Facebook Google+ Twitter

Wisienka bez tortu, czyli o "Kamasutrze" w Teatrze na Woli

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2013-11-24 15:25

Spektakl "Kamasutra" w Teatrze na Woli jest najlepszym przykładem na to, że seks należy uprawiać, a nie o nim gadać.

 / Fot. fot. Materiały prasoweScenografia, którą widzowie mogą zobaczyć jeszcze zanim spektakl się zacznie jest obiecująca. Na środku stoi piękne, eleganckie łoże, a w tle wyświetla się przyjemny widok nadmorski. Jest jeszcze pół transparentna zasłona zawieszona w półokręgu, dodająca smaku do całego wystroju. Z tyłu jest mini barek. Widok ten uwodzi i pozwala mieć nadzieję, że sztuka będzie aksamitnie przyjemna. Należy się tu pochwała dla autora scenografii Jana Kozikowskiego. Niestety, czar wykreowany przez scenografię szybko pryska.

Aktorzy wychodzą na scenę i deklamują swoje kwestie. W sztuce występują trzy postacie żeńskie: Kurtyzana, Dziewica, Miłośnica oraz trzy męskie: Nauczyciel, Mieszczanin Przyjaciel. Chociaż każdy aktor z osobna gra poprawnie, to jednak niewiele wnosi, gdyż sztuka jest potwornie nudna. Zwłaszcza pierwsza połowa. Brak pomysłu to chyba główny grzech Aldony Figury, która wyreżyserowała ten spektakl. Formuła przypomina nieco akademię szkolną. Każdy bohater stoi w jednym miejscu i recytuje swoją kwestię. Mało ruchu scenicznego w połączeniu z recytacją przydługich kwestii powoduje szybkie znużenie. Po dziesięciu minutach już wiemy, jak ta sztuka będzie się toczyć do samego końca. Bez zmian i bez niespodzianek. Co prawda w ostatnich 20 minutach pada kilka żartów, przy których publiczność się zaśmiewa, jednak to za mało, żeby wynagrodzić początkową nudę. Zupełnie jak mecz, w którym jedyną atrakcją jest bramka strzelona w 90 minucie i to zupełnie przypadkiem. Trudno tu zobaczyć jakieś emocje, czy poczuć namiętność.

Brak w tej sztuce dynamiki. Scenariusz też nie jest wartki, nie wciąga. Teoretycznie fabuła opowiada o uwiedzeniu dziewicy. Praktycznie zaś, trudno stwierdzić, gdyż całość jest tak rozmazana, rozmyta, że trudno wychwycić jakiś główny wątek. W moim odczuciu wygłaszany tekst jest zbyt hermetyczny. Bohaterowie posługują się archaicznym językiem, używają słów takich jak: miłośnica, niewiasta, mieszczanin. Są to słowa zrozumiałe dla ogółu, jednak w mojej opinii nie były dobrze osadzone w kontekście, przez co dialogi wydały mi się przydługie i bez życia. Zabrakło jakiegoś połączenia ze współczesnością.

Z przykrością muszę powiedzieć, że sztuka ta kompletnie rozmija się z tekstem, jakim jest reklamowana. Pozwolę sobie tu zacytować: „Kamasutra” to podręcznik sztuki życia. Mówi, jak spędzać czas, celebrować jedzenie i picie, z kim się przyjaźnić, jak osiągnąć harmonię ciała, emocji i umysłu. „Kamasutrę” przenika zmysłowość, która nie ogranicza się do miłości, ale wzbogaca nas w różnych wymiarach. Seks jest tu najwyższą formą przyjemności, a przyjemność to esencja udanego życia. Niestety, w tym spektaklu nie było ani harmonii, ani przyjemności. Wszelkie aspekty dotyczące seksualności człowieka zostały pokazane mechanicznie, bez pomysłu, tak trochę na sucho.

Jedyną zaletą tego spektaklu jest ominięcie pułapki, w jaką często wpadają utwory opowiadające o sztuce miłości. A mianowicie, sztuka nie jest ani przaśna, ani sprośna. Zapewne taki unik to też wielka sztuka. Gdyby spektakl był dobry, to byłoby to taką wisienką na torcie... Niestety, mamy tu do czynienia z samą wisienką bez tortu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.11.2013 15:32

dziękuję :) miło mi to "słyszeć"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie skonstruowana recenzja. No i ta zajawka, nic dodać nic ująć :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.