Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25490 miejsce

Wiosna nad Strzelenką

Strzelenka zwana też Strzelniczką, jest rzeką mającą niespełna siedemnaście kilometrów długości. Wypływa z jeziora Tuchom.

rzeka Strzelenka / wiosna 2013 / Fot. Artur HampelDochodziła godzina czternasta. Za oknem słońce bawiło się z chmurami w chowanego. Cóż mi szkodzi? - pomyślałem, nie wahając się ani chwili dłużej zostawiłem pracę i ruszyłem samochodem w stronę oddalonej o jakieś dziesięć kilometrów rzeki. Wraz ze wzrostem temperatury spowodowanym promieniami słońca, rosła moja nadzieja, że znajdę nad brzegami Strzelenki pierwsze oznaki wiosny.

rzeka Strzelenka / wiosna 2013 / Fot. Artur HampelTopniejący śnieg i rozjeżdżone leśne drogi nie stanowiły problemu dla pojazdu do chwili, gdy podczas zawracania na rozstaju leśnych dróg ugrzązłem na dobre. Samochód zapadł się przednimi kołami w mokrą, papkowatą hałdę śniegu. Tylne koła natomiast ślizgały się jak szalone po oblodzonej nawierzchni. Niby nic takiego a jednak napęd na cztery koła nic nie wskórał. Wiosna idzie, pomyślałem. W mojej rozpaczliwej walce z roztopami i niesfornym pojazdem pomogło mi dwóch leśnych spacerowiczów. Niewielkim wysiłkiem rozkołysali auto, które znowu stało się posłuszne i jechało tym razem jak należy.

Zatrzymałem się w znajomym miejscu. Zabierając ze sobą aparat ruszyłem niczym Koszałek Opałek na poszukiwanie wiosny.
Idąc brzegiem rzeki zapadałem się chwilami do połowy uda w głębokie zaspy. Wcześniej nawiany śnieg podczas zamieci, teraz stał się grząski i trudny do przebrnięcia. Wiedziałem, że były tutaj zagłębienia, które podczas roztopów, bądź ulewnych deszczy wypełniały się wodą. Starałem się stąpać ostrożnie, by nie wpaść w takie zapadlisko, choć wycofanie się w porę w zasadzie było niemożliwe. Najrozsądniej by było w ogóle się nie pchać nad brzeg. Cóż, rozsądek w tropy nad Strzelenką / wiosna 2013 / Fot. Artur Hampeltej dziedzinie nie jest moją mocną stroną, więc pokornie godzę się ze swoimi słabościami i kroczę dalej.

Przemoczony niemal do pasa z powodu kilkakrotnego zapadania się głęboko w zaspy i podziwiania widoków z pozycji niemal horyzontalnej, nie dostrzegłem innych symptomów wiosennej aury aniżeli temperatura powietrza rozgrzewanego przez złociste słońce.

Gdzieś w oddali stukał dzięcioł. Od czasu do czasu odezwały się sójki a śpiew innych ptaków był tak nikły i cichy, niczym kołysanka śpiewana przez zmęczoną kobietę. Pomyślałem sobie, że skoro ptaki taką kołysankę wiośnie recytują, to ta zbyt szybko się jednak nie obudzi.

Idąc brzegiem rzeki i podziwiając figlarne odbicia słonecznych promieni w wolno płynącym potoku, czytałem jednocześnie zapisaną na śniegu historię.tropy nad Strzelenką - każdy w swoją stronę / wiosna 2013 / Fot. Artur Hampel

Świeży śnieg jest jak czysta kartka papieru, na której zwierzęta opowiadają swoje życie. Opisują na iskrzącym "pergaminie" dokąd idą, skąd wracają, gdzie śpią i gdzie zażywają kąpieli. Co i gdzie jedzą. Komu się krzyżują drogi, by w śmiertelnym uścisku jedno, było pożywieniem dla drugiego.
Na śniegu może być zapisana historia sprzed minuty, godziny, dnia.

Nie dostrzegając ani jednego kwiatka, ani jednej ubogiej nowej roślinki a jedynie wczytując się w księgę puszczy, dowiedziałem się, że wiosna do nas nie zapuka. Wiosna niebawem wyłamie drzwi, eksplodując kolorami jakie tylko ona ma w swoim arsenale i ogłuszając nas śpiewem ptaków, które tęsknotę za wiosną zamienią na odwieczny hejnał ku nowemu życiu.

Zapraszam do galerii



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

To i ja wyruszam na poszukiwania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.