Facebook Google+ Twitter

"Wiosna jesienią" - recenzja książki Władysława Bartoszewskiego

Październik 1956 r. Po ponad dziesięciu latach stalinowskiego terroru w Polsce nadchodzi odwilż. Już rok wcześniej Władysław Bartoszewski zostaje uniewinniony z zarzutu szpiegostwa i po kuracji w Zakopanem nie musi już wracać za kratki.

Okładka książki / Fot. wyd. PWNWraz z nim na wolność wychodzi wielu innych rodaków skazanych, tak jak on, w rzeczywistości za walkę z okupantem w szeregach Armii Krajowej i polemikę z reżimem komunistycznym. Inni, podobnie do niego myślący mają wreszcie szansę zacząć zmieniać szarą socjalistyczną rzeczywistość po śmierci Stalina i Berii, i przejęciu władzy w ZSRR przez Chruszczowa.

Władysław Bartoszewski - działacz Polskiego Państwa Podziemnego, żołnierz AK, publicysta - dzieli z tymi ludźmi życiorys. Poprzez nadzieje na zmiany po październiku 1956 r. i działalność na ich rzecz, życiorysy te mieszają się coraz bardziej ze sobą i wplatają w krąg osób, u których także "zarysowała się gotowość do daleko idącego zaangażowania na rzecz testowania granic możliwości, na rzecz rozszerzenia granic wolności" - jak mówi (na płycie-dodatku) we wstępie swojej nowej książki "Wiosna jesienią. Październik '56", wydanej nakładem PWN, Władysław Bartoszewski. Jest to opowieść właśnie o nich, określonych przez Bartoszewskiego jako "moje środowisko niepokorne 1955-63", o jego marzeniach, nadziejach i rzeczywistości. Współautorem pozycji jest Michał Komar.

Książka przypomina sylwetki dwudziestu nieżyjących już osób, którzy swoją postawą dali przykład odwagi w mimo wszystko wciąż niemiłych czasach dla myślących inaczej niż linia partyjna. Są wśród nich koledzy z redakcji "Tygodnika Powszechnego": redaktor naczelny Jerzy Turowicz i ksiądz Andrzej Bardecki, są byli współtowarzysze broni z czasów II wojny światowej, którzy tak jak Bartoszewski zdekonspirowali się lub posłowie z bliskiego środowiskom świecko-katolickim Koła "Znak", a także wolnomyślicielskiego "Klubu Krzywego Koła", są wreszcie osoby z których poglądami się nie do końca zgadzał i z którymi często polemizował, a mimo to się z nimi przyjaźnił i ich bardzo cenił, jak niezapomniany Stefan Kisielewski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.