Facebook Google+ Twitter

Winny ten, który nie żyje

Znalezienie się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie jest wyłącznym problemem osób, które danego zdarzenia nie przeżyły.

Niestety... rzeczywistość, która nas otacza jest bez wątpienia przerażająca. Ostatnimi czasy wiele zastanawiałam się nad mentalnością ludzi. Muszę przyznać, że niektórzy są bez serca.

Zarówno w Polsce jak i na świecie śmiertelna ofiara wypadku jest zawsze winna owego zdarzenia.

Mój ś.p. przyjaciel Marcin miał niecały rok temu wypadek na motorze. Kobieta wyjechała z podporządkowanej na wstecznym. Oczywiście nie mogła go zauważyć. Aktualnie toczy się postępowanie sądowe, które ma ukazać winnego wypadku. Po wstępnych ustaleniach sędzia stwierdził, że i tak Marcin jest winien, ponieważ jechał na motorze (i przypuszcza, że zbyt szybko). Kobieta znalazła świadków zdarzenia, którzy kompletnie nie wiedzą o co chodzi. Każdy z nich zeznaje inaczej. Mimo, iż policja dołączyła do materiałów cały przebieg zdarzenia wina i tak stanie po stronie Marcina. A dlaczego? Bo on już nie ma nic do powiedzenia... nie żyje.

Podobny przypadek mogliśmy zaobserwować na niedawno zakończonych IO w Vancouver. 21-letni Gruzin zmarł z powodu niedociągnięć organizatorów. Wydając miliony na zorganizowanie olimpiady nie pomyśleli o "głupiej" siatce zabezpieczającej. Wina oczywiście została przypisana młodemu Nodarowi Kumaritaszwili'owi. No pewnie... oby tak dalej... to, że jego już nie ma nie znaczy, że takie zachowanie nie rani jego bliskich.

Mogę mieć tylko nadzieję, że sytuacja ta ulegnie zmianie. Chciałabym, aby każdy patrzył na takie problemy obiektywnie.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: śmierć winny


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Smutne jest to, że (jak mniemam) młody człowiek nie żyje. Ale zaczyna się sezon motocyklowy i takich zdarzeń będzie coraz więcej. Wczoraj jechałem dość szybko jedną z głównych ulic Warszawy. Wyprzedziło mnie dwóch młodych motocyklistów jadąc "na kole".
Nie mogłem ich wieczorem zobaczyć w lusterkach, gdyż ich reflektory świeciły w niebo i naprawdę nie było ich widać. Jakikolwiek manewr z mojej strony mógł doprowadzić do nieszczęścia. Nie twierdzę, że wszyscy motocykliści narażają życie, tak swoje, jak i innych. Znam ich wielu i wśród nich nie ma ani jednego, dla którego priorytetem jest bezpieczeństwo. Większość z nich jeździ na "adrenalinie", a bez ryzyka cała ta zabawa nie ma dla nich sensu. Motocykli na naszych ulicach przybywa. Ich pojemność i moc rośnie. Miejmy nadzieję, że nie odbije się to na statystykach, które sucho informują nas o ludzkim nieszczęściu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że nie zrozumiał Pan przesłania... ja jestem przeciw takim osądom, ale spotkałam się już z kilkoma przypadkami, w których winnym wypadku był ten, który zmarł. W artykule przytoczyłam dwa, a jeśli Pan ma inne zdanie nie neguję go

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Sandro! Pisze Pani bzdury. "Zarówno w Polsce, jak i na świecie śmiertelna ofiara wypadku jest zawsze winna owego zdarzenia".
Kto, lub co uprawnia Panią do takiego stwierdzenia? Zgadza się - martwy nie może się bronić, ale są jeszcze ślady, zeznania świadków. Na podstawie takiej dokumentacji biegły potrafi udowodnić przypuszczalny przebieg zdarzenia. Sąd zaś ma za zadanie wskazać winnego. Niestety nie ma Pani nawet pojęcia ilu uniewinnionych nieboszczyków trafiło do nieba.
Jeśli Sądy mają kierować się takim, jak Pani obiektywizmem - to współczuję rodzinom zmarłych!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.