
Kilka lat temu przyszła do mnie na trening kobieta w wieku około trzydziestu lat. Pracowała przy komputerze często ponad 12 godzin. Podczas pierwszych zajęć na sali okazało się, że sam ruch ręką, nogą, podnoszenie i opuszczanie kończyny sprawiało jej ogromną trudność. Cierpiała na duży ból pleców (podobno schorzenie było odziedziczone genetycznie), miała masowane plecy kilka razy w tygodniu. Wszystko wskazywało na to, że ma zespół napięć mięśniowych, wynikających z przewlekłego stresu. Potwierdzili to lekarze od chorób kręgosłupa.
Stres najpierw kumulował się w dolnym odcinku pleców, później w szyi, a następnie przeszedł na resztę ciała, w wyniku czego samo rozciągnie (tak zwany streching), jak i proste ruchy były dla niej bardzo bolesne i niezwykle trudne do prawidłowego wykonania. Mając 30 lat, poruszała się jak osoba o zastałych, zanikających mięśniach (zanikających z powodu braku ruchu) i zapewne gorzej, niż niejedna staruszka!
Mimo że nie miała żadnych problemów z przemianą materii, zestresowany organizm magazynował tłuszcz w newralgicznych punktach, oczekując kataklizmu. Prowadząc stresujący tryb życia, organizm produkował za duże ilości hormonu stresu - kortyzolu, ten z kolei za duże ilości insuliny, co nakręcało jej apetyt na węglowodanowe produkty. Paczka ciastek, cukierków i chipsów późną porą? Czemu nie!
Jak zapewne się domyślacie, ból brzucha, problemy z trawieniem, spadek energii, odporności organizmu, i problemy ze snem nie były jej obcy. Spokojnie, ta opowieść ma swoje dobre zakończenie. Już po kilku miesiącach, ta Pani odstawiła masaże na bok, oszczędzając mnóstwo pieniędzy. Idąc dalej w las i jedząc racjonalnie, zmieściła się z mniejsze spodnie z lat "młodości", czego się nawet nie spodziewała. Godzina ruchu trzy razy w tygodniu okazała się jedynym lekiem na jej dolegliwości, dającym spektakularny efekt! Nie tylko na bóle mięśni, ale również na samopoczucie. Ruch dał jej dużo energii do życia, poprawił jakość jej życia o 100 procent!
Streching jest stałym elementem naszego treningu, po spalaniu i wzmacnianiu, ale prócz tego robimy takie rzeczy, o których wcześniej, nawet nie śmiałabym pomyśleć. Po takich męczących zajęciach, uwalnia się odpowiednia dawka endorfiny, hormonu szczęścia, co sprawia, że wychodzisz z sali na kolanach, entuzjastycznie nastawiony do życia. Jeszcze dziś, śmieje się, że to co się stało, to istny cud.
Przewlekły stres można porównać do przyspieszenia procesu starzenia. Może pojawić się: nadciśnienie, wrzody, cukrzyca, przygnębienie, osłabienie odporności, problemy ze snem, trawieniem, koncentracją. Ciągłe wahanie poziomu cukru we krwi prowadzi do spadku energii, chodzisz sfrustrowana, i przygnębiona, a na dodatek stres kumuluje się w ciele, obniżając Twoją sprawność o połowę.