Wyglądasz dokładanie tak, jak jesz - to też słyszałaś już milion razy. Spróbuj przyjrzeć się temu, jak wygląda Twój dzień od chwili przebudzenia się. Co jesz? Jak zazwyczaj się czujesz? Aż w końcu - jak chciałabyś się czuć i wyglądać? Stań przed lustrem nago, nie wciągaj brzucha i nie napinaj pośladków! Zastanów się, co możesz zaakceptować w swoim ciele (w mniejszym czy większym stopniu), a co chciałabyś zmienić. Bez owijania w bawełnę! Sprecyzuj swoje oczekiwania.
Coraz więcej osób, szczególnie młodych, przykłada coraz większą wagę do tego, jak się odżywia. W gruncie rzeczy nie chodzi o to, jak się nawet odżywiasz, ale o to, że jesz nieregularnie i często przypadkowo. Na śniadanie kanapka/płatki z mlekiem/ jogurt,
na obiad schabowy z ziemniakami i surówką, na kolację kanapka/ jogurt, plus "wypełniacze" - dodatki w postaci batona, lodów, słodkich bułeczek, ciastek, soków i tak dalej i tak dalej.
Mam nadzieję, że nie dla wszystkich brzmi to znajomo, zakładam jednak, że dla większości z Was tak.

Niezależnie od tego, jak chcesz wyglądać, schudnąć, pozbyć się boczków, pomyśl przede wszystkim o tym, że zdrowe odżywianie odzwierciedli się głównie w Twoim samopoczuciu.
Kto z nas nie chciałby budzić się codziennie z zapałem do pracy, z poczuciem, że energia go rozpiera? Kto z nas nie chciałby się martwić o szwankujące zdrowie: problemy z metabolizmem, trawieniem, zasypianiem, bólami żołądka, bólami głowy, mięśni, ciągłym poczuciem ospałości i ciężkości? A może martwisz się o tłustą cerę, łamliwe paznokcie, matowe włosy? Łykasz codziennie garść tabletek, a przecież te tabletki powinny znajdywać się w tym, co jesz!
Jak nie dać się pożreć, czyli kilka słów o jedzeniu w biurzeJeśli uważasz, że codzienne popijanie magicznych napojów z guaraną lub kofeiną to Twój jedyny sposób na pozyskanie energii, to budujesz zamek z piasku. Organizm również ma swoje granice i po pewnym czasie przestanie tolerować codzienne napoje gazowane, piwko, pizzę, czy kilka bułek. Swoje niezadowolenie będzie pokazywać w coraz większym brzuszku, boczkach, tłuszczyku na biodrach, również w cellulicie.
Twój organizm nie będzie się na Tobie mścił, tylko daje Ci do zrozumienia, że czuje się chory i potrzebuje Twojej pomocy, gdyż jest w bardzo kiepskiej formie.
To prawda, że Twoja sylwetka, to w 80 proc. dieta. Dlatego, nawet jeśli nie będziesz ćwiczyć, Twój organizm zareaguje na samą zmianę diety, ponieważ jest to jego naturalna zdolność. Regularne jedzenie i ruch mogą stać się Twoim nawykiem. Zaniedbane ciało, to jak pięknie uporządkowana szafa, która z czasem zamienia się w starą, zaśmieconą graciarnię. Nie mam zamiaru pisać tu o drakońskich dietach, którymi miałabyś się katować, bo po co? Większość diet zawodzi, ponieważ jak każdy człowiek popełniasz błędy - masz do tego absolutne prawo, więc przestań się stresować! Jest to prawie niemożliwe, by odżywiać się konsekwentnie i idealnie. Możesz jeść to, na co masz ochotę, by się nasycić, ale z rozsądkiem. Słuchać tego, co mówi Twoje ciało i spokojnie czekać na rezultaty.
Jestem ogromnym smakoszem i łakomczuchem, przygotowywanie sobie potraw i delektowanie się nimi stało się dla mnie niesamowitą frajdą. Z tego względu nigdy nie zdecyduję się na żadną dietę, gdyż byłaby to dla mnie prawdziwa, stresująca udręka, jednak przyznaje się, że przez pewien czas byłam zwolenniczką niejedzenia po godzinie 18, ale nie wyszłam na tym na dobre.
Dzisiaj, usprawiedliwiam moją decyzję, wówczas bardzo młodym wiekiem, jednak po pewnym czasie poszłam po rozum do głowy i zastanowiłam się: kto ma czelność ustalać tego typu ograniczenia, wrzucając wszystkich ludzi do jednego worka?
Dla każdego z nas inna temperatura ciała jest odpowiednia, inna będzie pora ostatniego posiłku, uzależniona od trybu i stylu życia, gdyż każdy ma inny, oryginalny zestaw genów. To, co ma pozytywny wpływ na Ciebie, innym może szkodzić. Dlatego możesz przebierać w prawie nieskończonej kombinacji posiłków i produktów.