dwa następne sety były prawie idealne w wykonaniu Tsongi. Francuz biegał do siatki, odgrywał prawie każdą piłkę, a w jego gemach serwisowych Federer nie miał prawie nic do powiedzenia. W obu tych setach kluczowe okazały się przełamania podań Federera, obydwa przy stanie po jeden ( jeden z break pointów Tsonga zdobył uderzając jednoręcznym bekhendem po linii, bardzo podobnie zagrał tak na turnieju w Queens). W piątym secie Francuz przełamał Federera już w pierwszym gemie i od tej pory skupiał się tylko na własnych gemach serwisowych. Szwajcar popisywał się jeszcze pojedynczymi piłkami, ale nie był w stanie odwrócić losów meczu i zszedł z kortu pokonany po trzech godzinach i ośmiu minutach. Tsonga
wygrał to spotkanie
3-6 6-7(3) 6-4 6-4 6-4. Jest to jego pierwszy awans do półfinału Wimbledonu, rok temu zaliczył półfinał w Australian Open, a w 2008 finał tego turnieju.
Następnym przeciwnikiem Francuza będzie Serb Novak Djokovic. W ćwierćfinale na korcie numer jeden Serb zmierzył się z młodym Australijczykiem o chorwackich korzeniach, Bernardem Tomiciem. Żeby wystąpić w tej fazie turnieju Tomic, osiemnastolatek urodzony w Niemczech, musiał przebijać się przez eliminacje, a w turnieju głównym pokonał m. in. Igora Andriejewa i Robina Soderlinga. Tomic był też najmłodszym uczestnikiem ćwierćfinału od czasu Borisa Beckera ( 1986 rok).