Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25631 miejsce

Wirtualizacja. Droga do sukcesu czy zatracenia?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-05-12 17:21
  • Creative Commons

W dobie internetu i komputerów ciągle zachwycamy się jak one ułatwiają nam życie. To niewątpliwie prawda, jednak często zapominamy, iż technologie niesie za sobą wiele zagrożeń, z których istnienia możemy sobie nie zdawać nawet sprawy.

Skąd bierze się popularność takich gier jak The Sims, Second Life czy sieciowych gier z gatunku MMO. Otóż wraz z postępująca komputeryzacją kraju granica pomiędzy światem realnym a wirtualnym zanika. Jedną trzecia życia „tracimy” na sen, kolejną jedną trzecią w pracy (nierzadko również przed komputerem). Doliczając obowiązki domowe dostrzeżemy, iż tak naprawkę mamy coraz mniej czasu dla siebie. Zatem to co nam zostaje próbujemy maksymalnie wykorzystać. Zaczyna mam brakować czasu na życie rodzinne (nie chodzi o obowiązki rodzinne lecz sferę emocjonalną) czy realizowanie swoich marzeń i pragnień w świecie rzeczywistym.

Kultura masowa jednak postanowiła zatkać tą lukę w przestrzeni życiowej człowieka tworząc światy wirtualne. Takim przykładem może być świat wykreowany przez twórców gry The Sims. Gra tak jest niczym innym jak symulacją życia. Jej sukces ekonomiczny przerósł najśmielsze oczekiwania. Od momentu wydania gry w styczniu 2000 roku sprzedała się już w ponad szesnastu milionach kopii na całym świecie, dzięki czemu otrzymała tytuł najlepiej sprzedającej się gry na komputery osobiste w historii gier. Co jest interesujące z początku The Sims miała być programem do projektowania wnętrz, a bohaterowie mieli być tylko modelami obrazującymi ludzi. Tak oto program, który miał pomóc w realizacji życiowych planów (budowa domu) paradoksalnie przyczynia się do ich osłabienia. Młodzi ludzie zamiast pracować nad rozwojem życia realnego, dumają kiedy w końcu uzbierają i kupią swemu Simowi komputer. Skąd jednak bierze się ten fenomen. Otóż młodzi ludzie (i nie tylko młodzi) nie mogąc bądź nie potrafiąc realizować swoich planów w życiu realnym, robią to w wirtualnym. Na co dzień dziewczyna może być kasjerką w supermarkecie, w grze zaś prezesem firmy. Mamy tu do czynienia z niebezpiecznym zjawiskiem jakim jest przemieszczenie ambicji z życia prawdziwego do tego stworzonego na ekranie. Psychoanaliza odkryła iż zjawisko przemieszczenia (jako mechanizm obronny) może występować m.in. w popędach (sport zamiast seksu). XXI wiek przyniósł nową odmianę tego mechanizmu wirtualizacje.

Zjawisko to jest niebezpieczne bowiem może spowodować (jeśli już nie powoduje), iż przestaniemy angażować się w życie realne. Zadowolimy się tylko pewnym minimum zaś nasze ambicje będziemy realizować w wirtualnym świecie. Doszło do tego, iż nawet media zaczęły się interesować tym „życiem”. Głośna stała się informacja o pierwszym milionerze w Second Life. Pieniądze, sława czyli wszystko o co ludzie walczą w realnym życiu jest już dostępne w wirtualnym świecie. I to chyba największe niebezpieczeństwo jakie nam zagraża.

Na podobnych zasadach zostały stworzone gry MMO, które zyskują coraz większą popularność. One również niosą te same zagrożenia jak to było w przypadku gier typu The Sims, jednak w tego typu grach można wymienić również pozytywne skutki. Przede wszystkim tego typu rozgrywka uczy pracy zespołowej. Sami w takiej grze niewiele zdziałamy. Musimy znaleźć sobie towarzyszy. To może nauczyć nas nawiązywania kontaktów. I jeśli przeniesiemy tą wiedzę zdobytą w wirtualnym życiu do życia realnego możemy uznać to za sukces. Jeśli jednak zamkniemy się w czterech ścianach wirtualnego świata to nic dobrego z tego nie wyniknie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.