Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

76932 miejsce

Wioska się pali. Znowu

Wszystkich przerażonych widmem rychłego końca demokracji pragnę uspokoić – PiS nie zrobił do tej pory w zasadzie niczego, czego nie zrobiłaby wcześniej Platforma.

I to jest wiadomość dobra. Zła wiadomość jest taka, że PiS nie zrobił do tej pory w zasadzie niczego, czego nie zrobiłaby wcześniej Platforma. Były i „zamach” (nagle to słowo jakby wróciło do łask, nie?) na Trybunał, i przejmowanie służb, i nocne procedowanie. Choć, to prawda, w tempie nie tak ekspresowym (acz po wygranej Dudy, w Kancelarii Komorowskiego jakby przyspieszyło).

Jeśli jednak Platformie udało się w 2007 roku wygrać wybory, to w sporej mierze zadecydowała o tym… estetyka (jakkolwiek to zabrzmi). Tak jak w dużej mierze dzięki niej bił swego czasu rekordy popularności Kazimierz Marcinkiewicz. Gdy jednak Kaczyński odkleił od siebie gęby (w znaczeniu gombrowiczowskim oczywiście ;) ) Leppera i Giertycha (tą drugą zresztą wytransferował do konkurencji), oferując w zamian Dudę i Szydło (wobec Komorowskiego i Kopacz), role się odwróciły. Tyle, że „estetyka” władzy to nie tylko pogodne buźki – to również, szerzej pojęty, styl tej władzy sprawowania.

I tu rzeczywiście pojawia się zgrzyt. Umiarkowany wyborca może być bowiem pewną ostentacją PiS-u przynajmniej zdezorientowany. I prawdą jest, że bez niego zwycięstwo wyborcze (zwłaszcza w takich rozmiarach), nie byłoby możliwe. Ale tym bardziej prawdą jest, że to zwycięstwo nie byłoby możliwe bez żelaznego elektoratu. Być może więc rzeczywiście władza decyduje się na wykonanie radykalnych kroków możliwie szybko, by zdążyć do końca kadencji zaufanie umiarkowanego wyborcy odbudować.

Gdy jednak np. Rafał Ziemkiewicz sankcjonuje środki jakich PiS, wzorem Platformy, używa w imię sanacji państwa, ciężko mi się na taki makiawelizm godzić. Dostrzegam w tym raczej, trochę idąc za Actonem, najkrótszą drogę do demoralizacji władzy. Skoro już bowiem naginamy zasady dla dobra państwa, czemu nie mielibyśmy ich nagiąć również dla własnej korzyści? Obecność takiej, silnej niewątpliwie pokusy, wydaje mi się wręcz oczywista.

Jeśli jednak działania PiS-u nazwiemy ostentacją, co mówić o tych, którzy wypisują naszej demokracji epitafia? Startując z tak wysokiego c sami zamykacie sobie drogę odwrotu. Co będzie dalej? Ulotki z piwnicznego powielacza? A może zbieramy broń i na Ujazdowskie? W dziedzinie słów niewiele Wam już zostało.

Wyniki tegorocznych elekcji pokazały zresztą najlepiej na ile skuteczne jest straszenie PiS-em. Jak w legendzie o tym pontyjskim królu, który w obawie przed otruciem spożywać miał przez całe życie małe ilości trucizn, wskutek czego, oblężony w swoim zamku, nie był już w stanie się zabić. Organizm jego stał się odporny na truciznę. Albo jak w tej anegdotce o Jasiu, który wiecznie wszczynał fałszywe alarmy pożarowe, a gdy w końcu wioska paliła się naprawdę, nikt mu już nie wierzył. Bo, choć wciąż uważam to raczej za political fiction, kto uderzy na alarm, gdyby PiS-owi odbiło i zaczął naprawdę wprowadzać dyktaturę? I kto jeszcze by w te alarmy uwierzył?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

"PiS nie zrobił do tej pory w zasadzie niczego, czego nie zrobiłaby wcześniej Platforma. " --- a w kwasie? co zrobił?

Czytaj wiecej: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy można w 4, 8, 12 lat odbydować od podstaw polski przemysl? Podobny okres czasu poświęcono w okresie międzywojennym na jego zbudowanie. Nie dziwi mnie że PiS się spieszy. Żywot formacji ktora nie zdązy trwa no wlasnie gora 8 lat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.