Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

46350 miejsce

Wiosna, czyli trupy wychodzą z szafy

- A pamiętasz Fela, jak nakryłem cię z Jankiem wtedy na grillu? Myślałem, że was oboje pozabijam, ale wiecie co? Jakoś mi przeszło, bo w to w końcu moja żonka kochana. Na zdrowie.

Wiosna frustruje. Po pierwsze - wydatki związane ze zmianą ciuchów na lżejsze. Po drugie - zbliżający się wielkimi krokami atak robaków i alergenów. I wreszcie - Wielkanoc, czyli kolejny rodzinny spęd, na myśl o którym wszystkie włoski na ciele stają automatycznie dęba.

Wiem, wiem. Słońce, rozkwitające nowe życie, pozbywanie się czapek i szalików. Wszystko to generuje poczucie euforii i nieco głupawy uśmiech na wszystkich twarzach dookoła. Dobra, zmianę pogody można od biedy przetrwać w ciuchach z poprzedniego sezonu, a na alergię wziąć sobie Zyrtec. Niestety, na robaki i wielkanocne spotkania rodzinne nie ma idealnego rozwiązania. Ale, jak wiemy, wszystko da się przetrwać. Trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i być gotowym na najgorsze...

Są dwa momenty w roku, w trakcie których potwierdzają się wszelkie pesymistyczne teorie na temat stosunków rodzinnych. Po pierwsze - Wigilia, po drugie - śniadanie wielkanocne, na którym pojawiają się wszyscy wujowie, wszystkie ciocie - babcie oraz ich dzieci, wnuczęta i prawnuczęta. Poza generowaniem sporego hałasu, generują coś jeszcze - wrażenie, że kompletnie nic się człowiekowi w życiu nie udaje. Ślub planuje? Nie planuje? Studia skończył? Jeszcze nie. I tak, od słowa do słowa, okazuje się, że pozycja młodej osoby w rodzinie jest dramatycznie niska.

Przychodzi jednak moment, który, choć przerażający, wynagradza nieco cierpienia czarnej owcy.
W pewnym momencie śniadania, które zdążyło oczywiście przekształcić się w obiad, a niejednokrotnie w kolację, jakiś członek rodziny wypija o jeden kieliszek ajerkoniaku za dużo i... zaczyna mówić. Nie mówi jednak o pogodzie, ani o tym, jak jego córeczka cudownie gra na pianinie. O, nie. Zaczyna zdradzać rodzinne tajemnice, które, uśpione, spokojnie tkwiły sobie gdzieś na dnie jego serca, a z okazji wiosny postanowiły niespodziewanie wybuchnąć.

- A pamiętasz Fela, jak nakryłem cię z Jankiem wtedy na grillu? Myślałem, że was oboje pozabijam, ale wiecie co? Jakoś mi przeszło, bo w to w końcu moja żonka kochana. Na zdrowie.

Po takiej wypowiedzi zapada zwykle długa cisza. Janek i reszta patrzą w podłogę. W pewnym momencie milczenie przerywa Fela, która postanawia przypomnieć mężowi, jak to niedawno zadzwoniła do niego koleżanka ze studiów z informacją, że ma z nim syna, o czym po dwudziestu latach postanawia mu powiedzieć.

Potem, naturalną koleją rzeczy, rozpętuje się piekło. Wszyscy oskarżają wszystkich o wszystko, wypominają im pożyczone kilka lat wcześniej pieniądze, aborcje, przemilczane do tej pory urazy. Ciotka dowie się, że zawsze uważano ją za puszczalską, a mama, że tata od dawna zażywa Vizarsin na erekcję, a ona myślała, że to leki na serce, bo przecież biały. A miało być tak dyskretnie... Wnuczek okazuje się adoptowany, a kuzyn - podrzucony.

Co robić? Najlepiej nie reagować. Wziąć głęboki oddech, zjeść sobie jajeczko, napić się ajerkoniaczku, bo przecież ta burza, jak co roku, przejdzie. Wszyscy rozjadą się do domów, a do grudnia uzbierają nowe trupy, których przecież pełno w każdej szafie.

Aż dziw, że się tam mieszczą. A jednak.

Tymczasem przygotujmy się na atak lata – zbierajmy tabletki na alergię, spray na robaki i szorty, w których wszyscy wyglądamy średnio. Nie martwmy się jednak – zima powróci. Zawsze wraca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Kliknąwszy gwiazdkę wyraziłem swoją opinie o tekście i szacunek dla pracy autora

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie wszystko fajnie, ale skąd ten Vizarsin ? Czuję, że to jednak poważniejsze, niż z początku sądziłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.03.2010 17:24

No jeśli ktoś woli siedzieć w samotności to powodzenia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Mnie się też podobało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto - dostajesz 5* za satyryczne spojrzenie na rodzinne spędy. Obsmiałam się jak norka.:)
Poniewaz zawsze remanenty kończa sie wyrzuceniem części garderoby, miejsca na kolejnego "trupa" w szafie nie zabraknie nigdy. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.