Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12439 miejsce

Wioska widmo, czyli która droga prowadzi do Szatili?

Po zdobyciu liczącej 3431 metry przełęczy Atsunta, zejście do Szatili oraz powrót do Tibilisi powinny być tylko formalnością. Raz jeszcze okazuje się jednak, że w wysokich górach niczego nie można być pewnym.

Nareszcie cywilizacja / Fot. Radosław PrześlicaRano budzę się w namiocie na położonej na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów polanie. Zanim wyruszymy w dalszą drogę, zdejmuję wszystkie rzeczy, które musiałem założyć, żeby nie zmarznąć w nocy: trzy koszulki, po dwie pary spodni i skarpet, sweter, kurtkę, czapkę i rękawiczki.

Szlak niestety nie jest oznaczony, więc musimy wspomagać się mapą. Znajdujemy ścieżkę, która stromo zbiega z góry kilkaset metrów w dół. Zaczynamy wątpić w to, czy idziemy dobrym szlakiem. Coraz bardziej nas to niepokoi, bo jeśli zeszliśmy z góry od złej strony, to stracimy cały dzień na powrót do punktu, z którego rozpoczęliśmy dzisiaj marsz.

Wioska widmo


Docieramy do skupiska w miarę nowych chat z drewna. Przy każdej z nich stoi dobrze utrzymane poletko, a zatem mieszkają tu ludzie. Wędrujemy od chaty do chaty, by spytać się tutejszych mieszkańców o drogę do Szatili. Niestety. wszystkie domy są puste. Siadamy na ziemi i zastanawiamy się, co w tej sytuacji zrobić. Nagle słyszę tętent kopyt końskich. Z dołu podjeżdża kilku jeźdźców, więc biegnę im naprzeciw. Mężczyźni mówią, że chcąc dotrzeć do Szatili powinniśmy zejść w dół i iść wzdłuż rzeki. Zatem - nie musimy zawracać. Uff!

Zgodnie z zaleceniem, maszerujemy wzdłuż rzeki. Po drodze trafiamy na maliny; to miła odmiana po kilkudniowej diecie złożonej z zupek chińskich i konserwy rybnej.

Wieczorem docieramy do posterunku straży granicznej, gdzie dowiadujemy się, że do Szatili zostało jeszcze kilkanaście kilometrów. Maszerujemy przez godzinę, ale zaczyna robić się ciemno. Rozbijamy namioty.

Witaj cywilizacjo


Stara zabudowa w Szatili / Fot. Radosław PrześlicaOd rana szybkim tempem posuwamy się do przodu. Tak niewiele dzieli nas od cywilizacji! Po kilku godzinach docieramy do Szatili i od razu kierujemy się do sklepu spożywczego, gdzie napełniamy nasze mało wybredne żołądki.

W Szantili dowiadujemy się, że najbliższy transport do Tibilisi odjeżdża dopiero pojutrze. Nie zamierzamy spędzać tyle czasu w wiosce na końcu świata, więc udajemy się do wyposażonej w dostęp do Internetu szkoły. Tam nawiązujemy kontakt z naszym znajomym w Tibilisi - za jego pośrednictwem chcemy znaleźć jakiś środek komunikacji. Niestety nic z tego nie wychodzi, ale przy okazji poznajemy licealistów ze stolicy Gruzji, którzy bardzo chcą nam pomóc. Jeden z nich obchodzi wszystkie domy w wiosce w poszukiwaniu kogoś, kto za odpowiednią opłatą zechciałby zawieźć nas do Tibilisi lub lepiej skomunikowanego ze stolicą miasta. Nikt jednak nie chce nas zabrać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ciekawa podróż, dobrze się czyta :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zwykle Michale dobry materiał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To tylko ceprom z nizin sie zdo, że zejście ze szczytu to formalność.
Pozdrawiam i gwiazdki zostawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziwne trochę, że tak ciekawy reportaż nie doczekał się jeszcze komentarzy i pozytywnych ocen. No dobrze, będę więc pierwszy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.